>> >> Moim zdaniem porady ambasadorów w RPZ byłyby skuteczniejsze niż takiego >> np. Trybuna, który jednak zajmuje się zupełnie czymś innym, aniżeli >> ambasadorowie (pomijając sprawę, że obecny prezydent zna zagadnienia z >> p.z. z autopsji - nie zawsze będzie jednak taka miła sytuacja). Ci >> drudzy koniec końców siedzą w p.z. na codzień.
No teraz przekombinujemy. Co z tego, że ambasadorzy powoływani są przez Prezydenta? Czy to automatycznie robi z nich klakierów? Po prostu moim zdaniem oni najpełniej się orientują w sytuacji naszego kraju w kontekście kraju, w którym rezydują. Każdy z nich będzie może mieć przez to zupełnie odmienną wizję polityki zagranicznej.
Prezydenci są zorientowani w realiach z tym, że dodajmy - realiach swoich czasów. Po skończeniu kadencji nie jest powiedziane, że będą totalnie na bieżąco mimo, że by chcieli, bo to generalnie aktualny prezydent i ambasadorowie mają najszersze spektrum (prezydent zdecydowanie największe, bo wspierane wywiadem).
Prędzej przemawia do mnie argument byłych KLdsZ, z tym, że ilu ich mieliśmy? Ilu będziemy jeszcze mieli?
Dlatego będę obstawał przy następującym składzie RPZ: Prezydent, ambasadorowie, Trybun Ludowy, 2 obywateli. RPZ taka jaką zawsze chcieliście, żeby była w praktyce - taka nie była nigdy. Z resztą za mojej kadencji jest to samo - RPZ jest organem martwym...
Bądź co bądź, jakkolwiek byśmy nie spojrzeli - Perun możecie być spokojni o to, że w RPZ będziecie na pewno - byliście Prezydentem, KLdsZ, a teraz jesteście Trybunem :D
-- Arkadij Suczysyn Magov Drogi Lider wandu-wandu: 9554315 "Vandystan albo vśmierć!"Received on Tue 29 Jan 2008 - 03:17:48 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:21 CET