Ja pragnę zauwazyć następujące kwestie: Ustawa była przygotowywana już kilka miesiecy temu, była pisana pod realia obowiązujace wtedy, Scholandia już się trochę zmieniła. Tak więc, ta ustawa była przez duży okres czasu martwym prawem, to rzeczywiście był błąd, ale w wyniku różnych okoliczności wdrożenie prestizu odkładano. Raz twórca się nie wywiązał, raz były wazniejsze sprawy itp. Rzeczywiście jeśli Rząd zdecydował się na wdrożenie prestiżu, to można było wcześniej pomyśleć nad aktualizacją ustawy do realiów obecnych. Pragnę również zauważyć, że gazeta jest rzeczą prestiżową. Choćby dlatego, że jak ktoś słusznie zauważył, obywatele biedni nie zawsze mogliby sobie na nią pozwolić. Tak więc ci, którzy sobie mogą pozwolić na przeczytanie gazety są w pewnym sensie bardziej prestiżowi. Niech mają coś z tej lektury, oby było co czytać. Czy bycie proesorem nie jest czymś prestiżowym? Wg mnie jest, bo profesorem też nie zostaje się w miesiąc. To co wg Pani może być w Scholandii prestiżowe? To na co sobie mogą pozwolić wszyscy?
> to sa rzeczy na ktore sie nei powinno zwracac uwage
> swiadczy to tylko o ciasnocie umyslu ludzi tworzacych ta ustawe
> bo zachowanie "estem takim czlowiekiem jakiej firmy nosze spodnie"
> jest dobre dla dzieci w przedszkolu albo takich panow co nie pracuaj i
tylko kombinuja sakd na piwo
:-)
Michał Strudziński Received on Tue 29 Jun 2004 - 03:07:52 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:37 CET