Kilka spaw.
Co do Sadu Najwyzszego - to tylko taki pomysl. Jesli ma byc to musi byc fachowy. Nie o to chodzi, ze bedzie orzekal ktos niestabilny, ale o to ze bedzie orzekal ktos bez dostatecznej wiedzyprawniczej. Sad Najwyzszy - nie jest sadem odwolawczym - jest sadem kasacyjnym w moim zamysle - dlatego nie chodzi o to zeby orzekac sprawiedliwie, ale o to zeby ewentualne wyroki sprzeczne w oczywisty sposob z prawem uchylac. A wiec Sad Najwyzszy jako sad nad prawem (konstytucyjny) oraz nad zagadnieniami prawnymi (kasacyjny) a nie sadem co do meritum (sadem nad faktami). Bez stosownej wiedzy - czlonek awangardy - w najlepszej wierze moze po prostu spieprzyc kwestie. Nie szukajac daleko - reforma konstytucji zaproponowana przez tow. Radeckiego a co do ktorej owczesny Pretor Czarnecki - i to swietny Pretor - ale laik - wypowiedzial sie ponoc pozytywnie - jest po prostu jezykowym bublem chociaz dobre intencje sa wyraznie widoczne. Od sprawiedliwosci ma byc Sad Ludowy - a od prawa Sad Ludowy a gdyby sie jemu nie udalo Sad Najwyzszy - zawsze jest tez opcja, ze mandragor jutrzenki nadal bedzie posiadal stosowne umiejetnosci - bylaby teoretycznie jedna taka kandydatura - i wowczas w ogole reforma bylaby niepotrzebna. Mozna pojsc tez w tym kierunku.
Co do rzeczy zrobionymi do polowy - to wlasnie - po to chcialbym pozbyc sie funkcji formalnych zebym mogl je skonczyc. W tej chwili nie ma kandydatury ktora zajelaby sie Cintra czy reforma skryptow lepiej ode mnie - Ci ktorzy maja umiejetnosci sa calkowicie nieaktywni (Sobczak, Precelik) i z pewnoscia nie mieliby checi. Natomiast wsrod aktywnych obywateli brak tego typu kadr. Byl tow. Ciupak ale go nie ma.
Na marginesie: w tym miejscu - wychodzi na to, ze jestem strasznym megalomanem, nie dosc ze sie uwazam za wyrocznie jako sedzia konstytucyjny naszego panstwa to jeszcze w zakresie informatyzacji. Otoz, tak nie jest. Znaczy, w tym pierwszym zakresie jak na warunki wirtualne faktycznie uwazam sie za doswiadczonego. Natomiast w drugim zakresie, po prostu jakos tak jest, ze nie przyciagamy programistow, a jesli juz to amatorow programowania, takich jak ja... wiec mam nadzieje, ze nie poczyta sie tego za przejaw nieskromnosci mimo wszystko
No ale.... wlasnie - w takiej sytuacji sadze, ze i tak kazdy mandragor jutrzenki korzystalby z mojej pracy. No bylbym po prostu pracownikiem kancelarii Mandragora Jutrzenki do spraw informatyzacji i tyle. Zeby pracowac nie potrzebuje stolkow. Ba! Przeszkadzaja mi. No bo - trzeba jednak cos tam zrobic. Tu i tu sie pokazac. I tak dalej. Natomiast, tak bede sobie obywatelikiem z duzym autorytetem, to zrobie tyle samo, co bym zrobil jako mandragor, natomiast nowi mandragorzy z pewnoscia nabiora motywacji do calkowitego oddania sie Ojczyznie. Bo to jest duzy kop motywacyjny, byc mandragorem. No i - beda mieli serwer na swoje nazwisko - a nie na moje - oni bede musieli zebrac kase, ja sie doloze, ale to juz nie bedzie moj problem zrobic przelew i tak dalej. Slowem... ja naprawde bede tak samo aktywny i to co rozpoczalem i tak zakoncze.
khand
mandragor
Received on Fri 18 Jan 2008 - 02:17:16 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:20 CET