Re: Wandystan: baridajska sprawa

From: Aleksander Keller <aleksander.keller_usunto_at_wp.pl>
Date: Sun, 13 Jan 2008 22:19:59 +0100


>czepcie sie kurwa prądu aparatczyku;]
-- 
podlord Ivo Marija "Ingawaar" de Folvil-Karakachanow
Baridajczyk z ADHD

Projekt przemówienia mjra Kellera do wygłoszenia podczas odbierania defilady 
na okoliczność zajęcia baridajskiej stolicy:

Z wielkim zadowoleniem uczestniczymy w tym bezprecedensowym spotkaniu. 
Dziękujemy towarzyszom baridajskim za tę inicjatywę, za gościnność, za 
stworzenie warunków do szczerej wymiany poglądów. Każdy z nas ma pewną sumę 
doświadczeń. Ma jakieś własne przemyślenia, którymi chciałby podzielić się z 
innymi. Nie ma wroga na lewicy. Partie komunistyczne i robotnicze, 
socjalistyczne i socjaldemokratyczne, ruchy demokratyczne i 
narodowowyzwoleńcze wnoszą swój oryginalny wkład do skarbnicy postępowej 
myśli politycznej.

Wkroczyliśmy w nową fazę konstruktywnego dialogu. W wielu istotnych 
kwestiach jesteśmy zgodni lub też nasze poglądy znacznie się zbliżyły. 
Zachowując swą klasową, marksistowsko-leninowską tożsamość, a jednocześnie 
respektując konkretne, historycznie ukształtowane warunki danego kraju, 
partie komunistyczne są dziś szeroko otwarte na wymianę doświadczeń, na 
współpracę i sojusze ze wszystkimi autentycznymi przedstawicielami szeroko 
rozumianej lewicy i sił postępu. Losy pokoju i postępu zależą dziś, bardziej 
niż kiedykolwiek, od ekonomicznego i społeczno-politycznego rozwoju państw 
socjalistycznych, od rezultatów ich pokojowej ofensywy na forum 
międzynarodowym. Dlatego też przemiany dokonujące się obecnie w Baridasi i w 
wielu krajach naszej wspólnoty mają i mieć będą coraz większy wpływ na 
oblicze współczesnego świata. Na dwa aspekty tych przemian pragnę zwrócić 
szczególną uwagę.


Po pierwsze sprzyjają one umocnieniu sił pokoju, odprężenia, dialogu i 
współpracy, ograniczając tym samym swobodę manewru zwolennikom konfrontacji, 
siłom militaryzmu. Po drugie — umożliwiają budowę szerszego niż dotąd 
porozumienia oraz współdziałania sił postępu i lewicy społecznej, przy 
pełnym poszanowaniu odrębności i samodzielności poszczególnych partii, 
ruchów i organizacji. Szeroko rozbudowana jest dziś „infrastruktura wojny". 
Jej demontaż napotyka opór ze strony monopoli i kompleksów 
militarno-przemysłowych, będzie więc procesem trudnym i złożonym. Konieczne 
jest więc cierpliwe, a przede wszystkim konsekwentne budowanie jak 
najszerszej „infrastruktury pokoju", czyli klimatu współpracy i 
współodpowiedzialności. Wynika to z narastającej współzależności krajów i 
narodów w globalnej skali — nie tylko w sensie bezpieczeństwa 
międzynarodowego, ale również w takich dziedzinach, jak podział pracy, 
ochrona zdrowia i środowiska, zadłużenie, racjonalna gospodarka surowcami. 
Pokój — to przecież nie tylko „świat bez wojny". To także stwarzanie ludziom 
i narodom bardziej sprzyjających warunków rozwoju, szerokie korzystanie z 
osiągnięć rewolucji naukowo-technicznej, skierowanie zaoszczędzonych na 
zbrojeniach środków na potrzeby krajów słabiej rozwiniętych, likwidowanie 
obszarów głodu, zacofania i ubóstwa.

Mimo iż główne sprzeczności klasowe współczesnego świata mają charakter 
obiektywny, nie muszą one prowadzić do konfrontacji, do nuklearnej 
katastrofy. „Nowe myślenie" - w tym gotowość do kompromisu — zawiera w sobie 
szczególny rodzaj ofensywności. Należy ją oceniać w szerokich kategoriach 
historycznych. Wysuwając bowiem śmiało pokojowe inicjatywy, demaskując 
rzeczników konfrontacji, obnażając prawdziwą istotę militaryzmu, pozyskuje 
się tym samym opinię społeczną dla postępowych idei, ogranicza wpływy kół 
imperialistycznych, krępuje ich ekspansywność. Stanowi to zarazem realne 
wsparcie dla wszystkich bojowników o postęp i demokrację, dla 
reprezentowanych tutaj tak licznie partii, sił i ruchów społecznych, dla 
krajów bezpośrednio zagrożonych przez imperialistyczną agresję, przez 
neokolonializm i rasizm.

W tym właśnie kierunku wiedzie niezmiennie pokojowa, pryncypialna i 
jednocześnie realistyczna, konstruktywna polityka Wandystanu. Ma ona pełne i 
aktywne poparcie partii i Baridasu.


Możliwe, że niektóre z naszych rozwiązań wydają się innym partiom i ruchom 
niedostateczne lub — na odwrót — zbyt daleko idące. I my, z dzisiejszej 
perspektywy, spoglądamy inaczej na niektóre procesy i zjawiska zachodzące 
wśród sił światowej lewicy. Dziś już wiemy, że na współczesny nurt postępu 
trzeba patrzeć jak na rozległą rzekę o licznych dopływach. Wielka jest 
bowiem różnorodność sił postępowych, rewolucyjnych i wyzwoleńczych we 
współczesnym świecie. Dlatego też — jak sądzę — nasze internacjonalistyczne 
spotkanie można uznać za przykład „jedności w różnorodności". Każda partia 
ma swój życiorys. W nim — sukcesy i porażki, zwycięstwa i pomyłki. Własnego 
życiorysu człowiek sam przed sobą ukryć nie może. Prawda historyczna — to 
dla komunistów podstawowy czynnik, budujący szacunek i zaufanie.


