Co mnie wkurwia

From: Mandragor Khand <khand_usunto_at_tlen.pl>
Date: Thu, 13 Dec 2007 08:33:20 -0000


Dzisiaje nie moglem usnac w nocy, co jest bardzo wkurwiajace.

Z tego powodu rozmyslalem sporo nad Wandystanem a w szczegolnosci nad tym, ze pomimo, ze napisalem juz skrypty do Cintry system jeszcze nie ruszyl. Nawet nie wiecie, jak sie nameczylem piszac te skrypty. To wymagalo dziesiatkow roznych testow, kombinacji, czasem petel zapetlonych cztero- lub wiecej-krotnie. Masakra. Wiem, ze system jest dobry, ale zeby ruszyc oficjalnie ma byc CALY a nie w wersji beta. Ja sie na zadna wersje, kurwa, beta nie godze. Jest tak przemyslany, zeby tworzyc jedna calosc. Rower bez przedniego kola nie jezdzi zbyt dobrze. Nie chodzi mi o jakies pierdolencje i smaczki, ale o to, zeby formularze a zatem takze formularz walki jako tako dzialal. I taka wersja beta, to cos co akceptuje.

Druga kwestia, to kwestia realna. Mam realne zajecia. Nie mam czasu na zajmowanie sie swiatem wirtualnym na zasadzie skryptow. Skrypty od cintry - to bylo robienie od rana do wieczora po godzin kilkanascie. Bez przesady. Oczywiscie nie kazdy dzien - ale z takich dni to by sie pelen miesiac pracy osmiogodzinnej znalazl napewno. Owszem pracy przyjemnej, ale nie mam juz ochoty tego, kurwa, przedluzac. Mam swoje zajecia - i chcialbym byc w Wandystanie, w sensie dyskutant, tworca encyklopedii, prawa (Konstytucja zalega od dobego miesiaca! - ale przez cintre nie mam czasu - a sie nie rozdwoje)

Trzecia kwestia to taka, ze kazdy miesiac bez cintry, to miesiac jakos tam stracony. System gospodarczy, dla mnie jest na chuj potrzebny, ale ogolnie moze byc zajebistym walorem. Jesli sie go ruszy w dolku aktywnosci, to nie zapali, jak pojazd bez benzyny. I cala moja prace bedzie o khand dupy potluc.

Czwarta kwestia, to oczekiwania ludzi, polityczne. Taki atut to atut w polityce miedzynarodowej. Moze bylby panstwa sklonne cintre przyjac - ale zeby ja przyjac musialby ja widziec w pelnej krasie i... szybko. Okazje moga nam uciec. Kolejne panstwo moze wybrac np. syriusza.

Wiec reasumujac:

1) marnowanie sie mojej pracy
2) niszczenie mi planow realnych;
3) niszczenie szansy dla Wandystanu;
4) niszczenie szansy w polityce zagraniczej

To mnie WKURWIA. I to mi dzisiaj, przy ogolnej bezsennosci, nie dalo zasnac. Wkurwia mnie to az tak, ze mam zamiar rzucic to wszystko w cholere.

Nie wiem co zrobie.
Moze byc tak, ze siade dzisiaj i napisze te formularze do walki sam - ale to jest znowu wkurwiajace, bo ja juz sie napisalem - to mam wlasne, realowe sprawy. Dla mnie to bylby caly dzien. Siedzialem od lipca do pazdziernika. Nie chce juz! Zrozumcie mnie, kurwa! Tym bardziej, ze formularzy NIE LUBIE ROBIC.

Moze byc takze tak, ze nie bedzie mi sie chcialo robic tego, i bede liczyl, ze ten list jakos tam zmobilizuje administracje informatyczna.

Moze byc w koncu tak, ze pierdolne to wszystko o khand dupy i wyprowadze sie stad na zawsze. Bo nie moze byc tak, zeby swiat wirtualny wplywal tak na moje zycie realne. Skoro wplywa, tak ze odbija sie to na moich obowiazkach realnych, to znaczy, ze musze z niego zrezygnowac. I nie moze byc tez tak, ze to nad czym pracowalem pol roku, lezy odlogiem, bo to mnie wkurwia jeszcze bardziej.

Prosze mnie zrozumiec. Ta sytuacja mnie calkowicie wyprowadza juz, kurwa, z rownowagi. I nie jest to kwestia chwili. Do tej pory nie pisalem o tym przeciez publicznie - ale juz nie moge. Ja sie tym po prostu nie moge zajmowac, w sensie, pilnowac i ciagle slyszec, ze kolejne terminy sa przedluzane.

Albo bede mial deklaracje, ze do soboty wieczor / lub niedzieli wieczor bedzie skrypt walki - albo niech od razu administracja informatyczna oswiadczy mi ze ja to mam sam to zrobic. Bedzie latwiej. Mnie pozniejsze terminy, dziadki mrozy, baby jagi, koty w butach, krolewny sniezki NIE OBCHODZA. Mnie chodzi o ten weekend. Pozniejsze terminy, to mozna poswiecic na dopieszczanie systemu - a, z doswiadczenia wiem, ze to pochlania strasznie duzo czasu, ale za to nie jest na zasadzie 'NA WCZORAJ'

Jezeli formularz walki powstanie - dobrze. Jesli nie, to albo zakasam rekawy - i zrobie go sam - albo po prostu, stwierdze, ze tego juz za wiele i odejde z Wandystanu.

Kandydatow na mandragorow widze. I gowno mnie obchodzi, w tym momencie zdanie Mandragora Winnickiego, ze na to za wczesnie. Zbyt bardzo kocham Wandystan, zeby pewne kwestie po prostu olac. Walczylem w Wandejskim Czerwcu pomimo waznych, realowych egzaminow. I teraz pomimo, ze mam od groma realowej roboty, po prostu serce mi nie pozwoli olac Wandystanu i zajac sie calkowicie realnem. Bede musial tutaj robic. A to mi naprawde utrudnia zycie.

Oczywiscie, z ta abdykacja to pewnie strzelam focha z dupy, na pokaz. Ale nie jestem do konca przekonany.

List moze zawierac bledy, nie byl czytany, ale chuj to. Pisalem jak czuje od razu z glowy na papier... tfu klawiarute.

DO ROBOTY KURWA MAC! khand Received on Thu 13 Dec 2007 - 00:33:25 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:20 CET