Wchodzę dziś do do gmachu Churału, idę pewnym krokiem w stronę swojego gabinetu, a tam kobieta pracująca w zawodzie sprzątaczki złośliwym tonem mówi "Zamknięte kurwa!". Od razu wychwyciłem wandejski akcent i odpowiedziałem "Mam klucze kurwa!". A ona na to... "Już nie kurwa!". Rzuciła miotłę na ziemię, podeszła do drzwi, wyjęła jakiś dziwny klucz, zupełnie niepodobny do mojego i otworzyła drzwi."Wymienili zamki od razu jak Was wyjebali towarzyszu Magov." Uśmiechnąłem się idiotycznie wyraźnie nie wiedząc o co biega. Zauważyła to. "Ktoś tam się zdymisjonował i była jakaś pierdolona luka czy coś tam" Prosta babka nie bardzo wiedziała co się dzieje na stołkach. Ja już się domyślałem. Z miejsca spoważniałem i pewnie wszedłem do gabinetu. "Te kartony to Wasze. Tam macie wszelkie papiery. Nic nie ukradłam. Poza wkładem od długopisu, od lat szukam oczojebnego rużu # 4." Uśmiechnąłem się. Faktycznie ciężko o ten odcień. Sam dostałem wkład od Ivo. Ponoć w Baridasie jak jakiś rasta baridan ziom się zjara za bardzo to ma taką ślinę i wtedy spluwają do beczki, mieszają i sprzedają fabryce długopisów. Ivo dostał paczkę wkładów gratis jako częsty dostarczyciel śliny...
Rozejrzałem się po gabinecie z nieukrywanym smutkiem. Nie dlatego, że mnie wyjebała jakaś luka prawna. Tylko dlatego, że lubiłem tę robotę. Cholernie lubiłem... Nie wiem czy jakąkolwiek polubię bardziej. Opuściłem gabinet z dwoma kartonami pod pachami. Usłyszałem za sobą "Towarzyszu Prezydencie Magov..." Teraz do mnie dotarło, że w sumie kandyduję... "Towarzyszu Prezydencie" - powtórzyła - "Jak już dojdziecie do władzy, to załatwcie więcej wkładów z oczojebnym różem". Uśmiechnąłem się tylko i skinąłem głową na do widzenia. W Wandystanie nie mówi się "Do widzenia słownie", bo można dostać za to w dziób - to zdanie kojarzy się z napuszoną arystokracją. U nas lepiej, by przyjęli "Chuj ci w dupę" (pewnie co drugi odpowiedziałby "Dziękuję, nawzajem"), niż "Do widzenia." Ot tak... Wandejska mentalność i kultura...
Wyszedłem z budynku. I w drodze do mieszkania przeszedłem obok pewnego budynku. Moją uwagę przykuł napis "Kancelaria Prezydenta MW". Znów się uśmiechnąłem, wyjąłem z portfela legitymację służbową "Arkadij Magov - Trybun Ludowy", ucałowałem i ruszyłem pewniej do domu z myślą "Magov, ojczyzna chce Cię gdzie indziej, innego. Ruszaj dupę, a nie się opierdalasz". No i ruszyłem zmieniać siebie, żeby zmienić Wandystan.
-- nadaktywny Arkadij "Mag" Michailowicz Magov-Radetzky Komisarz Ludowy ds Aktywizacji Młodzieży Trybun Ludowy wandu-wandu: 9554315 "Vandystan albo vśmierć!"Received on Fri 28 Sep 2007 - 16:54:11 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:19 CET