Moja pierwsza podróż

From: Michał O'Rhada <ks.radetzky_usunto_at_gmail.com>
Date: Sat, 24 Nov 2007 11:29:32 +0100


Czołem Wandystan!

W chwili kiedy Mandragor Khand, ogłosił uruchomienie podróży, rozradowała się dusza moja. Nareszcie mogę wykorzystać swój cudowny pojazd (GAZ-67 z nadwoziem z towrzyw sztucznych, który zrobiłem sobie z wyfedrowanego węgla.), do którego z poświęceniem ostatnio wydobywałem ropę w Precelkhandzie i w domu rafinowałem na benzynkę.

Otwieram garaż, odpalam wóz, wskakuję... i wóz gaśnie, a mnie wyrzuca za garaż, na którym wyświetla się "Niezalogowano". No cóż, zdarza się przy nowych maszynach, nierozgrzany silnik i tak dalej. Loguję się do wozu po raz kolejny, tym razem od razu łapie. Ładuję go swoimi zapasami - bak napełniam ok. 2,5 jarugami benzyny, do bagażnika wrzucam ok. jarugi gliny, kilka niedorobionych naboi które mam zamiar w San Jang dorobić z tamtejszymi pokładami, trochę stali i węgla co mi zostało, trochę wódki, kasę wrzucam w kieszeń (1,5 engelsa), po pomyśleniu chwilkę biorę jeszcze kanister z nierafinowaną ropą (a nóż się przyda jak benzyny zbraknie, niby spala mało, ale cholera wie) i biorę swojego cudownego pistoleta (a nóż uruchomią ataki, będzie trzeba się bronić). Wszystko weszło bez problemu, łącznie ok. 7 jarug, samochód ma pojemność 20.

Pierwsze zaskoczenie wozem - sprawdziłem ile niby ma mi zająć dojazd do drogi na ruiny Sigmarstadt, skąd się chcę udać do San Jang. Licznik policzył i wyrzucił skomplikowaną liczbę o kilkudziesięciu cyfrach. Po telefonie do serwisu, okazało się że błąd oprogramowania, które wyliczyło podróż z dokładnością do czasu Plancka i że wystarczy spojrzeć na 5 pierwszych cyferek. No to spojrzałem, wyszło mi 1 h 47 min i 8 sekund. No to pojechałem.

Ciąg dalszy podróży może nastąpi.

-- 
tow. Radziecki
Received on Sat 24 Nov 2007 - 02:29:34 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:20 CET