Wszyscy dobrze wiedzą, co się stało. Wystarczy(ło) czytać LDMW. Tow. Keller startował w realnych wyborach do Sejmu i zajął się polityką na poważnie informując, że nie będzie miał czasu na Wandystan. To, że nie wraca po wyborach, choć nic w nich nie wskórał, może być zastanawiające. Może popełnił samobójstwo, może został zaangażowany do walki z PIS (bojówki PISowe to oddziały Mocherowych Beretów - leją przechodniów święconą wodą i zmuszają do słuchania Radia Maryjaki 11102 dB), kto to wie. Trzeba mu przypomnieć o obowiązkach względem ojczyzny i to jest robota dla Komisarz d/s Propagandy. Towarzyszka mogłaby wysmarować mu maila. Choć jak znam wandejskie życie, dla SB i uniwersytetu wiele to i tak nie zmieni. Trzeba po prostu wybrać nowego szefa SB i nowego rektora. A tak przy okazji - szansę ma Tow. Perun, czemu nic w uniwersytecie nie robi? Wracając jednak do tematu, czy też, w ogóle go rozpoczynając:
"Powoli podszedł do okna omijając ostrożnie leżące na ziemi ciało. Nawet nie spuścił na nie wzroku. Nie jego to biznes." - czyje zwłoki leżały na ziemi? Może to jest opowieść SF, miało miejsce rozwalenie czasoprzestrzeni i mijał własne zwłoki?
-- Towarzysz Struszyński, gg: 4657938Received on Sun 23 Dec 2007 - 02:30:12 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:20 CET