JPG: chce wyraznego okreslenia czy religie w scholandi to zabawa (gra
symulacja jak kto
woli) czy też coś powazniejszego realne miejsce gdzie mozemy uzyskac
kontakt z Bogiem.
Odpowiedz:
Nie mnie oceniac, na ile powazne sa inne zwiazki wyznaniowe. Zreszta tak
jest na swiecie realnym: przerozne WooDoo okreslaja sie jako religie, i co
im mozna zrobic. Ja w kazdym razie traktuje Kosciol Scholandzki jako
powazny, o vczym chyba dowodnie swiadczy jego strona. Czy odpowiedzialem?
FvS
JPG: Jestescie za celibatem czy nie?A ogólniej czy mozna go umiejscowic w podziale na Rzymsko-Katolicki,Prawosławny,Protestancki,Koptyjski?
nie jestesmy za celibatem, bo i po co? To dla kwestii wiary nie ma
najmniejszego znaczenia, tym bardziej dla religii w Internecie. Najlepszym
przykladem, ze celibat jest tylko kwestia organizacji (tzw. "dyscypliny
koscielnej", a nie wiary jest fakt, ze wiele kosciolow KATOLICKICH, czyli
pozostajacych w jednosci z Rzymem (ale nie rzymsko-katolickich) celibatu nie
nakazuje, np. Kosciol Grecko-Katolicki, Malabarsko-Katolicki,
Ukrainsko-Katolicki itd.
FvS
JPG: Dając ofiarę w kosciele chyba nie place za wygloszenie kazania,odprawienie mszy ale wyrazam Bogu chec podziekowania Bogu za dobrodziejstwa jakimi mnie obdarzyl.Jak mam zatem zrozumiec datek na msze w scholandzkim kosciele? Jako zaplate za napisanie strony?Jako mozliwosc podniesienia prestizu?Czy jako coś co pozwoli mi w zyciu realnym stanac na sadzie ostatecznym pośród owiec?
Otoz dajac na ofiare w kosciele nie placio pan wprawdzie za kazanie ani za
odprawienie Liturgii wprost, ale UMOZLIWIA pan ich wygloszenie wzglednie
odprawienie, gdyz utrzymuje Pan przez swe ofiary sprawujacego je duchownego
czy tez finansuje zakup swieczki, utrzymanie kosciola itd. W krajach, gdzie
nie ma podatku koscielnego (a w Schoandii nie ma) jest to ogolny sposob
utrzymywanie kosciolow. I to zarowno katolickiego, prawoslawnego czy
protestanckich (niektore maja autopodatek, czyli tzw dziesiecine, ale to
kwestia wielkiej dyscypliny wyznawcow, ktorej w Scholandii nie mozemy
oczekiwac).
Gdyby pan i miliony innych datko z okazji sprawowania liturgii (udzielania
sakramentow, odwiedzin itd) nie skladal, z pewnoscia kosciolow (parafii)
byloby mniej i nie kazdy moglby miec na miejscu duchownego z posluga. Zatem
tak, posrednio placi pan za to, ze ma moznosc korzystac z poslugi kosciola,
a to jest i liturgia, i kazanie, i wszystko inne. Ksiadz tez musi miec z
czego zyc, a panstwo mu przeciez nie placi.
FvS
JPG: Chodzi mi o to że gdyby ktos z tych ktorzy moga pracowac chcial
zaniechac w scholandi pracy w niedziele to mialby problem jak wyzyc
koszty jednego dnia to (1,5+1,1)*110%=2,86ar
koszty tygodnia to 20,02ar
kwota do zarobienia przez 6 dni to 18ar
Zatem ten kto tak chce sie utrzymac musi pracowac w niedziele.
Sam pan widzi, ze musi... wiec chyba nie bedziemy mu w tym przeszkadzac. Czy
moznemy powiedziec: nie pracuj i umieraj spokojnie z glodu? Zas nie mozemy
takze narzucic panstwu, jakie sumy ma wyplacac za prace, przeciez i tak
organizujac prace wirtualna pozbawilo sie dotychczasowych sporych dochodow,
po to, by umozliwic ludziom bezrobotnym przezycie. Panskie zas wyliczenie
(zapewne poprawne) trzeba przedstawic komu innemu, nie wladzom koscielnym.
