Nie. Dokładnie rzecz biorąc zacytuję:
KORPUS DYPLOMATYCZNY - ogół przedstawicieli dyplomatycznych w danym
państwie.
Szefem korpusu dyplomatycznego jest najstarszy rangą spośród wszystkich przedstawicieli -
dziekan, zwykle jest to Nuncjusz Apolstolski - Ambasador Stolicy Apostolskiej (Watykanu).
Cały korpus dyplomatyczny występuje zwykle podczas waSnych uroczystości państwa, w
którym przebywa lub w powitaniach głów obcych państwa.
Dodam: w szerszym znaczeniu również rodziny dypomatów zarejstrowane w MSZ na liście CD.
Dlatego Korpus proponuje zostawić w spokoju, czy też inaczej - go wreszcie stworzyć, ale tylko do w/w celów.
> Czyli- moze waro sie zastanowic, czy RPZ nie sklada
sie z np. wandejskich ambasadorow.
W zasadzie Rada Polityki Zagranicznej powinna być organem doradczym decydentów w polityce zagranicznej
>Ale widze tu problem, poniewaz
ambasadorow powoluje Prezydent. Co zatem z osobami, ktore jako wazni
urzenicy wchodzili do RPZ z racji zajmowanych stanowisk?
Mi się wydaje, że lepiej by w RPZ zasiadali chętni. Ambasadorzy muszą przekazywać informacje i sugestie z urzędu. Natomiast po co z urzędu i kto?
-- brthz pozdrawiam KellerReceived on Tue 29 Jan 2008 - 00:40:56 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:21 CET