Próba oceny sytuacji PRZED WYBORAMI

From: WCWI <wcwi_usunto_at_icpnet.pl>
Date: Wed, 22 Oct 2003 20:20:52 +0200


Właściwie chciałem pisać nowy odcinek powieści, albo przerabiać propozycje innych współautorw i wpasowywać je w fabule. Postanowilem zmienić zamiar. Ta dziwna "kampania wyborcza bez jaj" nie daje mi spokoju. Nie ma Reichenau, nie ma Strudolfa, bo mu siadl komputer, doszlo do tego że sarmaci musza oceniać naszą scenę polityczną :-) O nie! Niech spróbuje Scholandczyk:

Sondaż:
Nie pokazuje wszystkiego, niemniej wskazał wyraźne osłabienie PLI. I nie jest to przypadek. Słabe na razie notowania ORPS niewiele znaczą - to bardzo mlode ugrupowanie. Postaram się ukazać, że ich taktyka wyborcza może nie jest taka zła, jakkolwiek program naprawdę słaby - na razie. Ostatecznie, jak to słusznie wskazano: liczyć się będzie nie sondaż, a głosy. Czyli: komu uda się od soboty zmobilizowac swoich wyboerców, by oddali głos. A to może wyglądać znacznie inaczej, niż w sondaży, w ktorym oddali glosy ci najbardziej świadomi, ci z listy (bo inni nawet nie wiedzieli, że sondaż jest).

Partie:

PLI:
"Stara wielka partia", jak mawiali Anglicy. Wielkie nazwiska, wielkie zaslugi. I kryzys. Trudno własciwie powiedzieć, czy PLI istnieje. Według mnie władza ją wykończyła. Partia uległa erozji, stać ją było już tylko na wystawienie kandydatur i czekanie, że wyborcy zaufają jej z przyzwyczajenia. Premier z PLI zdaje się zapominac o swoim urzędzie: jest tam, gdzie coś się dzieje, interweniuje, pisze listy i odezwy, reaguje na monity, ale praktycznie nie rządzi panstwem. nie widać od dawna żadnych jego inicjatyw. I... nie spełnił obietnic wyborczych. Wydaje sioę, że Hrabia Kanikov byłby lepszym Ministrem Spraw Zagranicznych (nawet w czasie kryzysu, wtedy potrafi się sprężyć) niż premierem. I co ważne: nie spełnia wyborczych obietnic. Kto chce się przekonać, niech zajrzy do nich, tych z czerwca! Nie jest chyba typem dlugodystansowca, choć ma swój poziom i swój styl. Ale to może nie wystarczyć. De Belli - szef partii - zajmuje się tylko swoim ministerstwem, praktycznie przestał brać udział w życiu politycznym, w partii nie zrobił chyba od dawna nic (a przynajmniej nic o tym nie słychać). PouczAZjąca jest obserwacja listy dyskusyjnej Parlamentu: Obaj panowie jako poslowie (a i Książę Nuerenberg, trzeci poseł PLI) nie nadzwyczajnie walczyli o cokolwiek w Parlamencie, tyle tylko, że grzecznie i terminowo glosowali, ale to trochę chyba malo? Nikt z nich nie zglosił ŻADNEJ inicjatywy ustawodawczej, co oanzcza, ze w pewnym sensie głosy wyborców zostały zmarnowane. Debaty tworzyli właściwie inni obecni, np. ministrowie, nie będący członkami Parlamentu. Inne nazwiska w PLI, poza aktualnymi poslami, nie liczą się, nowych członków, poza von Staufenem, nikt nie zna, choć ponoć są. O ile prawdą są meldunki prasy, PLI nie odbyła przez ostatnie 4 miesiace sprawowania władzy ani jednego zebrania partyjnego. To kryzys prawdziwy! Brak jakiejkolwiek kampanii wyborczej jest tylko symptomem tego kryzysu, w ktorym znajduje się PLI. Partii potrzebna jest silna kuracja, nowa młodość. Wątpię, jednak, czy uda się ona w pozycji wiecznego lidera. Może więc powinna przegrać wybory i przejsc do opozycji? To by jej mogło dobrze zrobić, albo ją zniszczyć. W obu przypadkach nieźle dla Scholandii: albo wyjdzie wzmocniona, z nowymi ideami i nowym programem, nowymi ludźmi, ktorzy CHCĄ WALCZYĆ, albo zniknie (choć szkoda by było) i pozwoli zagospodarować swoje miejsce na scenie politycznej przez mlodych ambitnych, którzy zaczną ubiegac się o to, co PLI miała os początku: o możliwośc kierowania państwem.

