> Pytanie tylko czy tak stosowany przelicznik będzie słuszny. Muszę przyznać
> że bardzo dobre wrażenie na mnie w pierwszej chwili wywarł, ale.
Zawsze jest ale :-) Dziękuję Towarzyszowi za uwagi i przemyślenia. Sam postarałem się je przeczytać dokładnie - i postaram się odpowiedzieć na Wasze wątpliwości i propozycję.
> Przede wszystkim wydaje mi się to zbytnio uzależniać sam system wymiany,
> jak i pośrednio cała gospodarkę, od posiadania przez MW libertów w systemach
> Sarmacji, co niesie za sobą pewne niebezpieczeństwa.
Warto podkreślić, że uzależniamy ją tylko w tym zakresie, na jaki pozwalamy. Generalnie to jak widzę naszą gospodarkę, to może być całkowicie niezależny projekt. Propozycja powiązania jej z walutą KS jest a) propozycją otwarcia się; b) jedną z propozycji łatwego (jak sądzę) do oskryptowania systemu samoregulującego się (przez samoregulację rozumiem nie jakieś mrzonki o niewidzialnej ręce rynku, ale coś co działa bez potrzeby ciągłego nadzoru architekta, ale daje możliwość interwencji "wewnątrz systemu", czyli faktyczną politykę gospodarczą - w odróżnieniu do wcześniej stosowanej interwencji z zewnątrz, o charakterze administratorsko-informatycznej).
W razie sytuacji ostatecznych taka gospodarka może działać niezależnie od KS - po prostu "odłączy się" moduł transferowo-dewizowy, czyli kantor. Zniknie przelicznik na liberty - i wsz;ystko będzie działać tak samo, poza brakiem konsekwencji w decyzji dodruku engelsów, czyli będziemy mieli system taki jak wszyscy do tej pory. Myślę zatem, że niebezpieczeństwo nie jest aż tak wielkie.
W działajacym systemie widzę jedynie jedno zagrożenie (którego konsekwencje jednak nie są dla mnie specjalnie groźne, jak sądzę - dla nikogo w MW specjalnie nie będą) - że Sarmaci będą korzystać z naszego systemu, produkować, działać - po czym wymieniać engelsy na liberty i drenować skarb MW w KS. Oczywiście widzę tu odpowiednie procedury łagodzące ten proces (płatna wiza pozwalająca pracować w MW osobom zamieszkałym gdzie indziej - z koniecznością odnawiania; prowizja naliczona przy transferze; pewne konsumpcyjne atrakcje, które mają w założeniu zachęcać do wydawania engelsów w MW), ale, jak sądzę - to, że kiedyś może okazać się, że na koncie MW w Sarmacji jest mało libertów nie jest powodem do wielkiego żalu u wszystkich Wandejczyków. Pieniądze są tyle warte ile można z użyciem stworzyć - a działający system jest dla mnie warty pierdyliard libertów, a nie te drobne, które do tej pory zgromadziliśmy.
> Co więcej nie wiemy jak będzie wyglądała ewentualna integracja z nadchodzącym system.
Cóż, dlatego też integracja na tym poziomie mojego projektu jest minimalna, taka jak w wielu aplikacjach - ktoś przelewa pieniądze na konto MW i dostaje engelsy w systemie MW, ktoś wpłaca engelsy na konto MW w systemie MW i dostaje liberty. To jest IMHO najprostszy
> Po za tym wydaje mi siÄ™ to hmm. CoÅ› mi nie pasuje w pieniÄ…dzu opartym
> o pieniądz. Szczególnie że ja bym nie traktował w naszym systemie pieniędzy
> jak pieniędzy. Raczej jak... hm kartki.
Między innymi dlatego moja propozycja przyjęła nazwę NEP, że nie idę w tym systemie w ortodoksję komunizmu wojennego. Jest to system faktycznie nastawiony na jako-taką współpracę z systemem kapitalistów sarmackich. Pozostawia istnienie pieniądza - i możliwość jego osobistego posiadania (choć, jak przedstawię w kolejnej części, nie będzie obecnej w Cintrach możliwości posiadania surowców/towarów/środków produkcji) jest odstępstwem od utopijnego komunizmu.
