Drogi panie Ligocki
Jesliby byl pan laskaw czytac to co pisze, to pewnie zauwazylby pan,
ze do ks. Galczynskiego wyslalem juz dwa listy - w sobote i w
niedziele. A jego adres wzialem ze strony banku. Na liste pcham ten
temat, bo nie doczekalem sie reakcji ze strony jego ksiazecej mosci.
Jesli wiec zechcialby pan poruszyc swoja znajomosc z jego ksiazeca
moscia i zwrocic mu uwage, ze piastujac stanowisko szefa banku
centralnego powinien poswiecac nieco czasu jego klientom,
szczegolnie, jesli klienci ci zostali jakims dziwnym zrzadzeniem losu
pozbawieni dostepu do swojego konta.
W ogole dziwie sie powsciagliwej (a scisle rzecz biorac zadnej)
reakcji wladz na moja pisanine. Przeciez zmiany hasel i odcinanie
dostepu do kont to objaw jakiejs awarii lub wlamania - jedno i drugie
powinno postawic na bacznosc wszystkie sluzby informatyczne krolestwa
(mnie przynajmniej by postawily, gdyby cos takiego zdazylo sie na
CStocks), a tymczasem wszystko na co zdobywa sie Scholandia to
pouczenia nt. dobrych manier w wykonaniu p. Ligockiego.
Wolam wiec jeszcze raz: ludzie, w Narodowym Banku Scholandii dzieja
sie cuda zmieniania hasel do kont! Czy zeby ktos sie powaznie tym
zajal to musi cos takiego spotkac jakas scholandzka szyche?
C. Received on Tue 09 Dec 2003 - 11:43:14 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:35 CET