Poza tym nie przesadzajmy: jedno klinkiecie to nie wyczerpujaca praca.
JPG: Obecnosc dnia swietego wystepuje u wszystkich religi monoteistycznych dlatego temat pracy w niedziele wydawal mi sie dobrym probierzem dzialan scholandzkich kosciolow.
Wprawdzie religie monoteistyczne maja wszystkie dzien swiety, ale to nie
zanczy, ze jest to dzien bez pracy. Np. islam nie zabrania pracy w piatki,
tylko kaze w te dni isc na modlitwe wspolna do meczetu. Muzulmanie nie
pracuja w piatki tylko w (niektorych) tych krajach, gdzie sa w mniejszosci i
oprocz nich sa inne wyznania (np. W Palestynie), bo tam biora przyklad z
tych innych.
FvS
Kosciol Scholandzki jest - zgodnie z nazwa: Chrzescijanski i nie chce lokowac sie w poblizu innych wyznan, np. blizej katolicyzmu czy prawoslawia. Jego doktryne okresla najlepiej wyznanie Scholpolitanskie, jesli nie dotral Pan do niego na stronie Kosciola, przytaczam je tu w calosci:
JAK WIERZYC?
Tekst "Confessio Scholopoliana", ogloszony na Wielkim Synodzie
Zalozycielskim
Nie powinnismy klócic sie o wiare, bo to z pewnoscia Bogu najmniej sie
podoba. Jezus modlil sie o nasza jednosc, a przeciez jednak Bóg dal nam
wszystkim wlasny rozum i zdolnosc refleksji. Widocznie wiec róznice miedzy
nami sa czyms przez Niego dopuszczanym, czyms moze wrecz oczekiwanym. To
nasze rózne spojrzenia na Niego, a kazdy przeciez patrzy z punktu, w którym
stoi. Czyz i Ewangelisci nie akcentowali tych cech Jezusa, które szczególnie
wyraznie dostrzegali oni i ich zródla? Czy nie interpretowali? Co nas ma
dzis laczyc? Oprzyjmy sie na tym najbardziej podstawowym, tym, co pierwsi
chrzescijanie wysluchali z ust Jezusa, co inni wyczytali z Pisma, czym zyli
przez pierwsze wieki. O co sie takze klócili (Ariusz, Nestoriusz i inni),
ale co do czego ostatecznie w swej ogromnej wiekszosci sa zgodni i dzis:
Trzy najwieksze odlamy chrzescijanstwa wspólnie uznaja tzw. CREDO,
starozytne wyznanie wiary. Dwa glówne jego teksty to tzw. sklad apostolski
(krótkie wyznanie wiary, pochodzace z III wieku) i tzw. tekst
nicejsko-konstantynopolitanski, ustalony ostatecznie na dwóch soborach
powszechnych: w Nicei (325) i w Konstantynopolu (381). Zgodzono sie wówczas,
ze kazdy, kto z czystym sumieniem moze podpisac sie pod tymi slowami, jest
prawowiernym chrzescijaninem. Takze po rozlamie chrzescijanstwa najpierw
miedzy Wschód i Zachód (polowa XI wieku), potem zas na samym juz Zachodzie
(XVI wiek, Reformacja) wszystkie wazne wspólnoty nadal uznawaly te teksty za
podstawowe. Potem Kosciól Katolicki dokladal do nich swoje dogmaty,
naturalnie bez konsultacji z bracmi odlaczonymi, jak ich nazywal. Jesli wiec
cos moze lezec u podstaw jednosci, jesli cos nas musi laczyc, to sa te
teksty, okreslajace podstawy. Czemuz mialyby i dzis nie laczyc nas w tym, co
najwazniejsze, pozostawiajac reszte wlasnej refleksji, interpretacji czy
opinii wierzacej jednostki czy grupy? Na tej platformie zawsze sie
porozumiemy, na niej tez mozemy ustalic kryterium jednosci, tak jak nasi
starozytni bracia w wierze. Jest chrzescijaninem, kto sie z tym zgadza.
