o ile mi wiadomo, to w Sarmacji istnieje zwyczaj, że urzędnik wypowiada się ofijalnie, jeśli w podpisie wymienia swoje stanowisko, Pan Minister Kanikov nie uczynił tego. Jego wypowiedź powinna być więc traktowana jako prywatne zdanie Sergieja Kanikova, więc to nie urzędnik scholandzki obraził KILKU Sarmatów (powiedział im prawdę, której oni się boją), tylko Sergiej Kanikov.
"Inna sprawa że mógł poczuć się urażony tekstem literackim
jednego z Sarmatów w którym rzeczywiście w dość kontrowersyjny sposób
zostali przedstawieni Scholandczycy, w tym Armin Frederik."
Na pewno poczuł się urażony i wyraził swoje prywatne stanowisko. Przecież w Sarmacji macie "wolność slowa", to dlaczego sie czepiacie?
"Z drugiej strony "Scholandczycy powinni pamiętać że nie pozostają nam
dłużni. Na waszej liście
(i nie tylko) regularnie obrażani są Michaś Winnicki-Konieczny - urzędujący
sędzia - i wielu innych Sarmatów (RCA, Damian Konieczny-Winnicki)."
poproszę o fakty. Niech Pan przedstawi je sobie i porówna styl i sposób.
"Sarmaci byli ze Scholandii wyrzucani. A żaden Scholandczyk z Sarmacji nigdy
nie
został wyrzucony..."
Wyrzucani? Hmmm... Za co? A tak, za próbe rewolucji, za obraźliwe posty na liście godzące w nasze autorytety. Dodam tylko, że Czekański sam się wypisał, po tym jak ujawniono jego oszustwo (plagiat wykładów na politechnice). A może Scholandczycy nie mieli za co zostać wyrzuceni? przykład: jestem na liście Sarmacji kilka miesięcy, nie sądzę, że zrobiłem coś, abym mógł zostać za to wyrzucony, zresztą jeśli bym to zrobił, to przy pierwszej okazji zostałbym zmoderowany. Przecież Pan jest na naszej liście, nikt Pana nie wyrzuca, a dlatego, że potrafi się Pan odpowiednio zachować.
Michał Strudziński Received on Wed 07 Apr 2004 - 04:22:38 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:36 CET