To nie są rady. Jako kwiaton ma prawo zarówno do oceny działań Rady Komisarzy Ludowych. Moje motywacje z odejścia były różne. Będąc nadal KLSZ istotnie inaczej bym politykę zagraniczną prowadził.
>A chyba przeoczyliscie, ze prowadze rozmowy z Krolestwem Natanii, które
zobowiazalo sie reprezentowac cala Wspolnote Korony Ebruzow i wspolnie z
pozostalymi krajami WKE przygotowac traktat o uznaniu itp. Ale Natania
przysnela, w zwiazku z czym skontaktowalem sie z bylym MSZ Dreamlandu, ktory
skierowal mnie do pana Alchienia, ktory, jak wiadomo Towarzyszowi, jest na
urlopie i nie odpowiada na proby kontaktu. I to by bylo na tyle, jesli
chodzi o negocjowanie warunkow.
Tylko, że nie ma żadnej informacji dotyczącej tego, że zmiana na mapie może utrudnić nawiązanie stosunków. Na ten temat jak mniemam negocjacji nie było, a o to miałem na mysli.
>A co do zdrady stanu, to nie przesadzajcie. Tak jak Wy publicznie
krytykujecie moje pomysly, tak ja mam prawo krytykowac Wasze. Podtrzymuje
zdanie, ze publiczne wyrazanie przez kwiatona pogladu, ze jego glos zostanie
uzalezniony od decyzji panstw obcych, moze szkodzic MW.
To nie jest krytyka, lecz osobista wycieczka. W stosunku do polityki Tow. Prezydenta posługuje się wyłącznie argumentami merytorycznymi i faktami, nie dokunując osobistych ocen i bardzo proszę zastosować zasadę wzajemności.
>A jak juz zaczynam od "A", to pociagne dalej- A polityka zagraniczna jest
tylko wyrazem naszej checi zabawy w nia. Bo wirtualnemu panstwu nie jest
niezbedna do zycia. Bez polityki zagranicznej mozemy sobie zyc jak paczki w
masle i miec wszystko w dupie. Ale bardzo uatrakcyjnia zabawe, dlatego
uwazam, ze jest istotna.
Polityka zagraniczna jest bardzo istotna, chyba że chcemy doprowadzić by Wandystan był drugą Kubą.
-- brthz Aleksander KellerReceived on Thu 09 Aug 2007 - 23:06:29 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:19 CET