> Che nigdy nie czytalem, ale obiecuje sie za to zabrac.
Czyta się przyjemnie, choć był młody i dość naiwny, przynajmniej te zapiski są przesiąknięte nazwiskami, jakich się nie da zapamiętać. Kto gdzie, z kim, kiedy, że zginął, gdzie i kiedy itd. Ot, taki romantyczny bohater, idalistyczny lekarz, nieporadny i wiedziony stadem, opeiprzany przez Fidela, cudem wychodzący bez szwanku z bezlitosnych i miażdżących natarć wojsk Batisty, cudem przeżywający mimo braku jedzenia, wody, wysysając raki na żywca ze skorup i wypijając krople rosy zbierane inhalatorem dla astmatyków... tymczasem to był chory psychopata i okrytny morderca, jaki stworzył obozy koncentracyjne, w jakich dzień i noc rozstrzeliwał setki bogu ducha winnych kubańczyków, wraz z ich dziećmi. Ot taka ciekawostka. Jak potwór potrafi pięknie pierdolić. I tak jest, jak słuchasz na codzień psychopatę, to się dowiesz, jaki on biedny i bezbronny, jak go inni okrutnie traktują he he he
>
> Moim zdaniem wypady rewolucyjne, zwlaszcza gdy sie w podobnym tempie na
> szaltboksie dyskutowalo i to z monarchofaszystami, duzo daja.
Tak, ale czy chcecie porzucić yoyonacyjny Micropoli? Czy kinderneo zaludniające ten obszar poradzą sobie bez Towarzysza?
-- Towarzysz Struszyński, gg: 4657938Received on Tue 22 Jan 2008 - 15:05:15 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:20 CET