>
> No teraz przekombinujemy. Co z tego, że ambasadorzy powoływani są przez
> Prezydenta? Czy to automatycznie robi z nich klakierów? Po prostu moim
> zdaniem oni najpełniej się orientują w sytuacji naszego kraju w
> kontekście kraju, w którym rezydują. Każdy z nich będzie może mieć przez
> to zupełnie odmienną wizję polityki zagranicznej.
>
> Prezydenci są zorientowani w realiach z tym, że dodajmy - realiach
> swoich czasów. Po skończeniu kadencji nie jest powiedziane, że będą
> totalnie na bieżąco mimo, że by chcieli, bo to generalnie aktualny
> prezydent i ambasadorowie mają najszersze spektrum (prezydent
> zdecydowanie największe, bo wspierane wywiadem).
>
> Prędzej przemawia do mnie argument byłych KLdsZ, z tym, że ilu ich
> mieliśmy? Ilu będziemy jeszcze mieli?
>
> Dlatego będę obstawał przy następującym składzie RPZ: Prezydent,
> ambasadorowie, Trybun Ludowy, 2 obywateli. RPZ taka jaką zawsze
> chcieliście, żeby była w praktyce - taka nie była nigdy. Z resztą za
> mojej kadencji jest to samo - RPZ jest organem martwym...
>
> Bądź co bądź, jakkolwiek byśmy nie spojrzeli - Perun możecie być
> spokojni o to, że w RPZ będziecie na pewno - byliście Prezydentem,
> KLdsZ, a teraz jesteście Trybunem :D
Bycie w martwej RPZ potrzebne mi nie jest. Pomyslalem o bylych prezydentach i KLSZ, bo maja wieksze pojecie o pz niz trybun.
Moze zatem trybun, cenzor i pretor plus ambasadorzy. Zawsze jest wieksza szansa na rozne punkty widzenia.
-- brthz [Non-text portions of this message have been removed]Received on Tue 29 Jan 2008 - 03:35:35 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:21 CET