SPD:
Młoda, ale silna swymi członkami. Pokazuje to m.in. sondaż przedwyborczy. Prawdziwym pechem dla SPD jest awaria w decydującym momencie komputera hr Liceas (M. Strudzińskiego), ktory tym razem miałby prawdziwą okazje powalczyć o wyborcze zwycięstwo i przejęcie władzy w Królestwie. Ale może uda się to SPD pomimo to? Jeśli inni czlonkowie bedą umieli przedstawić i bronić program partii, ktory, w odróżnieniu od PLI - JEST. I to jest dość znośny, mniej więcej odpowiada potrzebom rozwijajacego się państwa, choć naturalnie zawiera parę nielogicznych postulatow (może to wyborcza kiełbasa:-)?. SPD moglaby skotrzystać przede wszystkim ze zmęczenie obywateli władzą PLI. Z ochoty wielu ludzi na zmiany i nowości. Na nowy, aktywny styl rządzenia. Tylko czy to się uda? Jeśli byle awaria kompa może w przyszłości wyłączyć np. premiera na dwa tygodnie? To nie rokuje najlepiej. Z tego też powodu uważam, ze awaria wydarzyła sięę w najgorszym momencie. Hrabia Liceas jest czlowiekiem, ktoremu mógłbym zawierzyć, ze potrafilby wykorzystać tak szokującą biernośc PLI przed wyborami, gdyby tylko był w stanie. Jeśli więc nie wygra on i jego partia wyborow, o będzie to zaiste skutek złośliwości rzeczy martwych...

ORPS:
Jak już powiedziałem, wcale nie stoi na przegranej pozycji. Fakt zgłoszenia tylko dwóch, za to aktywnych i coraz lepiej znanych kandydatów w tych wyborach może przynieśc bonus w postaci skupienia się głosów właśnie na nich i wyboru ich do Parlamentu. Głosy oddawane na PLI i SPD siłą rzeczy rozbiją się na 4 lub 5 kandydatur, a zgodnie z naszą (chyba mocno kulawą!) ordynacją wyborczą może to oznaczać obiektywną stratę dla tych partii jako calości (mogą nawet nie wprowadzić do Parlamentu nikogo, jeśli głosy idealnie się rozbiją). ORPS tego błędu nie zrobiła (młodą partię mógłby on kosztować wszystko) i skupi swoich wtyborcow na dwóch nazwiskach, co daje im niejaką szansę. W dodatku obaj panowie są wyrazistymi politykami. Kalmus wie, czego chce, coś niecoś potrafi, umie się odgryzać, Bit był ongi w Baridasie całkiem sprawnym Marszałkiem Parlamentu i usiłował do końca ratować swoje państwo przed upadkiem, co wzbudza szacunek i zaufanie. Tylko program ORPS jest bardzo mizerny. Zatem wszystko zależy od osobistego czaru, nomen omen - Apolla (taką ksywkę ma Kalmus, sprawdziłem w Galerii), od spotkania z wyborcami na wieczornym czacie, od ostatniej prostej tej kampanii.

