2) po drugie - akurat nasz system ma pokrycie - po pierwsze wydajemy tyle co zarabiamy, po drugie kazdy engels ma pokrycie wynoszace 1 lt (w wersji minimum) - a przelicznik obliczony jest tak - ze w tej chwili bank stac na wyplate za jednego engelsa 1,09 engelsow. Nawet jakby wszyscy nagle wyplacili swoje engelsy - to i tak bank wyplaci "ostatniemu" chetnemu co najmniej 1 lt za engelsa.
Ponadto - mysle o stworzeniu rezerw w arminach (juz jakis stalych). Dlatego my sobie nie mozemy dodrukowac na przyklad 10.000 i dac je prowincji jak to robi Sarmacja - ale mysle ze dzieki tej polityce pieniadz nasz zyska na wartosci. Ja akurat uwazam ze w silnym pieniadzu nie ma nic zlego - a gadanie o eksporterach jest zwyklym pierdoleniem. Jak mam silny engels to taniej kupie sobie np. film w Sarmacji i go teniej go sprzedam w kinach wandejskich. Wandejczyk taniej sobie kupi samochod w Sarmacji. CO w tym zlego? A eksport? Jak my taniej mozemy kupic - to i koszty naszej produkcji sa tansze... Nie bede sie dawal w spory - po prostu jakbym byl nastolatkiem i dostawal kieszonkowe 100 pieniedzy rodzinnych miesiecznie - a moj ojciec ustalal przelicznik pieniedzy rodzinnych na zlotowki - to wolalnym zeby byly warte jak najwiecej - proste!
Khand Received on Thu 13 Jan 2005 - 02:53:10 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:11 CET