Mam przyjemność poinformować, że od poniedziałku (ok 11 30 czasu warszawskiego) będę dostępny w Wielkiej Brytanii. Początkowo w Londynie.
Gdyby ktoś ze współmieszkańców również, byłbym naturalnie zaszczycony ewentualnym spotkaniem. Kurtuazyjnym.
Co nie znaczy, że poczuję się urażony propozycją pomocy w poszukiwaniu mieszkania, pracy i tak dalej.
Kilka dni temu okazało się, że lecimy w ciemno. Niemniej jednak jestem zachwycony perspektywą nowego doświadczenia.
W kwestiach wirtualnych - zachowuję bezprzewodowy dostęp do Internetu, więc nic się nie zmieni. Może nawet będę miał dużo czasu na v-życie. W Polsce studiuję i pracuję, a tam niekoniecznie. (Wizja gotowania obiadów dla narzeczonej, której przecież może ułożyć się lepiej jest więcej niż czarująca)
Uwaga!
W związku z ewentualną frustracją przewiduję gwałtowny wzrost poziomu sarkazmu. O ile to możliwe.
-- łącząc przeróżne wyrazy, mirth wandysynReceived on Sun 23 Jul 2006 - 16:10:28 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:16 CET