Do granic, w ktorych wspomniany nizej sad bedzie musial zainternweniowac. :-)
> 2. Nie tylko nie obrazam wszystkich czlonkow NZM, ale i nie obrazam nikogo.
> Tresci zawarte w artykule sa krytyczne, nie obrazliwe. Jesli ktos uwaza
> inaczej, moze mnie pozwac do Sadu. Jestem przekonany, ze Sad by sie ze mna
> zgodzil.
Tu bym polemizowal. Nawet jesli sad przyznal by Towarzyszwi racje, to ten aretykul z pewnoscia przekracza granice dobrego smaku i z tego powodu, pomijajac nawet fakt ze poczulem sie osobiscie urazony wydzwiekiem tego tekstu, nie moglbym jako czlonek NZM nie zareagowac. Uznaje ponadto, ze taka "krytyka", aby mogla byc rzeczywiscie nazwana krytyka, a nie opluwaniem, powinna reprezentowac pewien poziom przywoitosci.
> 3. Jesli ktos wstepuje do partii politycznej, musi liczyc sie z tym, ze
> bedzie ona krytykowana za swoje dzialania, zwlaszcza w mediach (vide ostatni
> wyrok SN w sprawie nazwania SLD przez Kaczynskiego "organizacja
> przestepcza"- przy tym okresleniu Kaczynskiego moj tekst to fraszka).
> Slowem- polityka wymaga grubej skory.
>
Zdaje sobie z tego sprawe, jednak jesli uznaje, ze ktos moje ugrupowanie (i mnie jako jego czlonka) obraza, to trudno abym nie reagowal na ten fakt. Oczywiscie jesten swiadomy tego, ze musze sie liczyc z atakami na moje ogrupowanie, jednak chyba nie znaczy to, ze nie moge ich odpierac, szczegolnie jesli w moim odczuciu reprezentuja niski poziom i sa nieslusznie obrazliwe wobec calosci ugrupowania, a tak odebralem artykul Towarzysza (mniejsza z tym, czy slusznie czy nie)...
Pozdrawiam,
podlord Krzysztof Bojar
Received on Mon 25 Sep 2006 - 12:38:22 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:16 CET