-- podlord Ivo Marija "Ingawaar" de Folvil-Karakachanow Baridajczyk z ADHD Projekt przemówienia mjra Kellera do wygłoszenia podczas odbierania defilady na okoliczność zajęcia baridajskiej stolicy: Z wielkim zadowoleniem uczestniczymy w tym bezprecedensowym spotkaniu. Dziękujemy towarzyszom baridajskim za tę inicjatywę, za gościnność, za stworzenie warunków do szczerej wymiany poglądów. Każdy z nas ma pewną sumę doświadczeń. Ma jakieś własne przemyślenia, którymi chciałby podzielić się z innymi. Nie ma wroga na lewicy. Partie komunistyczne i robotnicze, socjalistyczne i socjaldemokratyczne, ruchy demokratyczne i narodowowyzwoleńcze wnoszą swój oryginalny wkład do skarbnicy postępowej myśli politycznej. Wkroczyliśmy w nową fazę konstruktywnego dialogu. W wielu istotnych kwestiach jesteśmy zgodni lub też nasze poglądy znacznie się zbliżyły. Zachowując swą klasową, marksistowsko-leninowską tożsamość, a jednocześnie respektując konkretne, historycznie ukształtowane warunki danego kraju, partie komunistyczne są dziś szeroko otwarte na wymianę doświadczeń, na współpracę i sojusze ze wszystkimi autentycznymi przedstawicielami szeroko rozumianej lewicy i sił postępu. Losy pokoju i postępu zależą dziś, bardziej niż kiedykolwiek, od ekonomicznego i społeczno-politycznego rozwoju państw socjalistycznych, od rezultatów ich pokojowej ofensywy na forum międzynarodowym. Dlatego też przemiany dokonujące się obecnie w Baridasi i w wielu krajach naszej wspólnoty mają i mieć będą coraz większy wpływ na oblicze współczesnego świata. Na dwa aspekty tych przemian pragnę zwrócić szczególną uwagę. Po pierwsze sprzyjają one umocnieniu sił pokoju, odprężenia, dialogu i współpracy, ograniczając tym samym swobodę manewru zwolennikom konfrontacji, siłom militaryzmu. Po drugie — umożliwiają budowę szerszego niż dotąd porozumienia oraz współdziałania sił postępu i lewicy społecznej, przy pełnym poszanowaniu odrębności i samodzielności poszczególnych partii, ruchów i organizacji. Szeroko rozbudowana jest dziś „infrastruktura wojny". Jej demontaż napotyka opór ze strony monopoli i kompleksów militarno-przemysłowych, będzie więc procesem trudnym i złożonym. Konieczne jest więc cierpliwe, a przede wszystkim konsekwentne budowanie jak najszerszej „infrastruktury pokoju", czyli klimatu współpracy i współodpowiedzialności. Wynika to z narastającej współzależności krajów i narodów w globalnej skali — nie tylko w sensie bezpieczeństwa międzynarodowego, ale również w takich dziedzinach, jak podział pracy, ochrona zdrowia i środowiska, zadłużenie, racjonalna gospodarka surowcami. Pokój — to przecież nie tylko „świat bez wojny". To także stwarzanie ludziom i narodom bardziej sprzyjających warunków rozwoju, szerokie korzystanie z osiągnięć rewolucji naukowo-technicznej, skierowanie zaoszczędzonych na zbrojeniach środków na potrzeby krajów słabiej rozwiniętych, likwidowanie obszarów głodu, zacofania i ubóstwa. Mimo iż główne sprzeczności klasowe współczesnego świata mają charakter obiektywny, nie muszą one prowadzić do konfrontacji, do nuklearnej katastrofy. „Nowe myślenie" - w tym gotowość do kompromisu — zawiera w sobie szczególny rodzaj ofensywności. Należy ją oceniać w szerokich kategoriach historycznych. Wysuwając bowiem śmiało pokojowe inicjatywy, demaskując rzeczników konfrontacji, obnażając prawdziwą istotę militaryzmu, pozyskuje się tym samym opinię społeczną dla postępowych idei, ogranicza wpływy kół imperialistycznych, krępuje ich ekspansywność. Stanowi to zarazem realne wsparcie dla wszystkich bojowników o postęp i demokrację, dla reprezentowanych tutaj tak licznie partii, sił i ruchów społecznych, dla krajów bezpośrednio zagrożonych przez imperialistyczną agresję, przez neokolonializm i rasizm. W tym właśnie kierunku wiedzie niezmiennie pokojowa, pryncypialna i jednocześnie realistyczna, konstruktywna polityka Wandystanu. Ma ona pełne i aktywne poparcie partii i Baridasu. Możliwe, że niektóre z naszych rozwiązań wydają się innym partiom i ruchom niedostateczne lub — na odwrót — zbyt daleko idące. I my, z dzisiejszej perspektywy, spoglądamy inaczej na niektóre procesy i zjawiska zachodzące wśród sił światowej lewicy. Dziś już wiemy, że na współczesny nurt postępu trzeba patrzeć jak na rozległą rzekę o licznych dopływach. Wielka jest bowiem różnorodność sił postępowych, rewolucyjnych i wyzwoleńczych we współczesnym świecie. Dlatego też — jak sądzę — nasze internacjonalistyczne spotkanie można uznać za przykład „jedności w różnorodności". Każda partia ma swój życiorys. W nim — sukcesy i porażki, zwycięstwa i pomyłki. Własnego życiorysu człowiek sam przed sobą ukryć nie może. Prawda historyczna — to dla komunistów podstawowy czynnik, budujący szacunek i zaufanie. Z całą pewnością łączy nas, wszystkich tu obecnych, poczucie konieczności walki o ocalenie pokoju, o rozbrojenie. Są i inne problemy, co do których nasze stanowiska są bliskie. W pewnym uproszczeniu: każdy jest sojusznikiem każdego, jeśli kierunek działań w skali historycznej jest zbieżny. Nie to, co różni, powinno dziś skupiać naszą uwagę, lecz to, co naprawdę zbliża i łączy. W okresie walki z imperialistyczną interwencją miliony robotników w wielu krajach mobilizowało pamiętne hasło: „Ręce precz od Kraju Rad". Czasy się zmieniły. Dziś Kraj Rad potrafi sam skutecznie się obronić, a także osłania i wspiera zdobycze rewolucji w innych państwach. Nie znaczy to jednak, iż nie potrzebuje zrozumienia i poparcia. Obecne radzieckie przeobrażenia to nowa faza rewolucji. Odsłania ona światu ogromne perspektywy. Dlatego też poparcie dla „pierestrojki" to współcześnie nowe kryterium polityczno-moralne. Pozwala ono odróżnić autentycznych rzeczników pokoju i postępu społecznego od mniej lub bardziej jawnych stronników reakcji i konfrontacji. Krótko na temat tego, co można nazwać wandyjskim doświadczeniem socjalistycznego budownictwa. Kilkakrotnie podejmowaliśmy, podobnie jak i niektóre inne kraje socjalistyczne, próby reform. Dotychczas jednak, z różnych przyczyn, cofaliśmy się lub zatrzymywaliśmy w pół drogi. Zabrakło konsekwencji, determinacji. Wyciągnęliśmy z tego wnioski. Jak towarzyszom wiadomo, surowo i pryncypialnie oceniliśmy popełnione w przeszłości błędy, które doprowadziły do głębokiego załamania. Podniosły głowę siły wewnętrznej anarchii i reakcji. Wandystan stał się obiektem szczególnie ostrych napaści ze strony imperializmu. Wszystko to przyniosło ciężkie szkody. Nadal jest nam trudno. Ale idziemy do przodu. Zainicjowany przez Nadzwyczajny Zjazd SPW program wszechstronnej odnowy nabiera obecnie nowej dynamiki. Urzeczywistnianie głębokich przemian to proces długi, pełen zagrożeń i przeszkód. Nie słowa, lecz fakty rozstrzygają o ludzkich przekonaniach. Łatwo jest mówić o nowym. Trudniej — po nowemu działać. Ale najtrudniej — podejmować niepopularne decyzje, burzyć wieloletnie przyzwyczajenia. Jesteśmy dopiero u początku drogi. Proces socjalistycznej demokracji wzbogacamy realną treścią. Dążymy do utrwalania w każdym obywatelu poczucia gospodarskiej odpowiedzialności, przede wszystkim poprzez zapewnienie mu faktycznego wpływu na swój zakład pracy, na swe miasto i wieś, na kształt własnego kraju. Każda rewolucja, każdy postępowy ruch polityczno-społeczny powinien wystrzegać się nadwerężenia więzi z masami, utraty ich zaufania; unikać w szczególności jednego z największych niebezpieczeństw, przed którym już u samego zarania państwa wandyjskiego ostrzegał Wanda: biurokratycznej sklerozy, bonzowstwa. Nie ma na to lepszego lekarstwa, jak możliwie najszersze jawność, samorządność, rozwój ludowładztwa. W systemie wartości socjalizmu miejsce nadrzędne zajmuje człowiek. Zdajemy sobie jednak sprawę, że słusznie rozpatrując historię i współczesność, głównie przez pryzmat społecznej roi oraz socjalnych zdobyczy klas i wielkich grup społecznych, nie poświęcaliśmy dotychczas dość uwagi „filozofii człowieka" jako jednostki ludzkiej, jego indywidualnym materialnym i duchowym potrzebom, zakresowi jego swobód i praw. Obok kolektywizmu potrzeba nam więc dziś więcej swoistego „socjalistycznego personalizmu". W ramach tego, co nazywamy socjalistycznym pluralizmem pozostając w zgodzie z Konstytucją MW, stworzyliśmy już niemało rozwiązań, w tym również instytucjonalnych, które uwzględniają różnorodność motywacji ludzkich postaw i poglądów Mogą się one obecnie coraz szerzej ujawniać, znajdować praktyczne, twórcze zastosowanie. Nasze doświadczenia mogą — jak nam się wydaje — być użyteczne zwłaszcza w sytuacjach, gdy historycznie ukształtowane bardzo specyficzne uwarunkowania trzeba adaptować do celów i potrzeb nowego ustroju. Temu między innymi służy nasza koncepcja porozumienia narodowego, w tym układanie stosunków z Kościołem Świeckim, aktywny program pozyskiwania „nieprzekonanych". Wiemy, że wiele innych partii rozumuje i działa w podobny sposób. [ciach] KellerReceived on Sun 13 Jan 2008 - 13:20:02 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:20 CET