Re: [scholandia_xo_pl] Książka odc 7 Wyzwolenie Markgrafa! Czytajcie!

From: Piotr Kalmus <p.kalmus_usunto_at_wsisiz.edu.pl>
Date: Sat, 27 Sep 2003 13:28:44 +0200


Uważam że tytuł jest dobry. W związku z tym, że nie ma jeszcze naszej powieści w sieci. Zobowiązuję się do jej założenia(bezpłatnie). Potrzebuję tylko, by ktoś mi wysłał wszystkie rozdziały wraz z tytułami i najlepiej z autorami.
----- Original Message -----
From: "WCWI" <wcwi_usunto_at_icpnet.pl>
To: <scholandia_xo_pl_usunto_at_yahoogroups.com> Sent: Saturday, September 27, 2003 12:50 PM Subject: [scholandia_xo_pl] Książka odc 7 Wyzwolenie Markgrafa! Czytajcie!

> Tym razem odcinek 7, w ktorym dowiadujemy się o cudownym (choć czysto
> przypadkowym) ocaleniu Ministra de Belli ze szponów chciwego aptekarza
> Kalmusa.
>
> Przy okazji propozycja nazwania naszej epopei: Jeden z uważnych
czytelników,
> który chce pozostać anonimowy, zaproponował tytuł:
>
> "Kariera i upadek Markgrafa de Belli"
>
> Co panstwo na tę propozycję? Przyznam, że Makrgraf stał się naszym głównym
> bohateram, wszystko kręci się wokół niego, więc czemu nie?
>
> FvS.
>
>
>
>
>
> Wszechmocny Gaua, czyli jaśnie oświecony Książę Darei, stał przy oknie
> swojego tajnego mieszkania przy Parkowej. To tutaj zabawiał się w
przerwach
> między zakładaniem lipnych "eksperymentalnych firm" i wysysaniem pieniędzy
z
> systemu gospodarczego. W związku z męczącym trybem pracy Gaua nieco
> zdziczał - siedzenie przed ekranem giełdowego komputera i przy kolumnach
> cyfr zabiło w nim potrzebę bywania na świeżym powietrzu. Spacery go nie
> bawiły, urlop uważał za stratę czasu, nie dawał się wyciągać na żadne
> pikniki. Wyjątkiem były libacje scholandzkich finansistów i systemowców,
na
> których Gaua bywał regularnie. Ale te odbywały się w ciemnych i
> niedostępnych salkach "Pasibrzucha", na hasło dla wtajemniczonych. Można
> więc powiedzieć, że Gaua "przestał się przewietrzać" i dostał czegoś, co w
> fachowym języku nazywało się aerofobią. Lekarze zaczęli alarmować. Książę
> zakupił więc już przed rokiem to miłe mieszkanko z oknami na park miejski
i
> w godzinach sjesty oddawał się "przewietrzaniu płuc". Polegało ono na
staniu
> przy uchylonym oknie i obserwacji przeciwległej alejki parkowej przez
> lunetę. Od czasu do czasu, żeby sprawić sobie sztubacką radość (komputer
> zabrał mu przecież dzieciństwo) Jaśnie Oświecony strzelał do wiewiórek za
> pomocą swojej elektronicznie wspomaganej dmuchawy, wyrzucającej lotki z
> substancją usypiającą. Doszedł już do takiej wprawy, że trafiał dziewięć
na
> dziesięć biednych rudych stworzeń za pierwszym razem. Szczególnie zabawnie
> wyglądały spadające z drzew wiewiórki, gdy leciały prosto przed pysk
> przebiegającego obok psa albo pod nogi jakiejś wystraszonej staruszki. Od
> przynajmniej trzech miesięcy mówiło się w Scholopolis o dziwnym
nieznajomym
> Wiewiórka-Killerze, w międzyczasie i policja, i elity stolicy dobrze już
> nawet wiedziały, z którego to okna wylatują usypiające lotki, ale w
> interesie dobra Scholandii i stabilności jej waluty wszyscy odpowiedzialni
