Oto PLI, jaką znam! A raczej ta, jaką znałem jeszcze miesiąc temu.
Partia z pewnoscią najbardziej zasłużona dla Scholandii, ktora nie bała się
wielkich reform i to jej trzeba oddac. Ale dlaczego jej wciąż urzędujący
premier nie bywa dostępny od tygodni, nie na wszystkie maile odpowiada (i to
nie tylko mnie, który służbowo i pół-służbowo, bo informacyjnie, wysłałem mu
ich juz około 5 w ostatnich 2 tygodniach), dlaczego po prostu i bezczelnie
nie płaci mi mojej pensji? Niech Pan, baronie Kanikov, obieca, ze będzie
lepiej! Że Pan i ci, ktorzy z Panem chcą rządzić, będą przestrzegali
elementarnej uczciwości, która mówi: "zapłać każdemu, co mu się należy". Że
będzie nas Pan brał poważniej niż Pański dzisiejszy szef, kolejny znikający
premier, i bedzie Pan reagował na noty, prośby i wnioski. To mi wystarczy za
Pański program. Nie obawiam się, ze PLI nie chwyci się reform, że zaniedba
czegoś nowego. Boję się raczej, że nie starczy jej ochoty, by w normalnej
pracy robić swoje: płacić urzednikom co tydzień, odpowiadać na wszystkie
listy i wnioski, rozliczać każdego leniwego prefekta i naprawdę szukać dla
niego lepszych następców, rozmawiając przekonując, oferując, tak, jak to w
tle jakże skutecznie robi Król.
Niech pan to obieca, panie Kanikov! Wtedy da się współpracować tak, jak się
już raz udało, na początku Waszej kadencji, kiedy zrobiliśmy wspólnie
najwięcej.
Adrian Bartkiewicz
Received on Fri 13 Jun 2003 - 15:32:30 CEST