Friday, October 17, 2003, 12:04:50 AM, you wrote:
W> No szkoda! Bo juz Pan Kanclerz właśnie dojrzał, już zmieniał swoją politykę, W> już mozna się było z nim dogadywać. I wlaśnie teraz, po takim procesie W> wychowania :-), w ktorym i my, scholandczycy uczestniczylismy, ze tak W> powiem:-) idzie sobie na zieloną trawke... I diabli wiedzą, kto przyjdzie. W> Ja zaś jestem zwolennikiem tezy: "Lepszy znany diabeł, niż nieznany anioł.". W> W tym duchu zegnam Kanclerza z niejakim żalem. Można się było pościerać. W> Poprostować. Dołożyć! Popodgryzać! Mozna było i wydać wspólne W> oswiadczenia:-) No szkoda.
Prosze sie martwic. Diabel w Scholandii zostaje. Ma pobyt staly... Bede sumieniem... Pozwole sobie tytulem sie swoim poslugiwac nawet u Was, mimo, ze zdaje sie nie mamy wzajemnego uznania tytulow. Ot, prozny jestem.
--Received on Thu 16 Oct 2003 - 15:09:55 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:35 CET