Witam Towarzyszu!
Jesli do tej pory nie zauwazylem obecnosci Towarzysza w Wandystanie, prosze mi wybaczyc.
Cieszy mnie, ze nowy mieszkaniec w MW nie tylko ma sprecyzowane poglady i publicznie je wyglasza, ale zyskal rowniez uznanie jednego z najwazniejszych urzednikow panstwowych i dostal prace u Trybuna Ludowego.
Co prawda szanuje zdanie Tow., ale zgodzic sie z nim nie moge. Nie mozna patrzec na konsekwencje lub jej brak w polityce tylko ze wzgledu na kwestie formalna, czyli- raz uznawanie, raz nieuznawanie traktowac jako brak konsekwencji.
Zapewniam Towarzysza, ze konsekwencja jest. Uznanie bylo odpowiedzia na rosnaca potrzebe Wandejczykow (ale nie wszystkich) unormowania stosunkow z KS. A cofniecie uznania bylo odpowiedzia na agresje ze strony sarmackiej. Tak, dotyczylo wydalenia prezydenta MW i jednoczesnie komisarza ludowego ds. zagranicznych bez wskazania przyczyny (powolano sie na "inne przyczyny") i bez proby chocby nieformalnego zwrocenia uwagi na takie a nie inne zachowanie, ktore nie podoba sie stronie sarmackiej. Zarowno Ksiaze jak i diuk Skarbnikow mogli to zrobic, ale brakowalo im dobrej woli (znaja mnie przeciez dobrze z dzialalnosci w KS, z Ksieciem jestem na "ty", a u Skarbnikowa bylem ministrem).
Sarmacja potrzebowala politycznej ofiary z powodu niskiej aktywnosci mieszkancow i potrzeby scalenia ich i zaktywizowania przeciwko wspolnemu wrogowi. Temu tez mialo sluzyc wydalenie mnie z KS i pokazowe procesy przed Trybunalem Honorowym. Jak chcial dowiesc Mandragor Winnicki, a co w oficjalnej wypowiedzi przyznal jeden z sedziow z trybunalu, procesy to farsa, bo sedziowie i tak beda za odebraniem nam tytulow.
Na takie relacje z Sarmacja pozwolic nie moge. I cofniecie uznania KS jest wyrazem konsekwencji, mojej konsekwencji politycznej budowania silnego Wandystanu, ktory dziekuje za zabawe z kims, kto chce sie bawic naszym kosztem.
Uwazam rowniez, ze poprawa stosunkow na linii KS- MW jest mozliwa tylko wtedy, gdy zaczniemy od zupelnego zera. Cofnelismy uznanie KS i na 100% Sarmacja zrobi identycznie w stosunku do MW. Bedziemy mogli zaczynac na nowo, jesli taka bedzie linia polityki zagranicznej, prezentowana przez kolejnych prezydentow.
A o sobie moge smialo powiedziec, ze jestem prosarmacki, bo jestem 100% Sarmata. Tyle ze moj prosarmatyzm dotyczy wspolpracy narodowej, a nie akceptowania politycznych napasci na MW.
Ostatnie zachowanie Sarmacji stawia je na rowni z Bialorusia Lukaszenki z tzw. realu.
Pozdrawiam
-- brthz [Non-text portions of this message have been removed]Received on Sun 26 Aug 2007 - 02:30:44 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:19 CET