Może źle się wyraziłem, ale chodziło mi o to, że o Bogu mówi się w rodzaju męskim...
A religia... Owszem. Jest pewnym hamulcem postępu jeśli chodzi o równouprawnienie kobiet i mężczyzn (patrz np. kapłani, którymi mogą być tylko mężczyźni i z tego co wiem, nie ma to żadnego głębszego uzasadnienia, poza zwyczajem, czy tradycja matki wychowującej dzieci i gotującej mężowi), ale argumentacja Pani Pełnomocnik w ogóle do mnie nie trafia... Wręcz chciałoby się powiedzieć- śmieszy...
Pamiętajcie, że religia nie może być postępowa. Religia katolicka istnieje własnie dzięki temy, że od 2 tysięcy lat głosi tą samą naukę. Kościół w żadnym wypadku nie sprzeciwia się równouprawnieniu kobiet, sprzeciwa się tzw. wojującemu feminizmowi, który szuka dziury w całym. Nie zapominajmy, że nikt tak jak kobieta nie podtrzyma ogniska domowego. Z uwarunkować psychologicznych wynika fakt, że kobieta nigdy nie będzie zdolna do tego, co mężczyzna i odwrotnie. Kościół stoi też na straży praw moralnych, których granice niektórze starają się przesuwać. A to, że kapłanami są meżczyźni wynika wyraźnie z Pisma Swiętego,w którym Jezus właśnie mężczyzn wybiera na kapłanów.
Krzysztof Szczucki
-- Michał Sobczak ramzes_usunto_at_moja.infojama.pl gg:3186643 ICQ:331193240 Yahoo! Groups LinksReceived on Fri 10 Dec 2004 - 12:48:33 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:11 CET