> Hmmm... to nie tak działało, Towarzyszu. Ja mialem zdrowie caly czas bliskie
> 0% i jakos nie przeszkadzalo mi to w aktywnym zyciu. Czasami nie logowalem
> sie do panelu mieszkanca przez kilka tygodni. Liberty zbijalem na stronach
> intrenetowych i grafice. Duze sumy bo to cenne umiejetnosci, nawet jesli nie
> jest sie profesjonalista. Zarabialem tez piszac na zamowienie sarmackiej
> prasy - wyrobilem sobie marke ktora pozwalala mi zadac kilkakrotnie wiecej
> niz przyjete stawki :D:D. Tak ze nikt nie wmowi ze bez syriusza nie da sie
> zyc. Dowodem na to niech bedzie moj zamek w Almerze:P
Oczywiście, ale daruję sobie "życie" jako egzystowanie jedynie na liście dyskusyjnej, ponieważ (1) jest to oczywiste, (2) jako temat do rozważań zupełnie jest to nudne, (2) nie wnosi nic zabawnego.
Tymczasem nie każdy jest tak uzdolniony, aby być mistrzem HTML i mistrzem słowa. Zazwyczaj jak się trafia do Sarmacji, to się widzi panel mieszkańca, komunikat, że jest się bezrobotnym, no i wskaźnik zdrowia. Jako socjalista uparcie będę powtarzał, że praca syriuszowa prowadzi do niespotykanej w skali świata alienacji robotnika, a już praca społeczna to koszmar. Człowiek nie wie co produkuje, czemu służy to, co produkuje, i generalnie zapełnia kieszenie kapitalistycznych burżujów, samemu zaś za swoją pracę dostając marne grosze.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 4657938Received on Sat 14 Jul 2007 - 12:06:16 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:18 CET