Witaj Scholandia! Poznań, dnia 20 lipca 2003
Nie chcialem kontynuowac tematu, ale czuje sie w obowiazku naprostowac pewne niescislosci.
Ponizej bede cytowal odpowiednie fragmenty artykulu Pana Strudzinskiego pod tytulem 'Sposob na nude', ktory ukazal sie w ostatnim wydaniu Przekroju:
"Każdy, kogo dopadła nuda i nie ma co robić może wziąć przykład z
dwóch znanych Sarmatów, którzy widocznie właśnie nudząc się
postanowili zorganizować szopkę pt. Scholandia "be" Sarmacja
"cacy". W bardzo dobrze przemyślany sposób zaczęło się oczywiście od
listu z problemem, po którym zaczął się deszcz wychwalania Sarmacji
i wytykania błędów Scholandii."
Tutaj chcialbym zaznaczyc, ze nie byla to 'akcja' w zaden sposob organizowana czy uzgadniana. Nie mialem z Robertem zadnego kontaktu wtedy poza lista dyskusyjna Scholandii.
"Dodam, że tymi Sarmatami byli Wojtek
Zieliński - niegdyś zasłużony, ale zbuntowany burmistrz Internetii
(...)"
(chcialoby sie dodac: 'ktora po jego odejsciu komplenie sie spalila...', ale nie dodam, bo i po co kolejny konflikt budzic) Jaki zbuntowany? Mialem odmienne zdanie niz tutajeszy Krol, wiec po prostu zostalem wyrzucony, oficjalnie jednak sam odszedlem. Wlasne zdanie to chyba nie bunt, czyz nie? (pytanie to jest retoryczne, prosze nie odpowiadac)
"Sarmaci czepiali się wszystkiego,
czasem rzeczywiście słusznie, przy tym wychwalając pod niebiosa
swoje państwo, system gospodarczy i ludzi zajmujących się stroną
techniczną państwa."
No, nie przesadzajmy, duzo jest jeszcze do czepiania sie ;) Ale serio, to przeciez narzekalismy jedynie na system informatyczny, nie bylo slowa o gospodarce.
"Jaka Scholandia jest, każdy widzi - prawdą jest,
że mamy błędy systemowe..."
I toz samo mowilismy my.
"...np. ostatnio z bazaru zaczęły znikać
produkty (...)"
:)
"Ale
my Scholandczycy mamy coś czego Sarmacji brakuje. My stanowimy (...)
Rodzinę."
Czy zamieszkiwal Pan kiedys Sarmacje na tyle dlugo, by stwierdzic, iz tam kazdy jest kazdemu zupelnie obcy? Owszem, Scholandia prawdopodobnie jest owa rodzina, jednak na czym sie Pan opiera piszac, ze w Sarmacji tak nie jest?
"Na pewno Sarmacja ma swoje plusy, tak samo jak
Scholandia, więc nie warto nawzajem się bezpodstawnie krytykować i
wytykać błędy (...)"
Bezpodstawnie - niewarto. Czy robilismy to bezpodstawnie? Ja swoje podstawy mialem - zyje tutaj juz jakis czas...
"A przecież
naturalną rzeczą jest, iż kiedy się jednych krytykuje, często
bezpodstawnie, to ci krytykowani mogą się poczuć obrażeni lub co
najmniej zniesmaczeni postępowaniem krytykujących."
Co do bezpodstawnosci - j/w. Co do poczucia sie obrazanym to niesadze, zeby bylo sie na co obrazac, wszak defekty systemu informatycznego Scholandii, jak pisal Pan wczesniej wystepuja. Czy warto sie 'obrazac' na nas za to, ze o tym otwarcie piszemy?
"W Scholandii
monopol na krytykowanie ma Daniel Pankowski, więc Sarmaci nie
powinni pozbawiać pracy Pana Daniela..."
Jak widac niebardzo sobie radzil, skoro ma co krytykowac nadal ;)
"...on sobie doskonale radził i
robił to w zdecydowanie lepszy sposób."
Moze bardziej efektownie, ale mniej efektywnie.
"Jednak trzeba wyjaśnić (...) powód, dla którego Sarmaci zabawili
się na naszej liście."
Nie uwaza Pan, ze moznaby zacytowac dalej moje slowa, w ktorych dokladnie to wyjasnilem?
"(...) warto dodać, że Ambasador Sarmacji zrezygnował ze stanowiska.
Ciekawe z jakiego powodu..."
Powod jest powszechnie znany. Wystarczy sie domyslic.
"Tymczasem Kanclerz Sarmacji został zaatakowany spamem(...)"
Ja rowniez.
"Kanclerz Czekański najwidoczniej wpadł w złość i podobno zgłosił
ten czyn odpowiednim organom ścigania (realnym). Tylko niech Pan
Czekański i Zieliński spojrzą na to z innej perspektywy. Jak się
czuł przeciętny mieszkaniec Scholandii odbierając pewnego
słonecznego ranka około 100 maili o nic nie znaczącej treści."
Miesza sie Pan troche. Na poczatku artylulu pisal Pan, cytuje:
"Sarmaci czepiali się wszystkiego, czasem rzeczywiście słusznie
(...)". Tak wiec tresc jednak byla cos znaczaca. Nie zrozumiem
nigdy, czemu krytyki ze strony Sarmatow nie odbieracie jako
konstruktywnej.
"Czy tego nie można nazwać spamem? Bo według mnie można i trzeba."
Nie mozna. Scholandczycy zapisujac sie do tego panstwa, zapisywali sie jednoczesnie na liste. Wyrazali zatem nieformalna zgode na przysylanie do nich listow dotyczacych Scholandii. Listy pisane przez Roberta i przeze mnie dotyczyly Scholandii jak najbardziej. Nie mozna wiec zaliczac tego do spamu.
"Więc może najpierw trzeba ocenić swoje działania, a potem czyjeś."
Albo najpierw zastanowic sie nad tym, co sie napisze, a potem pisac
"(...) bez przesady, żeby zaraz prokurator?"
Przestepstwo, to przestepstwo, czyz nie? Nie wiem, skad w naszym kraju (Polsce) bierze sie przekonanie, ze w Internecie jest sie niemal niewidzialnym, a przestepstwa maja tutaj jakby mniejsza 'wartosc'.
-- Pozdrawiam, mgr Wojtek hrabia Zielinski h. Nalewka Sekretarz d/s Systemów Informatycznych Księstwa Sarmacji Kurier SKP - Transport -> http://kurier.skp.prv.pl/Received on Sun 20 Jul 2003 - 14:32:15 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:34 CET