Walka z orężem

From: Piotr Soboń Gb.Ottis <MiszczQ_usunto_at_poczta.fm>
Date: Tue, 15 Nov 2005 18:31:56 +0100


Dziś odbyła się walka z orężem. NIE, nie chodzi mnie tutaj o pewną firmę związaną z telefonami komórkowymi. Chodzi mnie o kolejną konkurencję MTS, walka z bronią, TAK Bronia ma już 18 la ... NIE, też nie ta Bornia, o żesz ... chodzi mnie o walkę, z możliwością użycia narzędzi. Ooo ... relacja znajduje się poniżej:

To właśnie dziś rozegrana została kolejna konkurencja Międzynarodowego Turnieju Samurajów (MTS). Dzisiejszą konkurencją była "Walka z orężem". Jedynie zawodnicy zostali uprzedzeni o tym wcześniej, by móc w spokoju trenować swe umiejętności, wszyscy widzowie pozostawali w niepewności aż do godziny 5:00, bo to właśnie o tej godzinie wszystko się rozpoczęło, cała godzinę wcześniej niż wczoraj, ale to wszystko ze zwzględu na dłuży czas trwania walk. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że nasi zawodnicy nie walczyli prawdziwym orężem (ze względu na to, że później będą jeszcze potrzebni), lecz jedynie kopiami, co nie zmienia faktu, że walka była niebezpieczna i zacięta. Ale przejdźmy jednak do właściwej części turnieju.

Dziś ponownie jak wczoraj zawodnicy udali się na arenę, gdzie podobnie jak wczoraj, nastąpiła prezentacja kolejnych zawodników. Tym razem jednak ciała zawodników ukryte były w kunsztownych zbrojach, gdy tylko widzowie ujrzeli zwodników przez trybuny potoczyły się głośne 'achy' i 'echy', i słusznie, gdyż był to widok niesamowity. Promienie wschodzącego słońca odbijały się od zbroi tworząc wprost niesamowity efekt. Aż dziw bierze, że po wczorajszej paskudnej pokodzie mógł nastać tak piękny dzionek.

Tym razem walki zostały przeprowadzone w inny sposób, pierwszy walczył z drugim, trzeci z czwartym i tak aż do zawodników dwudziestego trzeciego z dwudziestym czwartym. Tym razem to Wiktor Szpunar musiał zmierzyć się naszym trenerem, co wcale nie znaczy, że miał łatwą walkę, wręcz przeciwnie, zmierzyła się tu bowiem młoda silna krew, ze starą, ale jakże dobrze doświadczoną. Pierwsza walka Michała Majewskiego z Michałem Dahlke była cudownym pokazem walki w stylu 'cios za ciosem', obaj zawodnicy wyprowadzili identyczną liczbę ciosów, wydawało się,
że będzie remis, jednak Michał Dahlke lepiej balansował ciałem, różnica
jednak była niweielka. Kolejne starcie to zwarcie dwóch znakomitych zawodników, Tomasza Chojnackiego oraz Kamila Koryciorza, walka bez pardonu, było to pierwsze starcie, w którym pojawiła się krew zawodnika, było to jednak do przewidzenia. To nie zabawa, to gra dla prawdziwych twardzieli. Mimo otrzymanych mocnych ciosów to Kamil Koryciorz wyszedł jakby zwycięsko z tej walki. Kolejne walki w wykonaniu Timiosa Kiechajasa z Sh Veal, oraz Michała Haśnika z Bartłomiejem Staniszczakiem były walkami wyrównanymi. Żaden z zawodników nie uzyskał znaczącej przewagi, jednak widzowie na brak emocji z pewnością nie mogli narzekać, ot był to piękny pokaz Samurajskiej walki na miecze, aż współczuję tym, którzy z niewiadomych powodów nie mogli tu być dzisiaj z nami. W końcu przyszedł czas na walkę Krzysztofa Macaka oraz Claudiusa Drususa Germanicusa. Walka o tyle ciekawa, że rozpoczęła się całkowitą przewagą tego drugiego zawodnika, w połowie nastąpiła jednak zmiana i role się odwróciły, Krzysztof Macak przystąpił do ofensywy i skutecznie atakował swego rywala. Natomiast walka Krzysztofa Bojara z Kamilem Pacankiem była powolną nacierką Kamila Pacanka, powolną gdyż mimo licznej ilości zadawanych ciosów, wiele było chybionych, co nie zmienia faktu, że Krzysztof Bojar okazał się nieco słabszym zawodnikiem. Walka Piotr Czarneckiego z Mateuszem Kupczakiem i Bartka Janiczka z Hai-Tango była zdecydowanie na pierwszych zawodników z tych par. To oni okładali swych rywali nie pozostawiając im szans na obronę. Zdecydowanie pomogły im w tym ich potężnie zbudowane ciała, jednak czy aby nie będzie to przeszkadzać gdy przyjdzie czas na morderczy bieg? Przekonamy się z czasem, jak na razie Bartek Janiczek jest niepokonany. Następni zawodnicy, Bartek Rogalski i Andrzej Condor byli wpierw jakby onieślmieleni przed publicznością, która oglądała tak widowiskowe starcie. Szybko jednak doszli do siebie i mogliśmy podziwiać na prawdę krwawą walkę, gdyby nie to,
że krew lała się obustronnie mielibyśmy zwycięzcę tej dyscypliny już
wybranego, jednak stało się inaczej. Kolejna walka Zbyszko Browarczyka i Piotra Krupińskiego została zakończona remisem, przynajmniej taką decyzję można było obserwować na twarzach widowni. Po żadnej stronie nie zaobserwowano jakichś gwałtowniejszych ataków, ot ładna walka, wykonana w dobrym stylu. Kolejna walka okazała się całkowitym zaskoczeniem, Tomasz Urban już w pierwszym sekundach przeprowadził szybki atak wprost na głowę Pawła Szermińskiego, nie przewidział jednak tego, że głowę tego drugiego zdobił hełm nie tylko piękny, ale także solidny i niesamowicie twardy (Paweł Sermiński powiedział po walce, że nigdy nie zdradzi przepisu, który posłużył do stworzenia tego ochranicza), wytrąciło to jakby z równowagi atakującego co szybko wykorzystał Pwaeł Szermiński i ciosem w nogi powalił swego przeciwnika. Wprawdzie Tomasz Urban szybko się podniół, to jednak wrażenie po tym zostało już do końca. Kolejna walka Michała Sosnowieckiego z Wojtkiem Zielińskim, zakończyła się przewagą tego pierwszego, była to walka jedno kierunkowa. "Walka z orężem" to zdecydowanie nie jest ulubiona dyscyplina Wojtka Zielińskiego, podobnie jak Wiktora Szpunara, którzy legli pod ilością i skutecznością ciosów swych rywali. Co do ostatniej walki to trzeba zawuażyć, że Wiktora Szpunara pewnie zmyliła wątła budowa ciała naszego byłego mistrza. Wyszedł na arenę człowiek wątły i jakby stary, swym kijem podtrzymywał się przed upadkiem. To jednak było mylące, tuż po rozpoczęciu walki przeprowadzone zostały szybkie ciosy i Wiktor Szpunar z pewnością poczuł się jak kotlet schabowy przed gotowaniem. Jednak ta jednostronna walka szybko się skończyła i w końcu nasz nowy pretendent do tytułu mistrza szybko pokazał, że on także zna się na walce, było już jednak zbyt póxno by to zmienić. Na koniec walki, w uszach Wiktora Szpunara wciąż wirowały słowa rzucone przez schodzącego mistrza "Nigdy nie lekceważ przeciwnika swego". Tę lekcję z pewnością zapamięta do końca swego życia.

