Ok..wszystko rozumiem, ale... w sumie to zazwyczaj mówi sie, ze "baby" sa tkliwe, i sie lituja itd. - ja mam do tego trochę inne podejście. Powiedzmy, że faktycznie coś takiego się stworzy, i komu oni bedą pomagać? Wszystkim tym którzy się zgłoszą po pomoc, tak? To w takim razie lądując co chwilę w szpitalu mogę sobie nawet całkiem nieźle zyc.... Poza tym, mysle, ze tutaj - w v-swiecie, zalezy wiekszosc rzeczy od nas. W realu chorob nie wybieramy, nie mamy wplywu na wiele rzeczy. I w takiej sytuacji jakakolwiek pomoc jest zrozumiała. W Scholandii nie ma rodzin patologicznych, domow dziecka, czy nieuleczalnych chorob. Nasze zycie zalezy od nas. jesli nam nie zalezy, albo nie mamy czasu to... jest jak jest. Ale wlasnie sami musimy wiedziec, czy jestesmy w stanie zanlezc czas, checi itd. Sa tez zapewne wyjatki, czasem zycie plata figle, ktore tez odbijaja sie na naszym v-zyciu... wlasnie dlatego mysle, ze to trzeba na prawde przemyslec. Zrozumiale byloby jeszcze jakby sie pomagalao raz jednemu obywatelowi.... ale z drugiej strony... to juz nie bedzie organizacja charytatywna... ja dla takiego czegos w v-swiecie widze wiecej "przeciw" niz "za"....
K.S. Received on Mon 05 Jan 2004 - 05:35:13 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:36 CET