08-02-08, Bruthus dekameron socjogramu Perun <grzegorzdstunza_usunto_at_gmail.com> napisał(a):
> Chcialbym moj pobyt w Dreamlandzie maksymalnie wykorzystac. Na razie
> wstrzymuje sie z zapisem na listy dyskusyjne, ale juz zapisalem sie do
> szkoly. Po dwoch minutach zapoznawania nieco przypomina Instytut Edukacji
> Sarmackiej. Nie ukrywam, ze chce poznac szkole jak najlepiej i wydaje mi
> sie, ze trzeba bedzie cos podobnego zbudowac w Wandystanie.
Istnieje coś takiego jak LUW. Jak widać, poza Kellerem nikt nie jest zainteresowany ani jego rozwojem, ani pobieraniem nauk. Tworzenie jeszcze jednej szkoły uważam za ryzykowne rozwiązanie.
> Moglibysmy rowniez obwarowac obywatelstwo koniecznoscia ukonczenia szkoly.
W moim mniemaniu, akurat jest nas tu tyle, co kot napłakał. A jak widać, uzyskanie nowego obywatela jest niezwykle trudne. Dlatego też przymuszanie potencjalnie chętnego do aktywności w Wandystanie do programu edukacyjnego byłoby strzałem samobójczym.
> Albo uzaleznic uzyskanie tytulu awangardy proletariatu od ukonczenia
> konkretnego kursu.
To ciekawa propozycja. Niemniej jednak już był pomysł, aby tytuły awangardy służyły jako stopnie naukowe i jakoś reakcje na to były bardzo krytyczne. Ja tam miałem kiedyś pomysł natomiast, aby system kształcenia podstawowego z zakresu wiedzy o Wandystanie itp. był dobrowolny, przy czym dyplom taki był wymagany - obok obywatelstwa - do ubiegania się o stanowisko państwowe. Dawało by to jakiś stopień pewności, że urzędnik jest zorientowany w podstawowych zagadnieniach, procedurach i przepisach. Niemniej jednak i tak jest nas tu po prostu za mało - możemy policzyć się na palcach jednej ręki.
> Moze to jest jakas droga z tytulatura? Awangardzista o
> konkretnym tytule mialby ukonczone takie i takie kursy. Moze nawet od
> jakiegos tam stopnia wymagalibysmy podrozy do innej mikronacji i napisania
> rozprawy o zyciu mieszkancow i konkretnych inspiracjach dla Wandystanu- co
> na bazie rozwiazan z innej mikronacji warto wprowadzic u nas?
Stanowczo protestuję i będę prostestować przeciwko jakiemu kolwiek
przymuszaniu obywateli do czegokolwiek, poza wyjątkiem urzędników -
któzy mają określone zadania, co jest zrozumiałe. Jak wiadomo, przymus
jest równoznaczny z utratą pewnegop procentu populacji, której "się
nie chce". W naszym przypadku mógłby to być strzał samobójczy. i To
podwójny -
(1) Towarzysz osobiście nie znalazł czasu na wypełnianie obowiązkuów
Trybuna, nie aktualizował stron itd. Kwiatoni nie znaleźli czasu na
wypełnianie swoich obowiązków itd. Przykłady można mnożyć. A tutaj
kolejny obowiązek - można więc podejrzewać, że podobnie, nikt się tym
nie będzie przejmował.
(2) Zmuszanie mieszkańcó do tego, aby koniecznie zapisywali się do
innych mikronacji i starali się zaznajomić z tamtejszymi zwyczajami
drastycznie obniży aktywność w Wandystanie i będzie się wiązało ze
stratami w populacji.
W sytuacji, kiedy liczymy się nawzajem na palcach jednej ręki (no,
może dwóch), to czy to są dobre rozwiązania? Owszem, gdyby nas tu było
120 obywateli, to czemu nie?
> Wszystko do obgadania i oczywiscie ustalenia przez Chural.
Oczywiście.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 4657938Received on Fri 08 Feb 2008 - 07:38:18 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:21 CET