> za porządek nabrali wody w usta. Nawet opozycyjny Strudolf udawał, ze nie
ma
> tematu i jego Przekrój nawet się o tym nie zająknął. Po pierwsze bowiem:
> Gaua był niezastąpiony, po drugie: miał olbrzymie poparcie na Zamku i był
> nie do ruszenia, po trzecie zaś Scholandia nie dochowała się żadnego Ruchu
> Obrony Wiewiórek czy innych zielonych ekstremistów, którzy mogliby się
> dobrać Gale do skóry.
>
> Zatem Prezes Banku stał przy oknie i czatował na kolejną lekkomyślną
> wiewiórkę. Już miał z nudów strzelać do byle wrony (co też mu się czasem
> zdarzało), gdy nagle jego bystre oczy, wzmocnione okularem lunety,
> wypatrzyły w prześwicie gałęzi rude futerko. JEST! Gaua szybkim,
> zdecydowanym ruchem sięgnął po dmuchawę leblandzkiej produkcji (jedna z
> niewielu rzeczy, jakie udało się wyprodukować w Leblandii to egzotyczna
broń
> do wszelkich makabrycznych zabaw).
>
> Z doświadczenia wiedział, że zawsze trzeba mierzyć lekko poniżej ciała,
jego
> dmuchawa troszkę przenosiła w górę. Książę wymierzył i nacisnął spust...
> Lotka z delikatnym furkotem opuściła lufę i pomknęła ku swemu celowi.
>
> Trzęsący się ze strachu Markgraf de Belli nawet nie poczuł
> delikatnego uderzenia w łopatkę. Być może wypite od rana pół piersiówki
> Johnny Walkera także osłabiło jego reakcje na bodźce zewnętrzne.
> Wystarczającym bodźcem, wymagającym całkowitej koncentracji była
ostatecznie
> krążąca wokół jego rudej głowy siekierka aptekarza Kalmusa. Belli dostał
> więc lotką, i nie mając o tym pojęcia w ciągu pięciu sekund osunął się na
> trotuar. Piotr Kalmus także nie zauważył bezszelestnie lecącego pocisku.
> spojrzał zdziwiony na leżącego ministra, potem na trzymaną w ręce
siekierkę.
> Nie było na niej śladów krwi. Belli zemdlał więc z samego strachu? A może
> dostał zawału? Aptekarz znał się na pigułach, niestety nie na chorobach.
Nie
> miał zielonego pojęcia, jak ratować ludzkie życie. Wiedział z filmów
> sensacyjnych, że takie efekty przestrachów są możliwe. Ale żeby znany z
> ostrych posunięć Markgraf, nie bojący się krytyki ni szantaży komunistów,
> tak po prostu dostał zawału na widok małego toporka? Sprawa zaczynała
> wyglądać groźnie. Co innego małe wymuszenie z użyciem strażackiego
sprzętu,
> co innego zmarły nagle Markgraf i potężny minister na własnym sumieniu.
> Kalmus sprawdził puls (to umiał, ćwiczył na swoich licznych modelkach w
> lipnie zakamuflowanej agencji towarzyskiej). Belli jakoś tam dychał.
> Aptekarz pobiegł do pierwszego z brzegu aparatu telefonicznego i ,
> zmieniając glos, powiadomił pogotowie, że w parku leży nieprzytomny
> człowiek. Po chwili rozległ się głos syreny scholopolskiej karetki
> reanimacyjnej. Piotr Kalmus zaś śpiesznym krokiem udał się ku swemu
> domostwu, marudząc pod nosem krytyczne uwagi na temat psychicznej kondycji
> członków scholandzkiego rządu.
>
>
>
>
>
>
> To unsubscribe from this group, send an email to:
> scholandia_xo_pl-unsubscribe_usunto_at_yahoogroups.com
>
>
>
> Your use of Yahoo! Groups is subject to http://docs.yahoo.com/info/terms/
>
Received on Sat 27 Sep 2003 - 04:28:50 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:35 CET