> witam,
>
> Friday, August 6, 2004, 3:12:00 PM, you wrote:
>
> k> Jestem co prawda Sarmatą a nie Scholandczykiem, ale jednej kwestii nie
> k> rozumię. Dlaczego nie mozecie zdać sie w Scholandii na wolny rynek.
> k> Promocje to cos najbardziej naturalnego. Jesli jest 10 firm - i
> k> wszystkie 10 bedzie produkowało ponizej kosztów to czesc z nich
> k> zbankrutuje albo przejdzie do innej branży a pozostałe (lepsze! - a
> k> jak!) przetrają. Ceny wzrosną po czym się ustabilizują.
>
> Trudno uprzec sie ze ma Pan zle argumenty (poza pomyslem z limitami, o
> tym za chwile). Gospodarka wolnorynkowa to dosc sprawnie dzialajacy
> mechanizm w realu, nie mozna sie nie zgodzic. Biorac jednak pod uwage
> niedoskonalosci v-swiata w porownaniu z realnym swiatem - istnieja
> przeslanki, zeby nieco zmodyfikowac v-rzeczywistosc (mimo ze moj
> poprzedni post nie modyfikowal niczego, byl jedynie wyrazem mojej
> troski).
>
> Moznaby dlugo opowiadac wymieniac argumenty, a nawet spierac sie.
> Jednak prawda jest znana. Ja jestem zwolennikiem pewnych modyfikacji
> gospodarki wolnorynkowej w naszym Krolestwie. Sa na pewno ludzie
> ktorzy sie ze mna zgadzaja (czesto moga poprzec przykladem zasadnosc
> tej polityki) i sa pewnie tez ludzie majacy inne zdanie. Zabroniony
> i karalny jest u nas jedynie dumping. Wielu producentow jednak
> wybralo metoda prob i bledow polityke, ktora daje ich zakladom
> najwieksze zyski, efekty tej polityki widac na Bazarze, gdzie w wielu
> przypadkach te same produkty roznych firm maja identyczna cene. Ja
> osobiscie (jako przedsiebiorca, analityk, bo ministrem juz nie jestem)
> uwazam ze zrobili wszystko co mogli, by zarabiac bez toczenia wojen z
> konkurencja.
>
> Jesli interesuje kogos moj tok myslowy, zapraszam do Liceum
> Scholandzkiego, napisalem jedna lekcje - o gospodarce, staralem sie
> czytelnie i pokolei przedstawic moja mysl.
>
> Jeszcze co do limitow... To akurat jest dazenie do urealnienia
> gospodarki. Prosze sobie wyobrazic kopalnie mojaca wydobyc
> nieograniczona ilosc wegla w jeden dzien. W scholandzkich realiach
> wygladaloby to tak, ze jest jedna kopalnia i magnat, ktory majac kase
> potrafi szybko zaspokoic zapotrzebowanie (bo stac go na wylozenie
> pieniedzy na produkcje czy wydobycie). Do tego jeszcze jesli pozwoli
> sobie na obnizenie cen do minimum - nikogo przekonywac chyba nie
> trzeba ze wtedy inne zaklady nie maja racji bytu. Dobrym przykladem na
> poparcie mojego zdania sa przetargi publiczne. Widzielismy wsyscy
> (chyba... :) ) ilu podwykonawcow uczestniczylo przy budowie ratuszy
> czy kamienic. Gdyby nie bylo limitow - najbogatszy wyprodukowalby ile
> trzeba i jeszcze spuscil nieprzyzwoicie cene by czasem konkurencja nie
> probowala ugryzc kawalka tego deseru... po co?
>
> Licze na Panstwa reakcje w tej kwestii. Niech wypowiedza sie
> przedsiebiorcy. A moze wspolnymi silami dojdziemy do jakiegos
> ciekawego pomyslu?
>
>
> --
> pozdrawiam,
> jumper mailto:jumper19_usunto_at_o2.pl
> ------------
> www.PASIBRZUCH.w.pl - najesz sie do syta
> www.leenx.prv.pl - linki ktorych szukasz
> ---<>---<>---<>---<>---<>---<>---<>---<>---<>---<>---
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
> .
>
>
>
>
>
> Yahoo! Groups Links
>
>
>
>
>
>
Received on Fri 06 Aug 2004 - 08:02:02 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:37 CET