Wszystko inne jest drugorzedne, nikt nie powinien odsadzac innych od
prawowiernosci, jesli tego nie przyjmuja. Przeczytajmy wiec CREDO, zamyslmy
sie nad nim wspólnie, przypomnijmy sobie, co nam powiedzial o Bogu Jezus,
któremu wierzymy:
Wierze w jednego Boga. Bóg jest! Nic nie jest wiec dzielem przypadku, Ktos koordynuje wszelkie dzianie sie od poczatku. Jest On jeden, nie ma wiec w nim sporu. Nie chaos i balagan, lecz Mysl ogarniajaca wszystko stoi za fundament. Jest Bogiem, a zatem nie jest niczyim dzielem, nie posiada poczatku i nie zna niedoskonalosci - Jest przedwieczny i wieczny, nigdy sie nie skonczy, nie przestanie istniec.
Ojca Przy tym wszystkim Bóg nie jest tylko jakims nieskonczenie przekraczajacym nas Bytem, odleglym i niezrozumialym Absolutem filozofów. On nas zna po imieniu, jestesmy jego dziecmi. Jest nam bliski, chce dla nas dobra. Z tego wyplywa Jego pragnienie, by z nami rozmawiac, dzielic sie dobrem i szczesciem, by nas prowadzic, ale nie na sile, jak dobry ojciec swoje, czasem niesforne dzieci. Zostawia nam tez wolnosc, jesli nie chcemy, mozemy pójsc swoja droga, choc bedziemy tego moze zalowac.
Wszechmogacego Bóg moze wszystko, to znaczy moze dotrzymac swoich obietnic. Wszystko, co nam powiedzial, zrealizuje sie, bo On tego chce. Nie narzuca nam swojej Wszechmocy, ale jest ona gwarancja, ze mozemy na Nim polegac. Dowiódl tego, ocalajac Izraela z Egiptu, dowiódl, podnoszac z grobu Jezusa. Czegóz nam wiecej potrzeba. Bóg nie gwalci swoja Wszechmoca naszych decyzji - pozostawil nas wolnymi. Ale w ostatecznym rozrachunku mozemy na Niego postawic.
Stworzyciela Nieba i ziemi Bo dal impuls do powstania. Niewazne, jak to zrobil. Moze kazal czemus "wybuchnac", moze zaplanowal powolne ewolucje ,moze tez wymusil na materiach i antymateriach te ich skomplikowane przemiany, nadajac im prawa (astro) fizyczne. Z Jego woli, choc moze i nie bezposredniego "dlubania" wszystko sie stalo, co sie stalo. On podtrzymuje swiat w jego istnieniu, w kazdej chwili daje dzialac prawom natury. Choc w swojej wolnosci czlowiek wiele potrafi zniszczyc. Moze wiec warto czasem zastanowic sie, ze swiat dostalismy jakby w dzierzawe, bedziemy musieli go oddac Temu, który ma prawa Autorskie. On nie narzuca nam dzis niemal niczego, nawet zmieniania dróg ewolucji i zabawy z genami, jesli przyniesie pozytek... tak dlugo, póki da taki efekt, jak Jego pierwotne dzielo, o którym mógl powiedziec, ze jest ono dobre (Rdz1).
wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych Uznajemy, ze nie wszystko wiemy o swiecie. Ze z woli Bozej istnieje tez jeszcze inny, na razie nam niedostepny wymiar. Ten wlasnie, gdzie zyja nasi zmarli. Moze ten, gdzie jest cos jeszcze? Moze nawet i ten, gdzie rodza sie idee? A moze i taki, gdzie znajda sie ci, którym z Bogiem nie po drodze? Jesli jednak, to tylko z wlasnej woli... a nie nam sadzic, czy tacy w ogóle istnieja.
I w jednego Pana Jezusa Chrystusa Tego Bóg nam poslal, aby o Nim
zaswiadczyl. Jezus z Nazaretu przyszedl rzeczywiscie od Boga, mówil wiec
prawde, Jemu wierzymy na slowo. To na Niego czekali wybrani jako na Mesjasza
(Chrestos), to On spelnil obietnice Starego Przymierza i zawarl Nowe: miedzy
Bogiem a wszystkimi ludzmi. To on jest Panem: jest Droga, Prawda i Zyciem.
