W liście datowanym 28 listopada 2007 (15:54:47) napisano:
> Masz coś do mnie, mały?
Trochę kultury osobistej nie zawadzi, mimo iż mieszkamy w Wandystanie.
> Pytam, bom jest chyba jednym z ostatnich wandejczyków o obywatelstwie
> KS. Z tych ważniejszych znaczy się.
Tak, wadzi mi to. Posłużę się przykładem - w XVII wiecznej Anglii purytanie zarzucali anglikanom, że nie są prawdziwymi protestantami, że ich kościół zatrzymał się w drodze pomiędzy katolicyzmem a protestantyzmem. U nas jest tak samo, ja nie miałem wątpliwości co do obywatelstwa, co do ID. Nie można być tylko trochę w ciąży. Zaczynam powoli dochodzić do wniosku, że WC to był tylko wybieg na pokaz, element marketingowy. Bo w gruncie rzeczy nic praktycznie się nie zmieniło. To nie była nawet połowiczna rewolucja, zatrzymaliśmy się w jednej trzeciej.
I to mnie boli, że nie potrafimy się określić. Obywatelstwo sarmackie i wandejskie moim zdaniem wzajemnie się wykluczają. Cała ta sytuacja jest niezdrowa. Boli mnie np. że Darth Wander zrezygnował z bycia Mandragorem dla zabawy w sarmacką politykę. Boli mnie też, że startuje na PPAMPa. Ja rozumiem, że to happening, ale mimo wszystko są granice nieprzekraczalne. Bo pluliśmy tak na Sarmację w czerwcu, że to kraj zamachów stanu, braku wolności i etc. A teraz widzę, że wielu nie potrafi się pozbyć obywatelstwa tego kraju w którym na porządku dziennym jest cenzura, drobnomieszczańska moralność i włażenie w dupę (nawet RCA stał się miły i miękki jak kaczuszka). Co więcej, stawiają bycie Sarmatą nad bycie Wandejczykiem, że wyrzekają się rewolucji i walki o wolność. Boli mnie też przypadek tow. Sosnowieckiego, o którym nigdy nie wspominałem i leżało mi to na sercu. Mimo licznych zapowiedzi, wsparcia moralnego dla bezprawnie wyrzucanych z kraju obywateli, publicznego przyznawania się do bycia Wandejczykiem, pozostał w kraju który opluwał.
Musimy się w końcu zdecydować, czy jesteśmy w Sarmacji czy jesteśmy niezawisłym krajem o nazwie Mandragorat Wandystanu. Podejrzewam, że Wanda się w grobie przewraca widząc to co się teraz wyprawia. Boli mnie też, że tow. Bruthus Perun wyzbył się swoich słusznych przekonań co do obywatelstwa, że się ugiął.
Ja w czerwcu nie miałem wątpliwości, rzuciłem wszystko w cholerę. Wiedziałem, że nie można być jedną dupą na dwóch weselach. Poza tym, mój honor nie pozwalał mi mieszkać, być szlachcicem i obywatelem w kraju, który się na mnie wypiął. Więc pytam tych, z podwójnym obywatelstwem - czy macie honor? Honor rewolucjonisty i wyznawcy Wandy?
-- Michał Czarnecki Agregat ww: 1069134 http://www.photoblog.pl/notochujReceived on Wed 28 Nov 2007 - 07:36:10 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:20 CET