No szkoda! Bo juz Pan Kanclerz właśnie dojrzał, już zmieniał swoją politykę,
już mozna się było z nim dogadywać. I wlaśnie teraz, po takim procesie
wychowania :-), w ktorym i my, scholandczycy uczestniczylismy, ze tak
powiem:-) idzie sobie na zieloną trawke... I diabli wiedzą, kto przyjdzie.
Ja zaś jestem zwolennikiem tezy: "Lepszy znany diabeł, niż nieznany anioł.".
W tym duchu zegnam Kanclerza z niejakim żalem. Można się było pościerać.
Poprostować. Dołożyć! Popodgryzać! Mozna było i wydać wspólne
oswiadczenia:-) No szkoda.
FvS
Received on Thu 16 Oct 2003 - 15:04:52 CEST