tow. Struszynski pisze:
> No właśnie też tak uważam i boleję nad faktem, że zamiast angażować
> się w inicjatywy wandejskie - już nawet nie wymyślać, rozwijać zalążki
> tych już istniejących chociaż - to większość woli bajdurzyć o tym, co
> tam znowu wymyślili w Sarmacji, albo też, czy Prezydentowi wolno, czy
> też nie wolno rozmawiać z jakimś tam Sarmatą. Boleję, lecz nie bardzo,
> bo temat dla mnie jak każdy inny, równie dobrze aktywność wandejczyków
> mogła by się skupić na prowadzeniu dyskursu pod tytułem "wielki penis
> z kosmosu wylądował w sercu v-Austro-Węgier".
>
> Niemniej jednak cóż, najwyraźniej rdzenni mieszkańcy kraju Wandy tacy
> właśnie są i tak se muszą po tej Sarmacji najpierw pojeździć,
> powyśmiewać, pokpić, pozazdrościć (a to już w samotności), że nie są
> jednak w Sarmacji. OK. Byle by Wandystan rósł w siłę, jako byt
> niezależny!
>
> I właśnie dla tego, że jest niezależny i autonomiczny, sam się rządzi,
> proponowałem tak intensywnie zbratać się z Dreamlandem, ponieważ
> wybierając między Sarmacją, Dreamlandem i Scholandią, to właśnie z
> tych trzech molochów najpierw Dreamland, a później Scholandię widzę
> jako najbardziej interesujące byty, warte, aby z nimi współpracować.
> Widząc wolność i niezależność Wandystanu, łącznie z możliwością wyboru
> z kim się jeszcze bawić, wyrażam po prostu zdanie, że wolałbym się
> bawić z Dreamlandem, niż z Sarmacją. Oczywiście, to tylko głos
> pojedynczy, czyjeś tam zdanie, które zapewnie zniknie w tłumie zdań
> wypowiadanych przez pozostałych, ale jednak mogę, i mówię.
>
> Jeżeli moje słowa kogoś rażą, to jest mi przykro, pragnę uszanować
> rodowód Wandystanu itp itd, ale doprawdy nie rozumiem całego
> zamieszania.
>
Towarzyszu!
Ja również boleję nad faktem, że tak niewielu Wandejczyków ma tak
naprawdę ochotę cokolwiek robić tutaj poza gadaniem, bardzo często od
rzeczy, czy o Sarmacji.
Jednocześnie zapewniam, że Dreamlandem prowadzimy bardzo intensywne
rozmowy więc możecie o to być spokojni. Jestem w dobrym kontakcie z
ichnim MSZ i właśnie pracujemy nad dwoma z jego pomysłów. Jeden z nich
chciałbym nawet przedstawić... na konklawe.
Z polityką zagraniczną czasem tak jest, że z reguły jej nie widać do
momentu kiedy podpisuje się traktat. Wtedy zaczyna się wrzawa. Ja
postaram się to nieco zmienić, co jakiś czas publikując obecnie
podejmowane działania. Kto, z kim i w jakiej sprawie.
Ponadto chciałbym stworzyć odrębną stronę dla KLdsZ. On po prostu nie
pasuje samej RKL, bo sprawy zagraniczne to zupełnie inna kwestia,
rzekłbym dział polityki niż sprawy wewnętrzne i niejasno wygląda jak są
połączone.
A może jakiś mały biuletynik? No zobaczymy.
--
Arkadij Suczysyn Magov
Drogi Lider
wandu-wandu: 9554315
"Vandystan albo vśmierć!"
Received on Fri 25 Jan 2008 - 09:39:39 CET