To on ukazuje droge pewna do pelnej realizacji. Bóg jest taki, jakiego Jezus
nam ukazal. Zycie osiagnie, kto w Jezusa, kto Jezusowi uwierzyl.
Syna Bozego Jednorodzonego Jezus nie jest tylko czlowiekiem, On zyje w Bogu od zawsze i nigdy nie stracil z Nim jednosci. On jest tym dzialaniem Boga, uosobieniem dialogu. W Nim naprawde Bóg sam sie nam ukazal. W Jego czynach On sam czynil dobro i objawial swoja potege, nad zywiolami, nad choroba i smiercia, nad glupim i inteligentnym zlem. W Nim Bóg wypowiedzial sie ostatecznie, bo któz smialby poprawiac Jego samego?
Który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami Nie po jakims czasie, nie na skutek "adopcji", nie jakiegos "wybrania" czy nagrody za dobre zycie. Jezus to Bozy Syn, przedziwnie, niezrozumiale dla nas "zrodzony", wszystko majacy z Niego, a nic z kogokolwiek innego.
Bóg z Boga, swiatlosc ze swiatlosci, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, zrodzony, a nie stworzony, wspólistotny Ojcu Boskosc Jezusa jest pelna, Nie jest On jakims wyslancem, prorokiem, jakby niektórzy chcieli. On mówi o sobie: "Ja i Ojciec jedno jestesmy", a my tak to przyjmujemy. W niczym nie jest On ograniczony, nie rózni sie od Ojca, posiada cale Bóstwo, wszelka Boza madrosc jest w Nim, a On ja na nam glosi, wszelka milosc jest w Nim doskonala, i ta nam ukazuje. Nikt i nic z Jezusem nie moze sie równac w naszych oczach, bo On jest Boskoscia, która do nas przemówila.
A przez Niego wszystko sie stalo Bóg nie jest wewnetrznie podzielony. On: Ojciec, i Syn, i Duch Swiety zawsze sa obecni we wszystkich dzialaniach. Dzielo Stworzenia, ale i dzielo Zbawienia jest ich wspólne. Nie mozna wiec traktowac Osób jak oddzielnych Bogów, moze nawet wygrywac przeciw sobie, jak to czynili poganie. Kiedy modlimy sie do Jezusa - modlimy sie Do Ojca i Ducha. Wola Ojca jest wola Syna i to od zawsze: Stworzenie jest Bozym dzielem jednosci.
On to dla nas ludzi, i dla naszego zbawienia zstapil z nieba Istota naszej wiary jest rzecz nieslychana: wierzymy, ze Bóg sam przyjal postac czlowieka, znizyl sie tak bardzo, ze przyjal skonczone wymiary, wszedl w nasz czas i w nasza mizerie, aby nam Siebie ukazac. Tak wazny dla Niego jest dialog z czlowiekiem, ze staje sie nim sam, aby byc lepiej zrozumiany. Uczy go jego wlasnym jezykiem, przedklada mu znane obrazy, by przekazac Siebie, by do Siebie zaprosic. Jak bardzo czlowiek jest dla Boga wazny...
I za sprawa Ducha Swietego przyjal cialo z Marii Dziewicy Duchem, nie cialem ludzkim Bóg sie posluzyl, by stac sie jednym z nas. Nie do konca wiemy, jak to zrobil, nie nasza to rzecz, ustalac chromosomy Jezusa, sami zreszta juz wiele dzis potrafimy na tym polu - czemuz wiec odmawiac Bogu wiedzy i mocy? Maria, zwykla kobieta, stala sie Matka Jezusa, w jej ciele Bóstwo przybralo ludzki ksztalt, a czlowieczenstwo zyskalo swoja najwieksza chwale i ozdobe w osobie Jezusa. Nie potrzebowal Bóg innych pomocników, a ta kobieta, i tylko nia, posluzyl sie, bo zechcial, by Jego Syn zaczal swoje zycie, jak kazdy. Moze zreszta i po to, by uswiecic ludzka ciaze? Klótnie o dziewictwo Marii po tym wydarzeniu, o (ludzkich) braci i siostry Jezusa nie sa juz dla nas tak wazne, moze i dobrze by bylo, zeby ich mial? My tez mamy, tym bardziej byly jednym z nas...
