> I co? Zrobimy losowanie, kto dostanie hutę, a kto kopalnię :P? Ogólnie
> pomysł nie jest zły, ale koszty wybudowania takiej dajmy na to huty są
> olbrzymie, także Skarb Państwa nie może sobie pozwolić na dawanie
> KAŻDEMU, kto będzie chciał, działki wraz z zakładem. Poza tym,
> posiadanie działki i huty tak na prawdę nie daje jeszcze możliwości
> produkcyjnych, bo trzeba mieć surowce, a te też nie leżą na ulicy :) [tu
> ewentualnie właściciel może ustanowić zastaw na nieruchomoćiach,
> zaciągnięcia kredytu i zakupienia tych surowców.].
>
oddawanie winno się odbyć z konieczną rozwagą i na drodze prywatyzacji, najlepiej powszechnej (udziały dla pracowników) i kilku lub minimum dwóch inwestorów strtegicznych (nie jeden!)
> Nie wiem, jakie będą ceny nieruchomości w systemie. Ale jeśli będą
> oscylowały w granicach cen sarmackich, to od razu mówię, że państwa nie
> stać, żeby dawać hutę każdemu, kto ma na to ochotę. Poza tym, ile może
> być hut, kopalń, fabryk itp. Także jeśli wybieramy opcję pierwszą, to
> pozostałbym przy samej działce. Zawsze właściciel może zaciągnąć kredyt
> na budowę nieruchomości pod zastaw działki.
Po jednym zakładzie wydobywczym i produkcyjnym. Po co nam 10 kopalń węgla czy 5 hut państwowych - na początek wystarczy po jednym - nie budujmy jak tow. Stalin - na siłę.
>
>>> Jeśli chodzi o prywatyzację jednoosobowych spółek skarbu państwa, to ja
> wolę klasyczną ofertę publiczną :). Natomiast sądzę, że rozdawnictwo
> akcji firm państwowych nie będzie odpowiednim/wystarczającym wsparciem
> dla nowych mieszkańców, zwłaszcza jeśli akcja spółki skarbu państwa
> będzie warta jednego engelsa, a każdy "nowy" ma dostawać jedną akcję, to
> lepiej sobie od razu dać spokój. Poza tym, ciężko jest podejmować
> decyzje w spółce, która ma 150 akcjonariuszy...
>
co do rozdawania akcji to stoję na stanowisku, ze powinni je otrzymywać wyłącznie pracownicy. 150 akcjonariuszy??? musi być odpowiedni statut spółki, w którym określa się jaki pułap % posiadanych akcji uprawnia do głosu (czy akcjonariusz nie jest jedynie "spekulantem" giełdowym). Nasze firmy podejrzewam liczyłyby po 10 kajonariuszy (pracowicy), a w przypadku powszechności prywatyzacji ok. 50.
> Na zakładanie przedsiębiorst w sumie też nie :).
Specjalnego wyjścia nie mamy, chyba że Towarzysz woli oligarchiczny system sarmacki, w którym praktycznie nikt nie może wejść na rynek, bo jest całkowicie zawładnięty przez kompanie i grupy kapitałowe wszelakie przez zgniłych kapitalistów i burżuazyjnych obszarników.
> 1. Pożyczkobiorca przekracza termin na budowę fabryki--> pożyczka staje
> się natychmiast wymagalna. Następuje komornicza egzekucja z majątku
> kredytobiorcy, w tym z nieruchomości, na których ustanowiono zastaw.
> Działka, jeśli została przez Skarb przekazana, powraca do Państwa.
>
To szczegóły, ktore powinny należeć do banku centralnego. Jeżeli skarb państwa nie ma pieniedzy możemy wprowadzić partnerstwo publiczno-prywatne. Możemy dawać pozyczki niskooprocentowane, możemy dawać zapomogi na rozwój konkretnych gałęzi i dziedzin gospodarki. Jest sporo takich instrumentów.
> Ponadto, motywuje to pożyczkobiorcę do działania, a nie sprzedania
> huty, którą otrzymał od państwa za darmo i leżenia na pieniądzach.
>
> --
> Michał Sobczak
> Prezydent Mandragoratu Wandystanu
> *** http://www.wandystan.only.pl/ ***
> Gadu- gadu: 3186643 :: ICQ:331193240
>
>
pozdrawiam
tow. Keller Received on Fri 18 Mar 2005 - 01:44:13 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:12 CET