Wasza Książęca Wysokość,
Głęboko żałuję, że na światło dzienne wyszły tak zwane taśmy Ciupaka. Żałuję, nie dlatego, żebym wstydził się lub wypierał jakichkolwiek twierdzeń (a w szczególności dotyczy to twierdzenia o moich planach budowy systemu cintra-2, co adresuję Jego Omnipotencji Łukaszowi Nowickiemu, to tak w ramach żartu, gdyż dobrze Markiz wie, że nie biegłością w programowaniu lecz pomysłowością rozwiązań czynię moje inicjatywy atrakcyjnymi) ale dlatego, że powyższe prywatne rozmowy, w zamkniętym gronie staną się, z całą pewnością a może stały (wysyłam ten email jednocześnie w wejściem na internet) pretekstem do naruszenia konstytucyjnego porządku państwa.
Rozmowy jakie były każdy widział i nie zachowywałbym się jak XIX-wieczne panienki, które zaraz posikają się z wrażenia bo w książce od anatomi ujrzały męskiego członka. Taki standard. Jeśli ktoś mi powie, że Jego Książęca Wysokość załatwia takie sprawy inaczej to umrę ze śmiechu i będziecie mieli problem z głowy, bo z pewnością skona także i Winnicki oraz ze 3/4 populacji wandejskiej. Współpracownicy Księcia jednak tych rozmów nie ujawniają, dobrze o nich świadczy ale biorąc pod uwagę intencje Pawła Ciupaka, to jego posunięcie było nie tylko niegłupie ale wręcz genialne. Szkoda, bo większość ustaliła inaczej niż Paweł Ciupak, no ale miłość ojczyzny usprawiedliwia wiele. Moralną siłę Mandragoratu Wanydstanu poznacie po tym, że Ciupak będzie u nas żył i kontynuował karierę, poczas gdy takiemu Decowi, który naruszył uczucie książęcego samouwielbienia, jakoś żyć nie dano. Takich Deców można zresztą wymieniać dziesiątkami. Tak zupełnie wyrywczo: Rogowski, którego przywarą było to że ko Książę nie lubił. Czekański, skazany w procesie w którym pokrzywdzonym i oskarżycielem i sędzią jednocześnie raczył w swej nieomylności być Jego Książęca Wysokość. Trudno się dziwić, że po takiej selekcji Książę nie boi się o wyniki jakichkolwiek wyborów. Tylko, że to selekcja sztuczna.
Niewątpliwą zaletą ujawnienia taśmy Ciupaka, jest jednak pokazanie, jaki jest sposób podejmowania decyzji w Mandragoracie Wandystanu. Podczas gdy hipokryci będą biadolić nad formą językową, zapytajcie siebie kiedy Was Książę wziął na czata i zapytał powszechnie o zdanie. Chyba wtedy, gdy dołączono Teutonię ostatnio, czy też pamięć mnie myli? Ach, tak macie racje. Były referenda. Co prawda po tym jak wszystko już Książę postanowił, nie mniej mogliście się wypowiedzieć.
Dalsze treści w ogóle nie wymagają komentarza, w szczególności nie będę wyjaśniał subtelnych różnic pomiędzy "gdybyśmy mieli 20 aktywnych mieszkańców to byśmy wtedy mogli odejść" od "gdy będziemy mieli 20 mieszkańców to wtedy sobie odejdziemy"
Jedyną kwestią, która wymaga wytłumaczenia, jest kwestia zdania które wypowiedziałem a może ono mieć znaczenie z uwagi na pełnioną przeze mnie funkcję Prezesa Sądu Najwyższego. Otóż tak, uważam, że każda prowincja ma możliwość wystąpienia zgodnie z prawem a nawet bez. Tak samo jak uważam, że na świecie można jeść grzyby albo psy. Ja psów nie jadam. I każdy kto mnie zna wie, że porządku konstycyjnego nigdy bym nie złamał. Nie mnie cały czas uważam, że opuścić każdy twór wirtualny można i zgodnie i niezgodnie z prawem. Jeżeli ktoś wątpi w moją szczerość, to proszę zastosować metodę biblijną i poznać mnie po owocach, a tymi są orzeczenia moje, jako sądu konstytucyjnego. Myślę, że odrobina przywoitości karze jednoznacznie stwierdzić, że zawsze zachowywałem obiektywizm, nawet gdy jednoznacznie opowiadałem się politycznie za jedną ze stron sporu (na przykład przyspieszone wybory)
Natomiast wypominanie tego jest szczytem hipokryzji bowiem Książę, od
początku unii, od czasu do czasu, ale jednak, twierdził, że jak będzie źle to złamie konstytucję. Myślę, że nie muszę tego udawadniać, kto ma oczy ten widzi a pewnie i Książę, jeśli nie potwierdzi tego a mógłbyto nie zaprzeczy. Ja co prawda sądzę że potwierdzi w pięknym wodolejstwie o suwerenności Narodu ale mogę się mylić. Ostatnio, kiedy usunięto symbole Wandystanu było to oczywiście niekonstytucyjne a Książe stwierdził, że i tak orzeczenia, jeśli je wydam nikt nie wykona. Nie wydałem, z innych powodów (obawa o posądzenie o stronniczość).