Nie znaczy to, że system będzie bardzo skapitalizowany. Dla mnie wartością jest zawsze wartość dodana - czyli aktywność systemowa która daje potencjał do aktywności pozasystemowej. Chcę, żeby system (w części konsumpcyjnej) dawał naprawdę dużo możliwości do spożytkowania tego, co naprodukujemy. Zachęcał do wydawania. Będzie system norm, czyny społeczne i tego typu rzeczy. O tym napiszę w ostatniej części.
> Nie wiem jakie produkty dacie, więc tak teoretycznie,
> najbardziej podstawowy produkt zawsze 1 engels, załóżmy że jest to chleb,
> załóżmy że chleb jest również w systemie Sarmackim(lub jest tam inny
> podstawowy produkt konsumpcyjny) i teraz kurs waluty powinien być
> następujący średnia cena chleba w KS=1 engels.Oczywiście, przypuszczam że
> jest to niemożliwe do wykonania, szczególnie jeśli miałoby być to na żywo,
> a nie powiedzmy liczenie kursu raz na dzień.
Generalnie - system w którym kurs opiera się na cenach porównywalnych produktów byłby ciekawy - i równie, jak nie bardziej realistyczny od proponowanego przeze mnie. Wydaje mi się jednak - jak sami zauważyliście - że byłoby to bardzo trudne do wykonania (zarówno koncepcyjnie, jak i informatycznie). Moglibyśmy uzależnić kurs od cen, jednak to otwierałoby nasz system na manipulacje i irracjonalne fluktuacje. Jakbyśmy obliczali np. na średnim kursie chleba na wolnym rynku, to ktoś mógłby podbić/zbić ceny oferując nierynkowe ceny w celu manipulacji. Oczywiście można by to korygować (użyć mediany zamiast średniej), ale mimo wszystko - doświadczenie mówi mi, że ceny w systemach gospodarczych bardzo rzadko są konsekwencją racjonalnych obliczeń, a raczej wypadkową przypadku i lekkomyślności (vide ostatni Syriusz i sprzedaż niektórych produktów poniżej ceny produkcji).
Tak czy inaczej - wydaje mi się, że to właśnie przyjęcie takiego przelicznika uczyniłoby nasz system bardziej uzależnionym od fluktuacji i sytuacji systemu w KS. Jego wady mogłyby szkodzić naszemu. Nie mówię, że Wasz pomysł jest zły - sam długo nad takim podejściem pracowałem i teraz też jeszcze raz próbowałem zestawić zalety z wadami - ale wydaje mi się, że zaproponowany przeze mnie model daje więcej stabilności i kontroli nad kursem libert/engels.
Jednoczesne uzależnienie kursu od tego, jakie kraj ma rezerwy (co z tego, że w innej walucie, zresztą obecnie tak się robi) i jaką prowadzi politykę inflacyjną jest również jakoś tam realistyczne, prawda? Nie osiągniemy ideału (kurs kształtowany w oparciu o miriady czynników), ale jeżeli zasymulujemy wypadkową dwóch z nich i będzie to jakoś działać - a oparcie o ceny byłoby trudniejsze i nie dawałoby gwarancji sukcesu -
> Niemniej byłoby to moim zdaniem idealne rozwiązanie łączące system centralnie
> planowany z centralnie planowanymi cenami(jakby KC ustaliło że chleb ma
> kosztować 5 en. to wtedy średnia cena chleba w KS=5en oczywiście) i system
> mniej lub bardziej wolnorynkowy ;>
Przyznam, że tej części nie bardzo zrozumiałem. My ustalalibyśmy średnią cenę chleba w KS? Czy chodziło Wam o ustalanie cen wewnątrz MW? To akurat rozumie się samo z siebie. Ba, centralnie ustalane będą tak ceny konsumpcji, jak i pensje za produkcję. RKL/KC będzie mogło prowadzić politykę gospodarczą wg różnych koncepcji i podejść (wysokie pensje i niskie koszty konsumpcji jeżeli chcemy przyciągnąć ludzi z zewnątrz, odwrotnie - jeżeli chcemy tych, którzy tu są oskubać). Duży wachlarz możliwości.
Czekam z niecierpliwością na odniesienie się do mojej odpowiedzi.
-- ☠PTRReceived on Sat 25 May 2013 - 10:32:52 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:31 CET