Przepraszam najmocniej że wyjechałem bez pożegnania, ale dostałem list od wujaszka Moszy, zawiadamiający o weselu mojej szanownej kuzynki Gołdy!
Co to było za wesele! Wuj Mosze zrobił pyszny czulent, kapela grała wspaniale, a moja kuzynka wyglądała olśniewająca... jakże za nimi się stęskniłem... tyle łez.. tyle wzruszeń...
Wszyscy byli zainteresowani jakże się to żyje w komuno-demo-v-kracji. Opowieściom nie było końca...
Wracam uradowany do Wandystanu a tu patrzę ze zgrozą: Żałoba! Kto zmarł, kogo chowają... starzec z siwą brodą, pamiętający pewnie jeszcze czasy Wandy rzecze: a III Rzeczypospolitą, panie, chowają...
Na ulicach Kacza Grypa. Ludzie osowiali. Flagi opuszczone do połowy masztu. Przyłączam się do żałoby. Ale czcigodni Wandowie! Nie drzyjcie szat na sobie. Ten biedny kraj już tyle wycierpiał to i rząd Brzydkich Kaczątek co ukradli Księżyc też wytrzyma. Trzeba mieć nadzieję. Wszak trwa niezłomna Platforma, młoda, energiczna, witalna, wesoła. Ona nie da się zaszczuć, ona będzie silna. Wierzę że za jej sprawą brzydkie Kacztkazamienią się w piękne łabędzie, z których jeszcze będziemy kiedyś dumni.
BAAL KATAN Received on Mon 24 Oct 2005 - 05:49:26 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:14 CET