> Ja mysle ze zachowujac ordynacje proporcjonalna - kazdy powinien
> dysponowac na przyklad trzema glosami (no max. piecioma bo tyle jest
> miejsc) - dzieki temu nie byloby sytuacji ze sa kandydaci ktorzy maja 1
> glos (swoj na przyklad) bo to moze byc przykre.
>
> A przeciez sa tacy kandydaci ktorych cenie - ale moglem glosowac tylko
> na jedna osobe - co wiecej sa to miedzy innymi ci ktorzy uzyskali 1
> glos. Po prostu moglem poprzec tylko jedna osobe.
A może ordynacja mieszana? Dwie listy z tymi samymi nazwiskami - jedna do głosowania większościowego, a druga do proporcjonalnego. Najpierw mandaty przyznaje się 2 kandydatom z listy większościowej a potem 3 z list partyjnych.
Trochę to skomplikowane. Ale co inni na to?
Michaelus Received on Thu 29 Sep 2005 - 11:30:41 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:14 CET