no nie ! hitler astronautą !

From: Michał Czarnecki <edkum.spirytkum_usunto_at_gmail.com>
Date: Thu, 28 Jun 2007 00:52:40 +0200


Joł!

Radzę to przeczytać, naprawdę warto. Uśmiejecie się po pachy :D

Znalezione na www.nautilus.org.pl. Cały artykuł to http://www.nautilus.org.pl/?i=1005, ale ja daje najlepszy fragment !

Neuberlin

Jeśli latem 1942 roku byłeś żołnierzem Wehrmachtu na zbombardowanej stacji kolejowej w Połtawie, mieście na Ukrainie, mogłeś zaobserwować niezwykle dziwacznie wyglądającą maszerującą jednostkę wojskową, zmierzającą ku oczekującemu pociągowi pasażerskiemu. Jednostka ta składała się z kobiet, z których wszystkie były błękitnookimi blondynkami w wieku pomiędzy 17 a 24 lata, wysokimi i smukłymi, a ich zachwycające figury przykrywały dziwaczne mundury w kolorze błękitnego nieba. Każda z kobiet miała na sobie czapkę wojskową we włoskim stylu, bluzkę o kształcie litery A, sięgającą poniżej kolana oraz podobną z kształtu i pasującą do bluzki kurtkę z insygniami SS. Zdawać by się mogło, że SS zwerbowało właśnie pluton luksusowych panienek do wynajęcia, lecz prawda była o wiele dziwaczniejsza. Patrzyłeś właśnie na najnowszy wymysł Reichsfuhrera-SS Heinricha Himmlera – Antarctisches Seidlungensfrauen [Antarktyczne Osadniczki albo ASF].

Tymi słowami pisał rosyjski ufolog Konstantin Iwanienko na łamach magazynu UFO Roundup, wol. 9, numer 3, z 21 stycznia 2004 roku. Iwanienko twierdził, iż należące do SS Rasse und Seidlungshauptamt (Biuro ds. rasy i osadnictwa, inaczej RuSHA) było agencją, odpowiedzialną za dobór kobiet do Antarktisches Seidlungensfrauen. Mniej więcej połowa z tych „rekrutek” stanowiły Volksdeutschki – etniczne Niemki, których przodkowie osiedli na Ukrainie w XVII i XVIII wieku. Inne zaś były rdzennymi Ukrainkami, które RuSHA „awansowała” do statusu rasy aryjskiej w procesie zwanym Eindeutschung (zniemczaniem). Pisał, że nawet do 10.000 Ukrainek o dopuszczalnej czystości rasowej (spośród ponad pół miliona deportowanych podczas wojny) zostało przetransportowanych nie do przymusowej pracy w niemieckich fabrykach amunicji, lecz na niemiecką część Antarktydy! Iwanienko twierdził dalej, że kobiety z ASF wysyłane były w takiej ilości, że „cztery Ukrainki przypadały na jednego Niemca”. Jeśli to prawda, oznaczałoby to, że do Neuschwabenland, jak nazywano terytorium Antarktydy, do którego prawa rościły sobie Niemcy, udało się około 2500 mężczyzn. Niektórzy z nich mogli być naukowcami i inżynierami, wysłanymi do pracy nad zaawansowanymi systemami broni, wielu z nich jednak musiało być dość niezwykłymi żołnierzami – tak zwanym „Ostatnim Batalionem”. Być może byli członkami himmlerowskiego Waffen-SS? Żołnierzami, którzy sprawdzili się w walce, na przykład na Froncie Wschodnim? Rety! Cztery dziewczęta na jednego mężczyznę to lepsze, niż Surf City Beach Boysów! Niektórzy wierzą, iż kolonia Neuschwabenland przetrwała nie tylko koniec II Wojny Światowej, ale także wielką bitwę z 3500 Marines oraz samolotami podczas operacji Highjump, jak wkrótce opowiemy. Jakby wszystko to nie było wystarczająco niewiarygodne, Iwanienko napisał dalej: „Całkowita liczba nazistów na Antarktydzie przekracza obecnie dwa miliony, a […] wielu z nich poddało się operacji plastycznej, aby z większą łatwością móc przemieszczać się po Ameryce Południowej i przeprowadzać wszelkiego rodzaju transakcje biznesowe”. Nazwał on Rzeszę Antarktyczną „jednym z najpotężniejszych militarnie państw świata, ponieważ jest w stanie kilkakrotnie unicestwić USA, wykorzystując wystrzeliwane z łodzi podwodnych pociski nuklearne, jednocześnie pozostając zabezpieczonym przed nuklearnym kontratakiem amerykańskim ze względu na grubą na ponad trzy kilometry pokrywę lodową”.