Krajobraz polityczny po wyborach:

Postaram się zastąpić Strudolfa, ktory tak pięknie i profesjonalnie zrobił to przed ostatnimi wyborami (jeszcze raz respekt!):

Opcja 1:
SPD - trzech posłów (stawiam na Strudolfa, Punka i Smorędę), ORPS - 1 (Kalmus), PLI (siłą inercji): 1 (Kanikov). SPD przejmuje władzę. Strudolf zostaje Premierem i ministrem SWiAdministracji, Punk Ministrem Promocji, Smoręda Ministrem Kultury (drugie podejscie), Szmidt Ministrem Obrony. Kovalczyk ministrem nie zostaje, bo się nie nadaje (bo co się niby dzieje w Scholopolis, teoretycznie najbardziej zaludnionym mieście Scholandii)? Na stanowiska innych ministrów SPD szuka tzw bezpartyjnych fachowców: Np. w gospodarce pozostaje ubłagany Jumper (kogo lepszego mogliby znaleźć), sprawy zagraniczne moga dać... np mnie :-) albo dogadają się z osłabioną PLI i MSZ (zapewne niezłym) pozostanie Kanikov. Taki już los malych społeczeństw, trzeba brać, co jest i nie grymasić, bo kompetentnych ludzi mało. I co dalej? Strudolf dogaduje się z Gauą i Pijacem (jakaś gorąca linia będzie potrzebna, panowie dotad malo się znają) i systemy rozwijają się dalej. Pokonana PLI znika albo Kanikov okazuje się mężczyzną i odbudowuje ją w formule partii opozycyjnej - w tej opcji wróżyłbym niezwykle zacięte następne wybory. Polityka zagraniczna: Delikatne pogłebianie sojuszu z Dreamlandem, zbieranie wirtualnej drobnicy wokół Sojuszu, lekkie szczypanie Leblandii (w wykonaniu Kanikova - na pewno), stagnacja stosunkow z sarmacja albo niewielkie ukladziki w peryferyjnych sprawach, np. kultura. Żadnych przełomów. Prawdopodobnie znaczne ożywienie akcji promocyjnych Scholandii na zewnątrz i silniejszy nawet przypływ nowych obywateli. Pytanie tylko, czy nie umierających w 90% po miesiącu slabo zmotywowanych martwych dusz.

Opcja 2.
SPD - dwóch posłów (Strudolf i Punk), ORPS - 1 (Kalmus) PLI (cudem!) 2 (Kanikov i Staufen). Czemu Staufen? Bo prowadzi aktywniejszą kampanię i moze zyskać jeszcze kilka glosów, zwłaszcza ze swojego miasta). PAT! Długie rozmowy z Zamkiem, pertraktacje między sobą i...decyduje Kalmus.

Opcja 2a) Prawdopodobnie kupi go SPD (koalicja SPD/ORPS) i Kalmus zostaje ministrem SWAI, w takim razie Strudolf bierze MSZ i nie potrzebuje PLI do niczego. Punk Ministrem Obrony, Szmidt może Finansow (albo uda się namówić np. bezpartyjnego Knobla), Smoręda - Kultury, Ministrem Promocji homo novus, może Wittle, moze Bit? Jumper pozostaje w ministerstwie Gospodarki i Pracy. Zdyscyplinowany Parlament, bo minimalna przewaga glosów (Kanikov na otarcie łez może zostać Marszałkiem, nawiasem mówiąc pozwoli mu to utrzymac się w polityce i na świeczniku do następnych wyborów). Róznice w polityce zagranicznej w stosunku do wariantu 1: jeszcze bardziej niechetna postawa w stosunku do Sarmacji, bo Kalmus w rządzie, ale łagodzona polityką MSZ, bo Strudolf nie chce spektakularnej porażki. Reszta jak wyżej, może tylko lepsze (bardziej konsekwentne) zarządzanie prowincjami, szybsze dymisje nieudaczników i większa dbalośc o rozwój miast. Rząd SPD/ORPS wziąłby się za problem bezrobocia i prawdopodobnie rozwiazałby go choć w części rękami ... bezpartyjnego Jumpera.