Nie mniej, sąd obecnej sytuacji jest potrzebny. Wydarzenia listopada 2004 r. pokazały, że w takich wypadkach wyroki sądowe Książę akurat waży sobie lekce. Nie mniej, po prawdzie ówczesny wyrok był mówiąc kolokwialnie chujowo napisany. W tym przypadku, obiektywna ocena Sądu, a na wczorajszym czacie dochodziło do deklaracji monarchy o zamiarze złamania Konstytucji (chyba że Monarcha nie zna jej treści, wówczas nie był to zamiar). Dlatego, ponieważ może przyjść oceniać mi najbliższe akty prawne, oddaję się do dyspozycji Jego Książęcej Wysokości.
Jeżeli Jego Ksiażęca Wysokość, uważa że kiedykolwiek, pełniąc na serio funkcję sądowniczą (pomijam polityczne procesy pokazowe które z założenia były bezprawną zabawą) w Księstwie Sarmacji, będąc nawet faktycznie zaangażowany (czego nie da uniknąć się w w wirtualu) orzekłem ze złą wiarą contra legem proszę złożyć w Izbie Senatorskiej wniosek o odwołanie mnie ze stanowiska sędziego. Jeżeli Książę tego nie uczyni ocenię ewentualne stany prawne z najwyższą starannością i obiektywizmem. Jeżeli Książę złoży powyższy wniosek, proszę senatorów o sprawiedliwej oceny moich kompetencji i uczciwości w wypełnianiu funkcji orzekających. Jeżeli Wysoka Izba przychyli się do wniosku Księcia nie będę stawiać przeszkód w usunięciu z pełnionej przeze mnie funkcji.
Dopóki jednak nie zostanie uchwalona zgoda Izby Senatorskiej na
odebranie mi funkcji sędziego a wniosek Księcia nie uzyska pozytywnej,
wiążącej opinii Mandragora Wandystanu będę pełnić funkcję sądowe z
całą powagę mojego urzędu, korzystając ze wszystkich kompetencji,
świadomy, że uprawniony do podejmowania czynności z urzędu, jestem
obowiązany strzec praworządności.
Na marginesie powiem, co i tak jest powszechnie wiadome, że czeka mnie
20-go i 30-go lipca ważny egzamin (proszę mimo wszystko w komentarzach
nie pisać o co chodzi i tak dalej bo nie chciałbym tego). Prosiłem
jego Książęcą Wysokość o to aby wstrzymać spór aż do czasu zakończenia
tegoż. Książę nie miał najmniejszego powodu przystać na moją prośbę,
jednak przystał. Nazajutrz, po wejściu na internet, ujrzałem paszkwil
von Staufena. Byłem pewny, że Książę który dzień wcześniej obiecał mi
zawieszenie broni z uwagi na moje sprawy realne nie stoi za paszkwilem
von Staufena. Wiara w ludzi, być jest mą, kolejną obok braku
skromności i nerwowością, wadą. Niestety (nie będę ujawniał prywatnej
z Księciem korespondencji bo tak nie można) przekonałem się Książę
wiedząc o trudnym dla mnie okresie wykorzystał okazję by zadać,
śmiertelny w jego zamiarze cios. Wiem z oczywiście pewnych źródeł, że
scenariusz zamachu stanu, był przygotowany od mniej więcej roku. Nie
wymagałem od Księcia tego, żeby uszanował moje realne obowiązki, ale
skoro mi to obiecał a skrycie to wykorzystał, to uważam to za
wyjątkowe draństwo.
Received on Tue 05 Jun 2007 - 23:12:09 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:17 CET