k> http://www.trybuna.blog.com/
Bardzo pożyteczne.
Okazuje się, ze mam inną niż obywatel Kozanecki definicję elit. Pragnąłbym gorąco rozwinąć ten wątek. Obywatel Kozanecki znany jest ze ścisłego trzymania się słownikowych definicji (cecha godna szacunku, nawiasem mówiąc). Tak więc, za słownikiem PWN:
elita
1. grupa ludzi wyróżniająca się lub uprzywilejowana w
stosunku do reszty społeczeństwa ze względu na
posiadanie pewnych cech lub dóbr cenionych
społecznie"
Elita naukowa, artystyczna, intelektualna.
Elita towarzyska stolicy.
2. wysoko kwalifikowany materiał nasienny roślin uprawnych otrzymywany z rozmnożenia nasion wyższego stopnia odsiewu - superelity.
I teraz na zasadzie prostego sylogizmu:
Skoro definicja numer jeden jest moja, to do obywatela Kozaneckiego należy ta druga.
W ten prosty, a zarazem niepodważalny sposób skromny
wandejski dekameron wszechczasu dowodzi, jak
traktuje swoich obywateli burżuazyjny reżym sarmacki -
jak rośliny. Pokarm niezbędny do nasycenia swoich
zwyrodniałych, dzikich żądzy.
Arystokracja jest dla obywatela Kozaneckiego jedynie
materiałem nasiennym. Dobrze, że chociaż wysoko
wykwalifikowanym.
-- Damian Konieczny-Winnicki Dekameron SocjogramuReceived on Sun 12 Dec 2004 - 13:35:26 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:11 CET