O Sądzie, rezygnacji i kilku innych rzeczach...

From: Michał Sobczak <ramzes_usunto_at_moja.infojama.pl>
Date: Tue, 1 Mar 2005 14:52:26 +0100


Witam.

  Mały poślizg jak zwykle. Przykro mi, ale już wczoraj nie miałem siły pisać.

Postępowanie, które miało wczoraj miejsce było chyba najkrótszym jakie widziałem... Szczerze mówiąc, zwisa mi i powiewa, kto by tę decyzję administracyjną uchylił- czy ja, czy Trybunał Ludowy. Jako organ administracji publicznej wyższego rzędu, mogę to odwołanie rozpatrzyć. Nie ma sprawy. Nie ma uregulowań prawnych, więc obywatel nie jest ZOBLIGOWANY do złożenia odwołania do organu administracyjnego wyższego rzędu, więc złożył je do sądu. Ma prawo do ochrony swoich praw, do czego służy mu właśnie sąd. Nie lubię wyjątkowo sytuacji, gdy odsyła się obywatela z jednego urzedu do drugiego, bo Pani Gertruda przyjmuje wnioski paszportowe od osób na literę G. Ponieważ uregulowań prawnych nie ma, Trybunał pokierował się swoim poczuciem sprawiedliwości klasowej. Ja go nie oceniam, bo to jest poczucie sprawiedliwości klasowej Trybunału a nie moje. Mam natomiast wrażenie, że Wysoki Trybunał olał sobie całą sprawę, uznając się za niewłaściwy, chyba w myśl zasady: obywatelowi nie należy pomagać. Obywatela należy kopnąć w dupę. Ja rozumiem, że Michaś od sądownictwa chciałby trzymać się jak najdalej, ale Wandejska Konstytucja mówi wyraźnie, że w skład TL wchodzą obaj Mandragorzy. Zdaje się, że obaj Mandragorzy również Konstytucję zatwierdzali, więc nie widzę w tej chwili możliwości wykręcenia się od rozpoznawania jakichkolwiek spraw przez kogokolwiek. Tak już jest na tym świecie, że nie każdemu się jego praca do końca podoba. Ale tak jest również na tym świecie, że nawet Ci, którym się coś nie podoba, starają się wykonywac swoje obowiązki jak najlepiej...

Jestem przeciwnikiem ciągania się po sądach. Natomiast to nie sądy powinny tępić ciągnie się po nich i usiłować uczyć obywatela, że sąd to ostateczność. Jak obywatel chce, to może kogoś ciągac po sądach przez całe życie. Takie jest jego prawo.

W Polsce przyjęło się najpierw złożyć odwołanie do organu administracyjnego wyższego rzędu, a nie do sądu, jednak w tej samej Polsce przyjęło się również pouczać strony postepowania administracyjnego o możliwości zaskarżenia decyzji na drodze odwołania do organu administracji publicznej wyższego rzędu, a takiego pouczenia decyzja administracyjna nie zawierała.

Mimo tego, że jestem cierpliwy, w momencie, kiedy z jednego urzedu odsyła się mnie do drugiego i tak w kółko, aż w końcu znajduję się w miejscu wyjścia, zaczynam sie denerwować... Khandowi jak widać puściły nerwy. Ale ja go w sumie rozumiem... Gdyby nie on, to bylibyśmy w tej chwili na etapie listy dyskusyjnej, ewentualnie stworzonej jednej strony internetowej. Jakoś nie widzę na horyzoncie innego programisty, który dorównywałby Khandowi zdolnościami [co z resztą było widać, gdy szukałem KLI]. Jeśli chodzi w ogóle o jakichkolwiek programistów, to w Wandystanie zdaje się nie ma co mówić w ogóle o ławce kadrowej. Jest krzesło. Jedno. Które zajmuje Khand. I wolałbym, żeby ono się nie zwolniło [pomijam fakt, że gdyby to krzesło się zwolniło, to również zwolniłoby się zapewne kilka innych foteli].

Jesli chodzi natomiast o Sigmarstadt, to nie wnikam w sprawę, bo nie jest to zakres moich kompetencji. Nie widzę nic złego w statucie napisanym w takiej a nie innej formie... Co do jego ewentualnych niezgodności z ustawą, prawem, formą itp., to w tym temacie wypowiedziałem się już w poprzednim poście, a nie chce mi się powtarzać.

To by było na tyle. Pozdrawiam i życzę miłego dnia.

-- 
Michał Sobczak
Prezydent Mandragoratu Wandystanu
*** http://www.wandystan.only.pl/ ***
Gadu- gadu: 3186643  ::    ICQ:331193240
Received on Tue 01 Mar 2005 - 05:52:16 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:12 CET