Re: Rezygnacja - sracja

From: khandkruper <khand_usunto_at_tlen.pl>
Date: Tue, 01 Mar 2005 10:22:40 -0000

Dobrze powiedziene.
>
> Proszę, nie demonstruj syndromu piaskownicy, grabek i
> wiaderka.

Zademonstrowalem - dlatego - bo zalezy mi na naszym kraju. Wiesz Mirth - ze jestes jedyna osoba ktora w ogole raczyla sie wypowiedziec sie na ten temat! To cieszy - ze jest reakcja! A wlasnie jakiejkolwiek reakcji mi brakowalo! A odzew spoleczny jest mi potrzebny - do pracy i tyle - gdyz - panstwo wirtualne nie jest zbiorem stron php czy htm - a opiera sie na ludziach.

Tymczasem jaka reakcja? Siedzialem cala niedziele ? tak to byla niedziala i poprawialem skrypty (wciaz jeszcze nie dzialaja tak jak maja dzialac - ale nie jestem jakims geniuszem - plikow jest duzo - tutaj sie zrobi literowke, tutaj przy skrypcie armina wpisze sie lib zamiast arm - i co? i juz wszystko sie jebie... to takie male rzeczy ktorych nie widac - a ktore zajmuja od chuja czasu - przede wszystkim ich zauwazenie.

Zalezy nam wszystkim na Wandystanie. Na tym - zeby wzrastala liczba mieszkancow. Juz w grudniu rozmawialem z Vhrisem Khanzarem - ktory, chcial zalozyc miasto swojego boga Sigmara Mlotodzierzcy. Jest to pomysl o tyle ciekawy - ze Vhris ma oddanych wyznawcow - w liczbie ok. 6-ciu - czyli calkiem niezla populacja - juz wyselekcjonowanych osob - czyli przynajmniej srednioaktywnych - a nie numekow na liscie. Sa to Sarmaci, ale Vhrisowi zalezy zawsze na tym, zeby budynki, palenie stosow, bronie, oltarze i wszystko bylo systemowo - i to w Sarmacji i Wandystanie - wniosek jest prosty : jesli u nas zaplona sigmarowskie stosy - to pieniadze po czesci zostana w Wandystanie - bo to na naszym systemie beda sie owe stosy opierac. Wiec mamy : ludzi + pieniadze + nowa instytucja - mysle, ze koszt - w postaci wydzielenia Zakonowi miasta (a raczej wsi) jest okej - w tym wypadku.

Ze Vhis nie lubi pisac statutow to napisalem statut ja. Uwazam, ze jest fajny - bo inny niz wszystkie - miasta, wsie, prowincje - aby zyc aktywnie musza miec cos, co odroznia je od reszty panstwa - i ten warunek sigmarstadt spelnialby jak zadna inna osada. Napisalem wiec statut - ktory wbrew stylistyce - w mojej ocenie - nie jest sprzeczny z ustawa ani nie wprowadza prawnego balaganu (wynika z niego wiecej niz ze statutow ktore bylyby napisane wspolczesnoprawnym balkotem ustawodawczym) Jest to statut dobry.

Dobry, ale ktory nie podoba sie Krzysiowi Szczuckiemu. O gustach nie dyskutujemy - ale KLSWiA nie jest od oceniania tego czy mu sie podoba czy tez nie statut - tylko od oceny tego czy statut spelnia ustawowe przeslanki - a spelnia - w mojej ocenie - i w ocenie kazdego kto go przeczyta ze zrozumieniem - a nie z krzysioszuckowym nastawieniem, ze jak nie ma artykulow i paragrafow - to juz trzeba wyrzucic do kubla. A ja akurat uwazam, ze prawo powinno byc proste i nierozbudowane - taki jest ststut Sigmarstadt - a ze utrzymany jest w pewnej konwencji - to juz pisalem dlaczego.

Komisarz Szucki doskonale wiedzial o tym, ze ja pisze statut - a nie Vhris - i ze ja go przyjme, wiedzial o tym jakie jest powod sprowadzenia Zakonu Sigmara do Wandystanu, wiedzial o specyfice - bo informowalem go o tym na gadu gadu.
I towarzysz Szucki, ktory zalaczyl sobie komputer - i ktory nie narzeka akurat w Wandystanie na nadmiar obowiazkow (nie to ze jest to zarzut - ale takie sprawuje funckcje) moglby wykazac troche dobrej woli.

I tutaj przejde do artykulu Arivia - podlord Medyceusz - pisze ze robie szope - ze daje sprawe do sądu. Nie dostrzega jednego - jego projekty statutu byly juz tutaj na liscie - jak ktos czytal to pamieta - ze byly to KOSZMARNIE napisane projekty. Arivio jest swietnym buduarem, ale Wanda nie obdazyl go umiejetnoscia pisania aktow normatywnych - Komisarz musial jego wniosek odrzucic. I wlasnie po to jest komisarz zeby takie potworki prawne odrzucac. Natomiast moj wniosek - odrzucil - mimo, ze byl on wnioskiem poprawnym.

