Sprawa jest krótka i trzeba znależć krótkie rozwiązanie.
Jeśli piwo ma być kupowane, musi coś dawać. Mało osób wyrazi chęć kupna
piwka jeśli nic im ono nie da. W realu pijemy trunki by poprawić sobie
humor, by towarzysko pogadać, ubawic się do nieprzytomnego itp. itd. Płacimy
za to i oczekujemy co sie wydarzy.
W Scholandii też powinniśmy czegoś od zakupu piwa oczekiwać. Piwo owszem ma
swoje walory odrzywcze, które jednak działa na krótką mete i zaraz potem
trzeba coś przegryźć.
Piwo powinno dawać prestiż, ale oczywiście z umiarem.
Propozycja Pana Jaskulskiego jest ciekawa, jednak wymagała by lekkiej
modyfikacji systemu.
Stworzenie algorytmu, który kontlorował by ilość piwa w żołądku to dosyć
kontrowersyjna sprawa, znalazły by się osoby, które powiedziały by że w
piciu jednego, dwóch piw dziennie nie ma nic złego, drudzy natomiast
krzyczeli by, że to odrazu alkoholizm.
Najsensowniejszym rozwiązaniem było by przypisanie 1 jednostce piwa 1/4
jednostce najedzenia....ale to też wiąże się z modernizacją programów.
Najprostrzym sposobem bylo by Państwo narzuciło minimalną cene na 1 kufel
piwa wynoszącą np. 2 AR. Wyglądało by to całkiem nieżle, ponieważ dania
zwykłe w restauracji kosztują 1.5 Ar......w realu cena dobrego piwa (bardzo
dobrego, takiego jak Nasze wspaniałe Scholandzkie browary) wynosi pomiędzy
2.50 - 3.50 zł, a danie zwykłe (kanapka w budce) około 2-3 zł.
Pozdrawiam
Patryk SEGA Szmidt
P.S. Powoli się rozkręcam 8)) Received on Tue 12 Oct 2004 - 16:41:47 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:38 CET