> Cóż. „Jakikolwiek” i „żadne” to oczywiście gruba hip[st]erbola,
> ale jak dla mnie nie ulega wątpliwości że na chwilę bieżącą
> argumenty za unią wciąż zdecydowanie przeważają nad tymi
> przeciw niej, które zresztą w wielu wypadkach mają swoją
> ciemną (tę widoczną na pierwszy rzut oka), ale i jasną stronę;
> niedogodności, zgrzyty w dialogu z centralą, konieczność
> mieszczenia się w często przyciasnym kostiumie kraju korony,
> to dla Mandragoratu jakieś wyzwanie, bez którego poszlibyśmy
> w ślady Brugii, tak skutecznie przekonanej o perfekcji swojego
> ustroju, że koniec końców z braku czalędżów po cichu sobie
> wygasła.
Akurat przykład Brugii jest tu dość dziwny (o ile pamiętam, ona NIGDY nie była specjalnie aktywna) o tyle - tak, zgadzam się, że szarpanina z centralą to pewien czalendż. Ale myślę, że bez problemu moglibyśmy sobie znaleźć inne czalendże, aby się realizować. To, że mamy czalendż to nie jest pozytywny argument do pozostawania w KS.
-- ☭ PTRReceived on Tue 18 Dec 2012 - 05:20:04 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:31 CET