Twierdził dalej, iż miasto zwane Neuberlin (Nowy Berlin), stolica kolonii, rozciąga się wzdłuż „wąskich, wydrążonych pod lodem tuneli”, znajdujących się pod nie wymienionym z nazwy łańcuchem górskim, a ogrzewane jest poprzez „wulkanicznego pochodzenia otwory wentylacyjne”. Całkowicie już dając upust wyobraźni, dodaje też, że Neuberlin przylega do „prehistorycznych ruin miasta Kadath, które mogło być zbudowane przez osadników z zagubionego kontynentu, Atlantydy, grubo ponad 100.000 lat temu”. Przeszukanie Internetu pokazuje, iż wielu innych badaczy spoza oficjalnego kręgu także twierdzi, iż pod lodami Antarktydy odnaleziono – a być może nawet ponownie zasiedlono – ruiny Atlantydy. Niektórzy mówią, że Atlantyda znajduje się przy jednym z ok. 70 ciepłych jezior, które odkryto na głębokości wielu kilometrów pod powierzchnią polarnej czapy lodowej, jak na przykład Jezioro Wostok (Wschód) przy rosyjskiej bazie niedaleko Bieguna Niedostępności.

Innym z często czynionych twierdzeń odnośnie Neuberlina jest to, wedle którego w mieście znajduje się Dzielnica Obcych, w której mieszkają Plejadanie, Zeta Reticulanie, Reptoidzi, Aldebaranowie, Ludzie w Czerni i inni gwiezdni przybysze. Jak już wspomnieliśmy, naziści pracowali nad niezwykle zaawansowanymi maszynami latającymi, z których część mogła opuszczać ziemską atmosferę. Niektórzy badacze są przekonani, że nazistom istotnie udało się polecieć na księżyc, a nawet na Marsa. Czy po opuszczeniu ziemi nawiązali kontakt z przybyszami z kosmosu? Czy też może ich rakiety, pojazdy „foo-fighter” i latające dyski sprowokowały obcych do odwiedzin na ziemi? Naszym ulubionym przypadkiem daleko posuniętej kuriozalności rodem z brukowców jest dziwna sekta religijna, zwana Redempcjonistami. Wierzą oni, iż w roku 1954 Hitler odbył podróż na księżyc na pokładzie zbudowanego przez nazistów latającego talerza, gdzie spotkał się z obcymi z Aldebarana, najjaśniejszej gwiazdy w konstelacji Byka. Owi obcy, na istnienie których brak naturalnie jakichkolwiek dowodów, zabrali potem Adolfa do swego świata. Lecz, mówią wyznawcy kultu, wkrótce powróci na mostku flagowego okrętu olbrzymiej kosmicznej armady z Aldebarana i „odkupi” Ziemię!

We współczesnej ustnej tradycji ufologicznej krąży opowieść, jakoby latem 1936 roku w Szwarcwaldzie rozbił się pozaziemski statek kosmiczny o napędzie antygrawitacyjnym, odnaleziony przez nazistów i dokładnie przez ich zbadany, co wyjaśniałoby ich program rozwoju latających talerzy. Przypomina to bardzo opowieści o podobnie wydobytym wraku rozbitego „spodka” niedaleko Roswell w stanie Nowy Meksyk w roku 1947, prace badawcze nad którym doprowadziły w efekcie do odkrycia tranzystora (opatentowanego przez Bell Laboratories w kolejnym roku), światłowodów i innych egzotycznych technologii. Wedle Iwanienki w ostatnich latach „idea ‘Germańsko-Słowiańskiej Antarktycznej Rzeszy’ zyskuje coraz większą popularność”. Twierdzi on, że o Rzeszy Antarktycznej „mówi się coraz częściej” w Rosji, Polsce, na Ukrainie, Białorusi i w innych krajach Europy Wschodniej. W numerze gazety Frankfurter Allgemeine z 10 maja 2003 roku polski dziennikarz A. Stagjuk [przypuszczalnie zniekształcone nazwisko – przyp. tłumacza] krytykuje decyzję Polski o wysłaniu oddziałów do Iraku w ramach pomocy Amerykanom w ich okupacji tego kraju. Pod koniec artykułu stwierdza on: „następny rząd Polski podpisze traktat z Antarktydą i wypowie wojnę USA”. W tym samym tygodniu słowa Stagjuka nadała operująca na falach krótkich stacja Deutsche Welle. Czy rzeczywiście pod lodem znajduje się miasto, zamieszkane przez wnuki i prawnuki pierwotnych osadników-esesmanów; czy też jest to jedynie Miejska Legenda, a Ziemię królowej Maud zamieszkują jedynie ptaki i naukowcy o trzeźwych umysłach? Czy też może prawda leży gdzieś pośrodku? Na co – jeśli w ogóle – natknął się admirał Byrd w roku 1947?

-- 
Michał Czarnecki
lub
gen. płk. Michał Maria Groń-Kapiszon
Received on Wed 27 Jun 2007 - 16:03:55 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:18 CET