I stal sie czlowiekiem Nie pól czlowiekiem - pól Bogiem, jak greccy herosi, lecz w pelni jednym i drugim. Przezyl ludzkie zycie, z jego radosciami i bólami, nadzieja i strachem, przyjaznia i samotnoscia. Doswiadczyl radosci wesel i uczt, przezyl ból smierci najblizszych krewnych i przyjaciól. Byl slaby i podlegal pokusie, lecz nie upadl, i stal sie dla nas przykladem. Do konca i bez wyjatków stal sie jednym z nas. "Przeszedl..., dobrze czyniac" Dlatego mozemy Go nasladowac.
Ukrzyzowany równiez za nas Do konca: koncem ludzkiego zycia zas jest smierc. Boimy sie jej, czasem chcemy ja przekupic, ale wygrac z nia nie mozemy. Jezus chcial byc czlowiekiem do konca, wiec umarl. Ludzie zas zafundowali Mu smierc bolesna, taka, jaka jest udzialem tylko niektórych. Bóg i na to sie zgodzil: pozwolil ludziom, by w swojej wolnosci zrobili z Jego Synem to, co chcieli. To wlasnie smierc na krzyzu jest pieczecia pod calym tym ziemskim zyciem Jezusa, przez które stal sie jednym z nas. Jak jeden z nas umarl, swiadomie, tak jak od poczatku przyjal ograniczenie bycia czlowiekiem, tak teraz, niewinny, poniósl na krzyz wszelka wine ludzka. Jego cierpienie samo z siebie nie jest odkupieniem - ono jest ostatnim aktem tej wielkiej ofiary Syna Bozego, calego Jego przejscia przez zycie i smierc, które w osobie Boga-czlowieka tak bardzo zblizylo do siebie ludzkosc i Boga. Dla ludzi zas jest wielka lekcja - uczy, ze cierpienie takze nalezy do zycia, ale potrafi zmieniac i uszlachetniac.
Pod Poncjuszem Pilatem, zostal umeczony i pogrzebany Tak, Jezus to nie mitologia! Znajdziemy Go na kartach historii. Znamy z imienia czlowieka, który Go skazal, choc mu wspólczujemy. Znamy miejsce, gdzie byl Jego grób, bo i pochówek stal sie Jego udzialem. Tak Bóg wszedl w ludzka historie - nie militarny triumfator czy naukowy geniusz, lecz jako dobry nauczyciel, który zginal przez ludzka zawisc, polityczna rachube, a moze po prostu fundamentalistyczne zaslepienie.
I zmartwychwstal dnia trzeciego Smierc to nie byl koniec. Niemozliwe bylo, zeby Bóg przegral ze smiercia - On ja zwyciezyl. Powstal i odtad juz zyc nie przestanie, jest dla nas wszystkich wzorem i gwarantem Nowego Zycia, które nie ma konca. Wraz z Nim zmartwychwstaniemy. Gdyby nie to, ten najwiekszy dar Boga, prózna bylaby nasza wiara, jak pisze Pawel Apostol. Jesli zas powstal, to zyje i moze byc wsród nas, kiedy Go wzywamy. Jezus zywy jest posród nas i dodaje nam sil, bysmy szli przez nasze wlasne zycie. On, który przeszedl przez smierc, dobrze nas rozumie, rozumie tez nasze obawy i slabosci. Ale ma moc, wyciagnac nas z tego, jesli wiec tylko chcemy, podajmy Mu reke!
Zgodnie z Pismem To, co Jezus objawil nam od Boga zawarte jest na kartach
Nowego Testamentu. To dar Boga dla tych, "którzy nie widzieli, a uwierzyli"
(J 20,29). Wierzymy, ze On sam przez nie mówi. Zgodnie z nim odczytujemy nie
tylko prawde o Bogu, ale i drogowskazy Od Niego dla nas samych. Pismo
zaswiadcza o Zmartwychwstalym Panu, który zyje i naucza na jego kartach.
Jesli jest zmartwychwstanie, to i wszystko inne, co jest nam objawione jest
prawda. Na cóz nam jeszcze potrzeba innych cudów i innych objawien?
