Czesi mówili po niemiecku, to fakt, jak również nie budzi żadnych wątpliwości, że czeski jest sztuczny. Mało tego, został wręcz opracowany odgórnie, i założenia dotyczyły powrotu do korzeni. Dla tego dla nas brzmi śmiesznie, bowiem celowo bazowano na staropolszczyźnie. Dodam, że w tych czasach staropolszczyzna u nas nie
istniała, bo z kolei Polacy zawsze się wstydzili swojego i brali słowa z łaciny, z angielskiego, z francuskiego. Cóż, uważano, że to takie światowe, bo przecież polacy to buraki i kołki. Tymczasem czeskaarystokracja czułą się źle mając do dyspozycji słowacki i niemiecki i doszła do wniosku, że to grnialnie jest mieć coś własnego. Różnice w myśleniu widać współcześnie doskonale. Zresztą książek na ten temat jest bez liku. Akurat językoznawstwo to nie moja działka, ale wystarczyłoby wysłać maila do kogoś, kto się tym zajmuje, aby podał więcej konkretów.
> Ja nie jestem zazdrosny, po prostu podziwiam wasz zapał do pracy - ja bym
> wysiadł już po pierwszym ;).
Sam się sobie dziwie. Ale spokojnie, zaraz wybiorę zaległy urlop, skończą się wakacje i nie będzie czasu. A przecież zrobienie małego sabotażu w stylu dzisiejszego SzU, czy zrobienia jakiejś idiotycznej strony www to tylko chwila.
> A tam, ja jestem jedynie skromnym Komisarzem Ludowym d/s Informatycznych,
> nie wiem o czym robić tu wywiad ;).
E tam, nie ściemniajcie Towarzyszu z tą skromnością, mnie, starego cynika, nie nabierzecie. Ta wspaniała sztuka, umiejętnie zastosowana, może być królową manipulacji w relacjach międzyosobniczych. Ale nie w sieci i nie względem Struszyńskiego. ;))) O czym? O czym kolwiek! Ale jeszcze "poważne" sprawy się nie wyczerpały.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 4657938Received on Mon 16 Jul 2007 - 14:42:26 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:18 CET