Z uwagi na to że uczęszczam do liceum uznawanego za "dość" dobre (dwa lata temu było w pierwszej X w kraju) i w dodatku chodzę do klasy maturalnej, pozwolę sobie zabrać głos w tej sprawie.
Szczytem marzeń byłaby sytuacja gdyby wyznacznikiem tempa realizacji programu szkolnego był uczeń, nie zaś metodyk. Szczytem marzeń byloby gdyby nauczyciele poświęcali słabszym uczniom trochę więcej czasu niż na same poprawkowe sprawdziany. Szczytem marzeń byłyby zajęcia pozalekcyjne dostępne za darmo dla wszystkich uczniów.
Niestety powyższe prośby życzenia nijak mają się do rzeczywistości, kwalifikują się co najwyżej do listu do św. Mikołaja. Obok silnej grupy nauczycieli z pasją jakich poznalem w swoim życiu, znam szereg "odwalaczy", "udupiaczy" i, mówiąc kolokwialnie "skur****i". Nie obchodzi ich uczeń, w dupie mają fakt, że nie każdy musi być olimpijczykiem. I w takich wypadkach często żeby zdać do kolejnej, upragnionej klasy, korepetycje są nieodzowne...
Inna sprawa to absolutna niedemokratyczność korepetycji; niestety nie każdego jest na nie stać. Dają zdecydowane fory zamożniejszym, uwalają uboższych. No i, jak każda branża w Polsce działają w dość niejsanych, średnio uczciwych warunkach...
Salwador Salwadori
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:11 CET