I wstapil do nieba, i zasiada po prawicy Ojca Niebo jest wszedzie, bo Bóg ogarnia wszystko. Jezus jest w Nim, ale dlatego wlasnie nigdy juz nas nie opusci. On jest tam jako Bóg i Czlowiek, a wiec jako POSREDNIK, kaplan, który nieustannie wstawia sie za nami (Hbr 7, 22-24). To przymierze, które On zawarl w naszym imieniu nie bedzie juz mialo konca, bo On, jego Twórca, jest wieczny i jest stale na miejscu. W Bogu jest wiec i czlowiek, odkad zmartwychwstaly Jezus do Niego powrócil. Ludzka skonczonosc zostala przemieniona, podniesiona, doszla do swego celu i spelnienia w swoim Stwórcy. W Nim cala ludzkosc ma prawo spodziewac sie podobnego wyniesienia, przebóstwienia, szczescia, samorealizacji ponad wszelkie granice - bo On tego chce.
I powtórnie przyjdzie w chwale, sadzic zywych i umarlych Dzieje swiata nie sa slepa uliczka. Bóg nie tylko dal mu poczatek, ale i sens, cel. On sam jest tym celem. Przyzywa do Siebie wszystko i wszystkich, choc do niczego nie chce przymuszac. Spotyka sie z kazdym z nas juz, gdy umieramy i przeprowadza przez ten próg. Wtedy sami sie osadzamy, a On zatwierdza osad. Na koncu jednak objawi sie wszystkim w calej swojej chwale i wspanialosci, w calej potedze i dobroci. Jezus powróci, aby zakonczyc dzieje tego materialnego Wszechswiata, aby oglosic wielki powrót stworzenia do Stworzyciela. Kazdy wtedy ujrzy siebie w kontekscie Boga, swoje zycie w kontekscie Jego planu, swoje zwyciestwa i slabosci, swoje podobienstwo do Niego, i niepodobienstwa, ilekroc wybieral inaczej. Ostatni dokonaja wtedy swego wyboru. Nie wiemy do konca, jak bedzie dalej: moze niektórzy z nas mimo wszystko pójda dalej droga bez Boga: okaza sie konsekwentni w swojej dobroci i zlu? A moze takich nie bedzie, bo Bóg znajdzie droge do ich serc? Ale i wtedy bedziemy wolni, mozemy wybrac pustke i nieszczescie... mozemy spelnienie i radosc, gdy Bóg sam "otrze z naszych oczu wszelka lze".
A królestwu Jego nie bedzie konca Nie ma juz lat, nie ma dni, nie ma czasu. Nie ma starzenia sie, rodzenia i umierania po tamtej stronie. Jest inaczej. Nie rozumiemy do konca jak, ale czyz my musimy zawsze wszystko rozumiec? Jak maly bylby Bóg, gdyby dal sie zamknac w naszych ideach? Wiecznosc to nie po prostu dalszy ciag, to inny sposób istnienia, ten wlasciwy. Wlasciwy, bo jest on cecha Boga, który jest samym Istnieniem. Do tego istnienia On nas zaprasza. Do niego zmierzamy.
Wierze w Ducha Swietego Tego, który wieje jako sila Boza w swiecie od poczatku i napelnia go Bozym dzialaniem, jest wieczna nowoscia i odnowa jak wiatr, od którego ludzki jezyk nadal Mu imie. Tego, którego Jezus obiecal i poslal (Dz 2) swoim uczniom. On jest w Bóstwie Ojca i Syna, nie oddzielny od Nich.
Pana i Ozywiciela Duch Bozy tchnie zycie, tak jak od poczatku. On jest zyciem glebi, Darem Bozym, opiekunem wybranych i powolanych. On ozywi serce kazdego, kiedy tylko zostanie szczerze wezwany. Jego dzialaniem Bóg wylewa na ludzi, rozdziela dary i talenty, ozywia w ludziach wiare i gorliwosc, wzbudza mestwo i sile, dodaje ...ducha! Jego to Jezus nazywa Parakletem, to znaczy Obronca, on poddaje wiernym mysli i slowa, otwiera ludzi zgadzajacych sie na to na ich slowa i na slowa Boze.