Z całą pewnością łączy nas, wszystkich tu obecnych, poczucie konieczności 
walki o ocalenie pokoju, o rozbrojenie. Są i inne problemy, co do których 
nasze stanowiska są bliskie. W pewnym uproszczeniu: każdy jest sojusznikiem 
każdego, jeśli kierunek działań w skali historycznej jest zbieżny. Nie to, 
co różni, powinno dziś skupiać naszą uwagę, lecz to, co naprawdę zbliża i 
łączy.

W okresie walki z imperialistyczną interwencją miliony robotników w wielu 
krajach mobilizowało pamiętne hasło: „Ręce precz od Kraju Rad". Czasy się 
zmieniły. Dziś Kraj Rad potrafi sam skutecznie się obronić, a także osłania 
i wspiera zdobycze rewolucji w innych państwach. Nie znaczy to jednak, iż 
nie potrzebuje zrozumienia i poparcia. Obecne radzieckie przeobrażenia to 
nowa faza rewolucji. Odsłania ona światu ogromne perspektywy. Dlatego też 
poparcie dla „pierestrojki" to współcześnie nowe kryterium 
polityczno-moralne. Pozwala ono odróżnić autentycznych rzeczników pokoju i 
postępu społecznego od mniej lub bardziej jawnych stronników reakcji i 
konfrontacji.

Krótko na temat tego, co można nazwać wandyjskim doświadczeniem 
socjalistycznego budownictwa. Kilkakrotnie podejmowaliśmy, podobnie jak i 
niektóre inne kraje socjalistyczne, próby reform. Dotychczas jednak, z 
różnych przyczyn, cofaliśmy się lub zatrzymywaliśmy w pół drogi. Zabrakło 
konsekwencji, determinacji. Wyciągnęliśmy z tego wnioski.

Jak towarzyszom wiadomo, surowo i pryncypialnie oceniliśmy popełnione w 
przeszłości błędy, które doprowadziły do głębokiego załamania. Podniosły 
głowę siły wewnętrznej anarchii i reakcji. Wandystan stał się obiektem 
szczególnie ostrych napaści ze strony imperializmu. Wszystko to przyniosło 
ciężkie szkody. Nadal jest nam trudno. Ale idziemy do przodu. Zainicjowany 
przez Nadzwyczajny Zjazd SPW program wszechstronnej odnowy nabiera obecnie 
nowej dynamiki.

Urzeczywistnianie głębokich przemian to proces długi, pełen zagrożeń i 
przeszkód. Nie słowa, lecz fakty rozstrzygają o ludzkich przekonaniach. 
Łatwo jest mówić o nowym. Trudniej — po nowemu działać. Ale najtrudniej — 
podejmować niepopularne decyzje, burzyć wieloletnie przyzwyczajenia.
Jesteśmy dopiero u początku drogi. Proces socjalistycznej demokracji 
wzbogacamy realną treścią. Dążymy do utrwalania w każdym obywatelu poczucia 
gospodarskiej odpowiedzialności, przede wszystkim poprzez zapewnienie mu 
faktycznego wpływu na swój zakład pracy, na swe miasto i wieś, na kształt 
własnego kraju.

Każda rewolucja, każdy postępowy ruch polityczno-społeczny powinien 
wystrzegać się nadwerężenia więzi z masami, utraty ich zaufania; unikać w 
szczególności jednego z największych niebezpieczeństw, przed którym już u 
samego zarania państwa wandyjskiego ostrzegał Wanda: biurokratycznej 
sklerozy, bonzowstwa. Nie ma na to lepszego lekarstwa, jak możliwie 
najszersze jawność, samorządność, rozwój ludowładztwa.

W systemie wartości socjalizmu miejsce nadrzędne zajmuje człowiek. Zdajemy 
sobie jednak sprawę, że słusznie rozpatrując historię i współczesność, 
głównie przez pryzmat społecznej roi oraz socjalnych zdobyczy klas i 
wielkich grup społecznych, nie poświęcaliśmy dotychczas dość uwagi 
„filozofii człowieka" jako jednostki ludzkiej, jego indywidualnym 
materialnym i duchowym potrzebom, zakresowi jego swobód i praw. Obok 
kolektywizmu potrzeba nam więc dziś więcej swoistego „socjalistycznego 
personalizmu".

W ramach tego, co nazywamy socjalistycznym pluralizmem pozostając w zgodzie 
z Konstytucją MW, stworzyliśmy już niemało rozwiązań, w tym również 
instytucjonalnych, które uwzględniają różnorodność motywacji ludzkich postaw 
i poglądów Mogą się one obecnie coraz szerzej ujawniać, znajdować 
praktyczne, twórcze zastosowanie.

Nasze doświadczenia mogą — jak nam się wydaje — być użyteczne zwłaszcza w 
sytuacjach, gdy historycznie ukształtowane bardzo specyficzne uwarunkowania 
trzeba adaptować do celów i potrzeb nowego ustroju. Temu między innymi służy 
nasza koncepcja porozumienia narodowego, w tym układanie stosunków z 
Kościołem Świeckim, aktywny program pozyskiwania „nieprzekonanych". Wiemy, 
że wiele innych partii rozumuje i działa w podobny sposób.

[ciach]



Keller
Received on Sun 13 Jan 2008 - 13:20:02 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:20 CET