Opcja 2b) Mniej prawdopodobne, ale czemu nie: Kalmus sprzedaje się PLI. Zatem koalicja PLI/ORPS. Premierem zostaje po raz wtóry Kanikov. Strudolf pozostaje Marszałkiem Parlamentu. Kalmus - ministrem SWiA. Bit ministrem Promocji, Belli - Finansow, Jumper - Gospodarki, Czepan pozostaje w kulturze i ... zajmuje się wyłacznie sportem. Pod naciskiem Kalmusa i opozycji Kanikov, a przede wszystkim jumper opracowuja system pracy wirtualnej, ktory choć w pewnym stopniu łagodzi problem bezrobocia nowych obywateli. Aktywniejsza polityka administracyjna (Kalmus). Kanikov (sam nadal MSZ), zostawia Kalmusowi politykę wewnętrzną, nie ulega jednak jego wplywom w polityce zagranicznej i prowadzi do ostroznego, lecz systematycznego zbliżenia z Sarmacją, nie zaniedbujac Sojuszu z Dreamlandem, ktory nad życie kocha. Efekt: w ciągu czterech miesięcy Sojusz dwóch przekształca się w trudny może, ale skuteczny Sojusz Trzech. Świat wirtualny zostaje zdominowany przez trzy najbardziej zaawansowane państwa. Kompletny upadek znaczenia Leblandii, rozpad Paktu Leblandzkiego. Niewielka rola Korony, bo system stabilny.

Opcja 3.
Malo prawdopodobna:
SPD - 2 (Strudolf i Punk), ORPS - 2 (Kalums i Bit), PLI - 1 (Kanikov albo Staufen). Tym razem (choć szanse na to nie stoją dobrze), mozliwy zupełnie inny układ: Kalmus dogaduje się z PLI i zostaje, czym chce, może nawet premierem. Król podpisuje nominacje ze strachem przed otwartym konfliktem z z Sarmacją ale wymusza na Kalmusie mianowanie ministrem SZ, kogo On chce - a to bedzie np. Kanikov albo... Stachowiak, ktora właśnie kończy studia stosunków międzynarodowych. Wbrew opiniom - male zmiany. Lepsza administracja, może lepsza promocja panstwa, polityka zagraniczna prowadzona pod argusowymi oczyma Korony bez większych ekscesów. Gospodarczo stosunki z Sarmacją stagnują (tego Kalmus nie popuści), ściiślejsze związki z Dreamlandem, ślaba inicjatywa w pozostalych kierunkach polityki zagranicznej. za to sprawny parlament pod przewodnictwem Bita, uchwalający sporo potrzebnych ustaw, a może nawet zmieniający (z poparciem Korony) niektóre uciążliwe artykuły Konstytucji, w tym głupią ordynację wyborczą. W miarę dobra współpraca z systemowcami (Korona robi, co może, by się dogadywali). PLI wiera szeregi i ... wygrywa następne wybory. W trakcie kadencji wyraźny wzrost aktywności Korony, zwłaszcza w polityce zagranicznej: Król działa za zasłonięta kurtyną z obawy, ze ten uklad zniweczy jego marzenia o porozumieniu dużych państw wirtualnych.

We wszystkich przypadkach: Korona skupia się na zagwarantowaniu dobryvh ukladów pomiędzy programistami a politykami, jako ze personalna łączność między nimi (wiadomo, ze PLI i częśc programistów to przyjaciele, widujacy się też w realu) jest ograniczona do netu. Pijac, Gaua, Jumper, Knobel, Malathar (Giełda) a pewnie i Belli lojalnie wspolpracują w kazdą władzą, a ona z kolei nie jest w stanie ich pozbawic stanowisk (ani się nie osmieli tego wymagać, bo i po co?), bo zostali mianowani przez Krola.

I co ciekawe: Mogę się założyć o dużą sumę: we wszystkich przypadkach Jumper - najwyraźniej czlowiek Króla, pozostaje Ministrem Gospodarki. Bo wyglada na to, ze zdaniem Króla tylko on jest w stanie zagwarantować właściwy rozwój systemowo-gospodarczy. Rządowi bez jego udziału Armin Frederik pewnie nie zaufa, a z nim kazdy układ musi się liczyć.Nie wyobrażam sobie, by ktorykolwiek premier zaryzykowal spór z Koroną na tym polu. I wszystko toczy się lepiej lub gorzej, czasem trochę zgrzytając...

Jak się sprawdzi, proszę o Wielką Nagrodę Jasnowidza i Proroka:-) Filip von Schwaben Received on Wed 22 Oct 2003 - 11:21:10 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:35 CET