Dzisiejsza konkurencja odbyła się w opuszczonym budynku wielkiej Biblioteki w Wagarii. Zawodnicy mieli do pokonania cztery rózne komnaty, w każdej z nich umieszczono po jednej zagadce głównej, jawnej i jednej pobocznej, o której zawodnicy wiedzieli jedynie, że jest. Nie wiedzieli jednak na czym polegają i tutaj zaczęły się problemy, bowiem na przejście wszystkich sal zawodnik miał 30minut. Zawodnicy ruszali pojedynczo i dopiero gdy pierwszy zawodnik przeszedł dwie pierwsze sale do Biblioteki wkraczał kolejny zawodnik. Wszystko zrobiono tak, by zawodnicy nie spotkali się w jednej sali.
W pierwszej sali główna zagadka polegała na przestawianiu wielki płyt, tak by te ułożyły się w symbol wsi Wagaria, ten sam, który widnieje na herbie naszej wsi (znaczne ułatwienie mieli tutaj fani pewnego gatunku robaków). W drugiej sali kazdy musiał przejśc przez labirynt z sieci. Sieci były porozwieszane w poziomie i pionie. Zawodnik musiał szukać otworów, przez które mógł przejśc do pomieszenia, w którym jest klucz, następnie wybierał drogę powrotu (też przez sieci) i otwierał wrota do kolejnej sali. W kolejnej trzeba było zapamiętać mapę Wagarii i później znaleźć jej dokładną kopię. Kopie map wymalowane były na skałach, a w miejscu gdzie znajduje się biblioteka, w której znajduje się klusz. W przypadku gdy zawodnik wybrał niewiłaściwą jamę, ręka jego zostawała przytrzaskiwana na minuę. W ostatniej sali każdy z wojowników musiał stworzyć ze stosu różnych elementów klucz, którym otwierał ostatnie wrota pozwalające opuścić dziwczną Bibliotekę. Dodatkowe zadanie polegały na odnajdywaniu symboli Wagarii, często ukrytych w miejscach widocznych, jednak trudno dostępnych.
O godzinie 7:00 Wiktor Szpunar jako pierwszy ruszył do Biblioteki. Pierwsza zagadka przysporzyła mu małych problemów, gdyż wcześniej nie zaznajomił się z symbolami Wagarii, każdy kto zlekceważył herb widniejący na murze Wagarii miał z tym wielkie problemy. W końcu jednak poradził sobie i przeszedł, do drugiej sali, którą pokonał w rekordowym czasie 46sekund. W tym momencie do labiryntu ruszył Wojtek Zieliński, ten z kolei szybko poadził sobie z układanką, jednak jeśli idzie o łamigłówkę z siećmi, to były problemy. Wzrok widać już nie ten i zawodnik nie był w stanie doszukać się tych drobnych pzejść. W końcu jednak mu się udało metodą prób i błędów. Kolejnym zawodnikiem był Michał Sosnowiecki, który najlepiej poradził sobie z sałą trzecią, pamięć tego wojownika jest po prostu ogromna, w ciągu chwili wybrał on właściwe malowidło i szybko zdobył klucz, z innymi salami już nie było tak różowo. Kolejni zawodnicy przechodzili salę nie szybko i nie wolno, wszystko szło im poprawnie. Warto jednak dłużej zatrzymać się przy aktualnym liderze MTS czyli Bartku Janiczaku. Nasz potężny zawodnik miał problemy prawie z każdą dyscypliną, jednak najciekawsze rozwiązanie przyjął w sali gdzie trzeba było wybrać odpowiednią jamę z kluczem. Otóż ten Samuraj nie patrzył w ogóle na oryginał tylko popędził do sali i czym prędzej włożył rękę do pierwszej z jam, drugą rękę do drugiej i tym sposobem zablokował sobie obydwie ręce na czas jednej minuty. W końcu przy którymś podejściu, udało mu się wyjąc klucz ... prawą stopą, reszta jego kończyn była zablokowana ponownie, mimo tej dziwnej metody uporał się z konkurencją całkiem szybko, jednak nie tak jak chcieli tego sedziowie, ale w MTS wszystkie chwyty są dozowlone. Do samego końca trwania tej konkurencji jeszcze tylko Krzysztof Macak i Piotr Czarnecki mieli małe problemy, reszta uwinęła się całkiem szybko. Powróćmy jednak do naszego pierwszego zawodnika czyli Wiktora Szpunara, on także w ostatniej konkurencji posłużył się sprytem i inteligencją (wyraźnie widać, że sporo się nauczył od czasu pierwszego Turnieju). Zamiast przeszukiwać zwały żelastwa w poszukiwania odpowiednich części, chwycił dwie części i przy ich pomocy otworzył drzwii (zastanawiające jest kto wpoił w niego wiedzę kożystania z wytrychów). Wywarło to niesamowite zdumienie wśród widzów. A ja dodam od siebie tylko jedno, módlcie się mieszkańcy mikronacji byłten człowiek nie zszedł na złą drogę, nie ma bowiem wrót, których on nie otworzy. :]
Po tych zmaganbiach intelektów sędziowie udali się do swych komnat (tym razem mieszczących się w Bibliotece) i po czasie dwóch godzin (w drodze powrotnej zabłądzili w jednej z komnat) wywiesili przed wielkimi wrotami biblioteki następujące wyniki:
Relację z turnieju przygotował dla państwa Piotr Soboń Gb.Ottis. Dziękuję za to, że byliście tu z nami i zapraszam ponownie jutro.
-- sołtys wsi Wagaria w Gellonii Piotr Soboń Gb.Ottis MiszczQ e-mail: Gb.Ottis_usunto_at_poczta.fm tlen: Gb.Ottis GG: 3832344 telefon kom: +48 692636048 www.darmoland.pl/wagaria ---------------------------------------------------------------------- INTERIA.PL | Kliknij po wiecej >>> http://link.interia.pl/f18c1Received on Sun 20 Nov 2005 - 10:42:49 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:15 CET