Tym sposobem doszliśmy do końca turnieju. Jedni zawodnicy udali się do swych pokoi, inni do puktu z opieką medyczną, sędziowie natomiast do swego domku by tam w ciszy i spokoju przedyskutować to co przed chwilą pozwolili im obejzeć zawodnicy. Po upłynięciu godziny, opuścili swoje lokum i ogłosili wyniki:

  1. Michał Majewski "Sir Edward" - 26,17
  2. Michał Dahlke "LordDalton" - 26,50
  3. Tomasz Chojnacki "Avatar" - 27,47
  4. Kamil Koryciorz "mr00fk0i4t" - 28,77
  5. Timios Kiechajas - 27,47
  6. Sh Veal "IWM" - 27,78
  7. Michał Haśnik "Riven" - 25,80
  8. Bartłomiej Staniszczak "stanik_jr" - 24,40
  9. Krzysztof Macak "Vhris" - 29,93
  10. Claudius Drusus Germanicus - 27,17
  11. Krzysztof Bojar "Alchemik" - 24,87
  12. Kamil Pacanek - 26,63
  13. Piotr Czarnecki "Pero" - 28,90
  14. Mateusz Kupczak "PeCeT_full" - 23,10
  15. Bartek Janiczek "Fenrir" - 30,00
  16. Hai-Tango "Pankratas Petraitis" - 26,20
  17. Bartek Rogalski "Wreathbringer" - 26,97
  18. Andrzej "condor el passa" - 28,50
  19. Zbyszko Browarczyk "Ziutek" - 27,63
  20. Piotr Krupinski "Khand" - 26,73
  21. Tomasz Urban "Precelik" - 22,70
  22. Paweł Szermiński "Szmrek" - 27,63
  23. Michał Sosnowiecki "Michaelus" - 28,97
  24. Wojtek Zieliński "Woras" - 23,77
  25. Wiktor Szpunar - 22,23

Relację z turnieju przygotował dla państwa Piotr Soboń Gb.Ottis. Dziękuję za to, że byliście tu z nami i zapraszam ponownie jutro.

-- 
sołtys wsi Wagaria w Gellonii
Piotr Soboń Gb.Ottis MiszczQ
e-mail: Gb.Ottis_usunto_at_poczta.fm
tlen: Gb.Ottis GG: 3832344
telefon kom: +48 692636048
www.darmoland.pl/wagaria


----------------------------------------------------------------------
INTERIA.PL | Kliknij po wiecej >>> http://link.interia.pl/f18c1
Received on Tue 15 Nov 2005 - 09:32:16 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:15 CET