Aleksander Keller, dnia 18 marca 2005 (11:33:40) napisał(a):
> oddawanie winno się odbyć z konieczną rozwagą i na drodze prywatyzacji,
> najlepiej powszechnej (udziały dla pracowników) i kilku lub minimum dwóch
> inwestorów strtegicznych (nie jeden!).
Preferuję oferty publiczne. Poza tym, z tego, co wiem to w Wandystanie nie będzie stałych pracowników, tylko będzie się sprzedawać jednostki pracy, także pakiety akcji pracowniczych odpadają.
Ofertę publiczną można rozpisać w ten sposób, że część akcji trafia do transzy dla duzych inwestorow i mamy tak jakby inwestora strategicznego. Można też ustanowić ograniczenie, że jedna osoba nie może w ofercie publicznej nabyć więcej niż określona ilość akcji [tak jak miało to miejsce w przypadku większości dużych polskich ofert publicznych spółek państwowych].
> co do rozdawania akcji to stoję na stanowisku, ze powinni je otrzymywać
> wyłącznie pracownicy. 150 akcjonariuszy??? musi być odpowiedni statut
> spółki, w którym określa się jaki pułap % posiadanych akcji uprawnia do
> głosu (czy akcjonariusz nie jest jedynie "spekulantem" giełdowym). Nasze
> firmy podejrzewam liczyłyby po 10 kajonariuszy (pracowicy), a w przypadku
> powszechności prywatyzacji ok. 50.
Nie będzie czegoś takiego jak "pracownicy" z tego, co wiem :).
Nie można ograniczać małych akcjonariuszy. Nawet jeśli ktoś ma jedną akcję, to musi mieć prawo głosu na WZA. Jeśli ktoś zainwestował swój kapitał, to musi mieć możliwość wpływu na to, co się z tym kapitałem dzieje. Także spekulant, który kupił choćby jedną akcję na rynku wtórnym ma prawo do wzięcia udziału w Walnym Zgromadzeniu i do głosowania na nim, pod warunkiem oczywiście, że od początku do końca WZA akcję posiada. Część spółek posiada różne mechanizmy, które ograniczają małych akcjonariuszy [akcje uprzywilejowane itp.], ale generalnie prawo do głosu ma każdy, kto posiada akcje.
>> Na zakładanie przedsiębiorst w sumie też nie :).
> Specjalnego wyjścia nie mamy, chyba że Towarzysz woli oligarchiczny system
> sarmacki, w którym praktycznie nikt nie może wejść na rynek, bo jest
> całkowicie zawładnięty przez kompanie i grupy kapitałowe wszelakie przez
> zgniłych kapitalistów i burżuazyjnych obszarników.
No Towarzysz wybaczy, ale z pustego to i Salomon nie naleje :). Skąd ja mam Towarzyszowi wziąć pieniądze na zakładanie przedsiębiorstw, jeśli tych pieniędzy nie ma. Poza tym polski pomysł na prywatyzację masową jest fatalny i nie chciałbym powtarzać tego błędu w Wandystanie, dlatego zaproponowałem system pożyczek na rozwój, zamiast rozdawania zakładów.
> To szczegóły, ktore powinny należeć do banku centralnego. Jeżeli skarb
> państwa nie ma pieniedzy możemy wprowadzić partnerstwo publiczno-prywatne.
> Możemy dawać pozyczki niskooprocentowane, możemy dawać zapomogi na rozwój
> konkretnych gałęzi i dziedzin gospodarki. Jest sporo takich instrumentów.
To też właśnie o tym piszę. Pożyczki. Na specjalnych warunkach i odpowiednio zabezpieczone [zastaw].
-- Michał Sobczak Prezydent Mandragoratu Wandystanu *** http://www.wandystan.only.pl/ *** Gadu- gadu: 3186643 :: ICQ:331193240Received on Fri 18 Mar 2005 - 13:44:19 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:12 CET