Ja też tego nie rozumiem.
Katolicy twierdzą, że idą do nieba i tam ich szęście wielkie spotyka.
Tymczasem to święto pokazuje najwyraźniej, że albo w to nie wierzą,
albo sądzą, że ich krewni trafili do piekła, albo też wierzą w czary i
sądzą, że zmarły jako duch rodem z tanich horrorów będzie wpływał np.
na czyjegoś szefa i odtąd żyjącemu będzie się pracować lżej, czy jakoś
tak. W każdym razie twierdzą, że utrzymują ze zmarłymi kontakt - coś
tam pod nosem do nich mamroczą. Xsiądz jakiś, widziałem na własne
oczy, wygłaszał tezy, jakoby za zmarłych trzeba było się modlić, aby
mieli lżej na tamtym świecie, a więc jednak cośtu jest na rzeczy. Może
katolicy wierzą, jak starożytni egipcjanie, że dusza wędruje przez
świat potworów i musi znać specjalne zaklęcia i inne cuda, aby przejść
przez tajny labirynt i doznać ostatecznie wiekuistej nirvany? Kto
wie...
Ale mam bardziej sensowną hipotezę. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze - święto wymusza aby ktoś poszedł na cmentarz. Bo ma tam grób krewnego. No a za grób trzeba płacić. Ot co, przecież większość pojawia się na cmentarzach tylko na święta.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 4657938Received on Thu 01 Nov 2007 - 14:46:29 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:20 CET