Który od Ojca i Syna pochodzi Nie jest Duch Swiety jakims mniejszym Bogiem, jakims obcym, jakas wynajeta, albo stworzona sila. On jest Osoba, jest samym Bogiem w dzialaniu, wspólnym tchnieniem Ojca i Syna, Ich nie do konca dla nas zrozumialym, ale przeciez przez to nie mniej prawdziwym sposobem na czynna obecnosc w swiecie. On jest w Bogu samym, jest tez tam wszedzie, gdzie wzywa sie Boga, tam, gdzie Go potrzebuja.
Który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwale Jest zywym dzialajacym Bogiem wsród ludzi. Dlatego samo juz istnienie i rozszerzanie wiary w Jezusa jest Jego chwala. Kazdy, kto wyznaje wiare, jest najpierw poruszony przez Ducha, aby to uczynil ("Nikt nie moze powiedziec bez pomocy Ducha Swietego: Panem jest Jezus" (1Kor 12,3). Dlatego mówiac o Bogu, gloszac Boga, chwalac Boga zawsze chwali go czlowiek w Duchu Swietym, z Jego inspiracji, Jego natchnienia. Kazde wiec gloszenie Boga w swiecie juz jest chwala Ducha.
Który mówil przez proroków Tak powstala Historia Swieta, tak powstalo Pismo Swiete: Ludzie, oswieceni przez Ducha umieli dojrzec dzialanie Boze w historii ludzkiej, odkrywali je wiec innym tak, jak umieli. Ludzie, poruszeni przez Ducha, glosili i spisywali Boze oredzie tak, jak umieli i jak to rozumieli ich rodacy. Ludzie, pouczeni przez Ducha spisywali i redagowali Ewangelie, interpretowali Boze objawienie w listach Nowego Testamentu. Ludzie, podtrzymywani przez Ducha, odwaznie wyznawali Jezusa i dawali Mu swiadectwo az do krwi. Tak mówil Duch Bozy przez ludzi do ludzi. Tak mówi, ilekroc czytamy Biblie, Jego dzielo...
Wierze w jeden Kosciól Jeden, bo Kosciól to nie organizacja spoleczna lecz Cialo Chrystusa (Ga 3, 27-28)., którego Glowa jest On sam (Kol 1,18, 1Kor 12-30). Zaden z ziemskich Kosciolów nie moze wiec twierdzic, ze oto jest on calym cialem Chrystusa, albo ze którykolwiek z ludzi jest glowa Kosciola. Kosciól bowiem ma tylko Jedna Glowe, a ta jest Chrystus - wieczny Kaplan. To w nim przez chrzest stajemy sie i odtad juz zawsze jestesmy czlonami jednego ciala, On nas laczy, bez niego jestesmy tylko tlumem ludzi, wzajemnie sobie mniej lub bardziej obcych, czasem niestety wrogich... Choc wiec tej jednosci nie widac zbyt wyraznie, ona jest. Jednoscia jest Chrystus - Glowa Ciala.
Swiety Swieta jest wspólnota, która Bóg zwolal, swieta jest w swojej Glowie. Swietosc ta, czyli przynalezenie do Boga, przenika wszystkie czlonki Ciala, lecz w wiekszym lub mniejszym stopniu. A to, czy w mniejszym czy wiekszym, zalezy juz od nich samych. Od ich otwartosci na slowo Jezusa, od ich poddawania sie woli Bozej, od osobistej dobroci, które czyni z czlowieka podobnego Bogu... Liturgia (kazdego) Kosciola, jego sakramenty udzielaja ludziom tej swietosci, oni zas przyjmuja ja jak umieja.
Powszechny Kosciól Chrystusa nie jest ograniczony do terenu, kraju czy obrzadku, on jest wszedzie tam, gdzie wierzy sie w Niego i udziela Chrztu. Tam, gdzie Go wzywaja i karmia sie Jego slowem i Jego Cialem, tam jest powszechny Kosciól. Przekracza on nie tylko te granice: takze granice smierci. Oto takze ci ludzie, którzy juz sa po tamtej stronie zycia, nie przestaja byc Kosciolem, sa przeciez zjednoczeni juz na zawsze z Chrystusem, Glowa Kosciola.
