11-08-07, Krzysztof Bojar <yasioob_usunto_at_wp.pl> napisał(a):
>
> Drodzy Towarzysze!
>
> Jak zapewnie kojarzycie, startowalem wraz z tow. Perunem z jednej
> listy wyborczej i chcialbym byc uznawany za jego sojusznika.
> Chcialbym, aby tow. prezydent mogl czuc, ze ma we mnie sojusznika
> i w razie potrzeby bede wspieral jego dzialania. Jednak z tej
> konkretnej kwestii musialem postapic inaczej i zaglosowac przeciw
> jego pomyslowi. Nie chodzilo mi bynajmniej o to, ze nie zgadzam
> sie z jego idea, pomysl wlaczenia ziem niczyuch uwazam za bardzo
> dobry i konieczny do realizacji. Jednak taki dekret mozna wydac
> w kazdej chwili. Mozna z nim poczekac. I zrobienie tego byloby
> korzystne z punktu widzenia idei, ktora zrodzila sie pewien
> czas temu w moim umysle. Moglismy zaczac rozmawiac o przyjaczeniu
> tych ziem z Dreamlandem i Scholandia unikajac wszystkich pomylek
> z czasu inkorporacji MW do KS, a jedna z wazniejszych bylo to,
> ze kazalismy wtedy Zjednoczonym Krolestwom zaakceptowac fakt juz
> dokonany, bez odczekania w spokoju doslownie paru dni, ktore byly
> potrzebne do zalatwienia sprawy. Ten warunek niestety nie zostanie
> tu spelniony. A jego spelnienie wcale nie musialo oznaczac
> zastoju w rozwijaniu sie Zongyi. Wystarczylo robic to po cichu.
> Mam nadzieje, ze nie bedzie mialo to negatywnych konsekwencji
> dla naszej PZ. Jednoczesnie chcialbym zgnoic Towarzysza
> Prezydenta za ta zapowiedz dymisji, gdyby ustawa zostala
> odrzucona. Nikt tu nawet nie negowal ogolnej linii politycznej
> tow., chodzilo tylko o metody jej realizacji! Takie zapowiedzi
> idace z ust moze najlepszego prezydenta w historii MW (mowie
> to absolutnie bez wazeliny) brzmia jak dziecinada. No i to
> tyle. Mam nadzieje, ze tow wybaczy mi ta decyzje i nie straci
> do mnie zaufania.
>
> Z socjalistycznymi pozdrowieniami,
> podlord Krzysztof Bojar
Towarzyszu!
Ogromnie dziekuje za konstruktywna krytyke. Lubie, jak ktos po mnie jezdzi i
to daje do myslenia, a nie jak mi tylko piana ze wscieklosci zaczyna leciec.
Szanuje zdanie Towarzysza i ciesze sie, ze nasz wyborczy sojusz, choc
formalnie dalej nie rozwijany, w niepisanej formie trwa nadal.
Byc moze moj radykalizm i pospiech wynikaja jeszcze z twardej postawy wobec
KS. Trudno mi z rewolucjonisty wysadzajacego pomnik przejsc do negocjacji
przy koniaczku i pewnie nigdy sie tego nie naucze. Co oczywiscie nie znaczy,
ze nie negocjuje. Na razie nieoficjalnie wiem, ze kraje WKE nie zamierzaja
sie sprzeciwiac aneksji. Z Dreamlandem rozmowy sa chwilowo zawieszone ze
wzgledu na urlop MSZ, chociaz odezwal sie do mnie, zebym kontaktowal sie w
sprawie uznania itp. z jego zastepca. Ale jednak poczekam na powrot
dreamlandzkiego MSZ.
Uwazam takze, ze abysmy stali sie uznanym mocarstwem, bo mocarstwem juz
jestesmy, musimy czasami zachowywac sie jak nabzdyczone mocarstwo i tworzyc
pewne fakty, ktore pozwola nam twardo negocjowac. Ale staram sie radykalizm
i ugodowosc laczyc, co mam nadzieje przyniesie dobre efekty.
A z tym najlepszym prezydentem to gruuubo przesadzacie. Zrezygnowac chcialem
w razie przegranej, bo uwazalem te ustawe za jeden z milowych krokow,
koniecznych do podjecia dalszych dzialan. Poza tym nie przyzwyczajam sie
specjalnie do stolka, bo mozna byc dobrym Wandejczykiem, nie piastujac
zadnego stanowiska.
Pozdrawiam
--
brthz
[Non-text portions of this message have been removed]
Received on Sat 11 Aug 2007 - 16:00:04 CEST