Ad. Sposob na nude

From: Wojtek Zieliński <woras_usunto_at_pf.pl>
Date: Sun, 20 Jul 2003 23:33:45 +0200

Witaj Scholandia!                     Poznań, dnia 20 lipca 2003

  Nie chcialem kontynuowac tematu, ale czuje sie w obowiazku   naprostowac pewne niescislosci.

  Ponizej bede cytowal odpowiednie fragmenty artykulu Pana   Strudzinskiego pod tytulem 'Sposob na nude', ktory ukazal sie w   ostatnim wydaniu Przekroju:

"Każdy, kogo dopadła nuda i nie ma co robić może wziąć przykład z
  dwóch znanych Sarmatów, którzy widocznie właśnie nudząc się   postanowili zorganizować szopkę pt. Scholandia "be" Sarmacja
"cacy". W bardzo dobrze przemyślany sposób zaczęło się oczywiście od
  listu z problemem, po którym zaczął się deszcz wychwalania Sarmacji   i wytykania błędów Scholandii."

  Tutaj chcialbym zaznaczyc, ze nie byla to 'akcja' w zaden sposob   organizowana czy uzgadniana. Nie mialem z Robertem zadnego kontaktu   wtedy poza lista dyskusyjna Scholandii.   

"Dodam, że tymi Sarmatami byli Wojtek

  Zieliński - niegdyś zasłużony, ale zbuntowany burmistrz Internetii   (...)"

  (chcialoby sie dodac: 'ktora po jego odejsciu komplenie sie   spalila...', ale nie dodam, bo i po co kolejny konflikt budzic)   Jaki zbuntowany? Mialem odmienne zdanie niz tutajeszy Krol, wiec po   prostu zostalem wyrzucony, oficjalnie jednak sam odszedlem. Wlasne   zdanie to chyba nie bunt, czyz nie? (pytanie to jest retoryczne,   prosze nie odpowiadac)   

"Sarmaci czepiali się wszystkiego,

  czasem rzeczywiście słusznie, przy tym wychwalając pod niebiosa   swoje państwo, system gospodarczy i ludzi zajmujących się stroną   techniczną państwa."

  No, nie przesadzajmy, duzo jest jeszcze do czepiania sie ;) Ale   serio, to przeciez narzekalismy jedynie na system informatyczny, nie   bylo slowa o gospodarce.

"Jaka Scholandia jest, każdy widzi - prawdą jest,
  że mamy błędy systemowe..."

  I toz samo mowilismy my.

"...np. ostatnio z bazaru zaczęły znikać
  produkty (...)"

  :)

"Ale

  my Scholandczycy mamy coś czego Sarmacji brakuje. My stanowimy (...)   Rodzinę."

  Czy zamieszkiwal Pan kiedys Sarmacje na tyle dlugo, by stwierdzic,   iz tam kazdy jest kazdemu zupelnie obcy? Owszem, Scholandia   prawdopodobnie jest owa rodzina, jednak na czym sie Pan opiera   piszac, ze w Sarmacji tak nie jest?

"Na pewno Sarmacja ma swoje plusy, tak samo jak
  Scholandia, więc nie warto nawzajem się bezpodstawnie krytykować i   wytykać błędy (...)"

  Bezpodstawnie - niewarto. Czy robilismy to bezpodstawnie? Ja swoje   podstawy mialem - zyje tutaj juz jakis czas...

"A przecież

  naturalną rzeczą jest, iż kiedy się jednych krytykuje, często   bezpodstawnie, to ci krytykowani mogą się poczuć obrażeni lub co   najmniej zniesmaczeni postępowaniem krytykujących."

  Co do bezpodstawnosci - j/w. Co do poczucia sie obrazanym to   niesadze, zeby bylo sie na co obrazac, wszak defekty systemu   informatycznego Scholandii, jak pisal Pan wczesniej wystepuja. Czy   warto sie 'obrazac' na nas za to, ze o tym otwarcie piszemy?

"W Scholandii

  monopol na krytykowanie ma Daniel Pankowski, więc Sarmaci nie   powinni pozbawiać pracy Pana Daniela..."

  Jak widac niebardzo sobie radzil, skoro ma co krytykowac nadal ;)

"...on sobie doskonale radził i

  robił to w zdecydowanie lepszy sposób."

  Moze bardziej efektownie, ale mniej efektywnie.

"Jednak trzeba wyjaśnić (...) powód, dla którego Sarmaci zabawili
  się na naszej liście."

  Nie uwaza Pan, ze moznaby zacytowac dalej moje slowa, w ktorych   dokladnie to wyjasnilem?   

"(...) warto dodać, że Ambasador Sarmacji zrezygnował ze stanowiska.
  Ciekawe z jakiego powodu..."

  Powod jest powszechnie znany. Wystarczy sie domyslic.

"Tymczasem Kanclerz Sarmacji został zaatakowany spamem(...)"

  Ja rowniez.

"Kanclerz Czekański najwidoczniej wpadł w złość i podobno zgłosił
  ten czyn odpowiednim organom ścigania (realnym). Tylko niech Pan   Czekański i Zieliński spojrzą na to z innej perspektywy. Jak się   czuł przeciętny mieszkaniec Scholandii odbierając pewnego   słonecznego ranka około 100 maili o nic nie znaczącej treści."

  Miesza sie Pan troche. Na poczatku artylulu pisal Pan, cytuje:
"Sarmaci czepiali się wszystkiego, czasem rzeczywiście słusznie
  (...)". Tak wiec tresc jednak byla cos znaczaca. Nie zrozumiem   nigdy, czemu krytyki ze strony Sarmatow nie odbieracie jako   konstruktywnej.

"Czy tego nie można nazwać spamem? Bo według mnie można i trzeba."

  Nie mozna. Scholandczycy zapisujac sie do tego panstwa, zapisywali   sie jednoczesnie na liste. Wyrazali zatem nieformalna zgode na   przysylanie do nich listow dotyczacych Scholandii. Listy pisane   przez Roberta i przeze mnie dotyczyly Scholandii jak najbardziej.   Nie mozna wiec zaliczac tego do spamu.

"Więc może najpierw trzeba ocenić swoje działania, a potem czyjeś."

  Albo najpierw zastanowic sie nad tym, co sie napisze, a potem pisac

"(...) bez przesady, żeby zaraz prokurator?"

  Przestepstwo, to przestepstwo, czyz nie?   Nie wiem, skad w naszym kraju (Polsce) bierze sie przekonanie, ze w   Internecie jest sie niemal niewidzialnym, a przestepstwa maja tutaj   jakby mniejsza 'wartosc'.

-- 
Pozdrawiam,
mgr Wojtek hrabia Zielinski h. Nalewka
Sekretarz d/s Systemów Informatycznych Księstwa Sarmacji
Kurier SKP - Transport -> http://kurier.skp.prv.pl/
Received on Sun 20 Jul 2003 - 14:32:15 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:34 CET