Apostolski Jest nim ten Kosciól, który zachowuje wiernie nauke Apostolów, czyta Ewangelie, pozostaje w duchu pierwszych chrzescijan. Ten, który niczego z niej nie ujmuje i niczego nie doklada, nie wynosi sie w swej interpretacji ponad najblizszych uczniów samego Pana. Takze ten, który zachowuje ich tradycje: ksztalt wspólnoty, nakladanie rak, lamanie chleba... Niekoniecznie ten, który powoluje sie na kosci Apostolów, pochowane podobno na okreslonym miejscu i okazywane jako relikwie. To po prostu Kosciól wierny, chrzescijanski.
Wyznaje jeden Chrzest na odpuszczenie grzechów To Chrzest jest koncem starego czlowieka w nas i narodzinami nowego. To, co stare, przemija, a oto wszystko staje sie nowe. Winy przeszlosci nie istnieja, rodzi sie w oczach Boga nowy czlowiek. Przez to zanurzenie "zanurzamy sie w Smierci Chrystusa", umierajac dla grzechu i uzyskujemy udzial w Jego zmartwychwstaniu (Rz6). Chrzest wlacza w jeden Kosciól i daje ochrzczonemu nadzieje spelnienia Bozych obietnic. Wszyscy ochrzczeni sa dziecmi Boga i czlonkami Ciala Chrystusa, a wiec bracmi, i siostrami i to bez zadnych zastrzezen i umniejszen: nie bracmi "odlaczonymi" czy "nieprawomyslnie wierzacymi" czy "bladzacymi". Chrzest daje tez udzial Chrystusowym kaplanstwie powszechnym: uzdalnia do "duchowych ofiar" (1P 2.9). Chrzest jest wiec "adopcja Boza" brama Kosciola, brama wiary i brama wiecznego zycia.
I oczekuje wskrzeszenia umarlych Caly Nowy Testament tchnie wiara w zmartwychwstanie. "Gdyby Chrystus nie zmartwychwstal, prózna bylaby nasza wiara i daremne nasze nauczanie" (1Kor, 15). Nasza nadzieja jest On, który sam powstal i powiedzial nam: "Ja jestem Zmartwychwstaniem i zyciem. Kto we Mnie wierzy, chocby i umarl, zyc bedzie" (J 11, 25). Ten, który wskrzesil moca Boza swego przyjaciela, Lazarza, moze wskrzesic i kazdego z nas, swoich przyjaciól i braci. Ci, którzy odeszli, nie pozostana w swych grobach - oni juz dzis zyja w Nim, Zyciu wiecznym. I razem z Nim ukaza sie w chwale, my zas do nich dojdziemy. Chrzescijanin nie mówi swoim zmarlym: "Zegnaj"- mówi im: "Do widzenia!" I nie rozpacza, bo wie, ze smierc nie jest koncem, lecz tylko progiem, poczatkiem nowego i lepszego zycia.
I zycia wiecznego, w przyszlym swiecie. Bóg je nam daje, do niego nas wzywa. Nasza nadzieja, nasz cel to nie majatek, powodzenie, popularnosc, jakies zwyciestwo - to niesmiertelnosc. Odwieczne marzenie czlowieka nie darmo w nim jest to Bóg je w nim zakorzenil i dzieki Niemu ono faktycznie spelnia sie w Chrystusie, w którym Bóg darowal i nam zycie. I tym, którzy byli przed Nim, i nam, i tym, którzy beda do konca. Ten inny swiat, to Jego nowe Stworzenie, to, w którym nie bedzie juz zla, niedoskonalosci i bólu. To ten Bozy wymiar bytowania, w który wejdziemy dzieki Jego lasce. Jest za co Bogu dziekowac.
Mysle, ze to wystarczy?
Przy okazji: jest szansa, ze inni takze sie z tym zaanajomia. moze okazja do
refleksji.
Nie chcialem upraiwa propagandy religijnej na ;iscie, ale dal mi pan do tego
okazje, by poewangelizowac, odpowiadajac Panu.
za to dziekuje.
Filip von Schwaben
Received on Mon 08 Dec 2003 - 07:25:20 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:35 CET