Poprawnym - takze dlatego - ze nie ma wynmogow dla wniosku. Jedyne wymogi ktore wniosek ma spelniac - to zgodnosc z ustawą. Na podstawie naszego ustawodawsta, ktore zawiera w tej chwili jedynie unormowania materialno-prawne - podstawa odrzuecnie moglbyc zlamanie ktoregokolwiek z art. ustawy samorzadowej. Arivio - owszem lamał takowe - ja nie.

Bedac wtedy mandragorem - moglem uzyc nieformalnych zabiegow - i tak doprowadzic do tego ze ten edykt Krzysztof wyda - ale wolalem w tej sytuacji zachowac sie jak kazdy inny obywatel kierujac sprawe do sądu. Tymczasem wyznaczony sędzia - najwyraznie poczul sie dotkniety tym ze w ogole cokolwiek musial zrobic - i nie rozpoznal sprawy - nie z powodow merytorycznych - bo z racji braku procedury - nawet jego roztrzygniecie sie broni - tylko z tego powodu ze mu sie nie chcialo - tak przynajmniej wynika z postow mandragora Winnickiego.

I to mnie juz wskurwilo najbardziej.

> Uważam, że robisz wielką robotę w
> Wandystanie i zasługujesz z tego tytułu na szacunek,
> ale pracujesz przecież także dla własnej przyjemności i
> satysfakcji.

No wlasnie - satysfkacje i przyjemnosc mam - ale nie ze wszystkiego - niektore rzeczy w systemie trzeba robic - ktorych ja np. nie cierpie robic - ale jakos nikt inny nie chce, nie umie lub nie ma czasu. Michas, tez moze nie lubic akurat zajmowac sie jakas tam bzdurna sprawa - ale oczekiwalem ze zajmie sie nia co do meritum.

A uwazam - ze jak najbardziej sad powininen sprawe tak rozpatrzec. Nie ma u nas postepowania administracyjnego. Istnieja dwie drogi : 1. dac sprawe do sądu
2. dac sprawe do prezydenta

Pytam sie : czy prezydent ma prawo uchylic edykt komisarza - NIE MA. Nie ma takiej podstawy prawnej. Nie ma tez klauzuli generalnej - ktora by prezydentowi na to pozwalala. Komisarz nie odpowiada w tym zakresie przed prezyentem - a jedynie wykonuje ustawe (sarmacka ustawa, mowi ze ksiaze moze cofac rozporzadzenia - u nas tego nie ma) Odpowiedzialnosc komisarza ma jedynie charakter POLITYCZNY.

Natomiast czy sąd ma kompetencje? Ustaowo - nie. Ale isnieje klauzula generalna w konstytucji. Dlatego moim zdaniem jedyna dopuszczalna droga jest droga sądowa. Ja wiem, ze w Polsce - jest inaczej - ale tutaj nie mamy tych ustaw co w Polsce - i poruszamy sie w pewnej prozni prawnej.

Ale zasadą powinno byc to, ze urzednik jest dla obywatela. Ze w sporze obywatel-panstwo - sad w razie braku unormowan formalnych - interpretuje zasade sprawiedliwosci klasowej na korzysc obywatela - a nie panstwa. To kwestia pewnej filozofii. To nie my jestesmy dla Wandystanu - a Wandystan jest dla nas. Jednostka tworzy panstwo a nie panstwo jednostke itd.

Oczywiscie najbardziej w tym wszystkim obrzujacy jest fakt, tlumaczenia sie sedziego w chwili przekazania mu sprawy gra w ping-ponga - a pozniejszy wyrok, jedynie udowadnia, ze chyba zostal napisany pomiedzy rozgrywkami.

> Mleko się rozlało, ale jeszcze
> można wszystko naprawić. Potraktujmy to całe zamieszanie
> jako działanie w afekcie i niech wszystko będzie jak
> wczoraj.
>
> Nie ma Wandystanu bez Mandragora Khanda!

Jasne, ze nie ma!
Tutaj sie zgadzam, szkoda tylko, ze jedynynie ty - wyraziles taką opinie. Zadne mleko sie nie rozlalo. Musimy jasno okreslic jakie są zasady. Precelik jest mi w 100% lojalny - i wystarczy jedno slowo - a wracam na urzad (to znaczy on rezygnuje) Nie zrobie jednak tego - az do wyjasnienia sprawy a w szczegolnosci nadania statutu wsi Simgrarstadt.

Piotr Khand Krupinski
Dekameron Wszechjutrzni Received on Tue 01 Mar 2005 - 02:23:17 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:12 CET